czwartek, 31 grudnia 2015

Wyniki plebiscytu. Stary i nowy rok

Witam!
Dziś pomieszanie z poplątaniem, bowiem mam dla Was wyniki plebiscytu, ale i podsumowanie, i życzenia.

Tak więc pierwsza rzecz - wyniki plebiscytu na Podróż Roku 2015.
Oddano 28 głosów, o to wyniki:


Bardzo się cieszę, że dobczycka trylogia przypadła Wam do gustu i to właśnie ta podróż została Podróżą Roku 2015 na blogu Świat z mojej perspektywy.
Drugie miejsce przypadło ex aequo Londynowi i Dunajcowi w Krościenku. Co do tej drugiej podróży, to jestem bardzo zaskoczony, bo po pierwszych 10 głosach nie miała ona ani jednego głosu.
Kolejne miejsca dla Holandii, Pustyni Błędowskiej i Doliny Mnikowskiej, czy Słowacji.
Tylko Łagiewniki nie dostały żadnego głosu, co mnie zdziwiło.

Obiecałem, że dodam zdjęcia dodatkowe ze zwycięskiej podróży. Serię tych fotek zatytułowałem: "Okolica Dobczyc".

Widok na Dobczyce z pobliskiego Sierakowa (jeśli się przypatrzycie, to możecie zobaczyć kościół i zamek):
                                                            



Kościół w pobliskich Dziekanowicach:




Dobczyce, to miasto ciągle rozwijające się. Ostatnio wybudowano obwodnicę, z pięknym mostem na Rabie:


Przepraszam za jakość zdjęć, ale były robione "na szybkiego". :)
Dobczyce są piękne i polecam każdemu zwiedzenie tego cudnego miasteczka.

A teraz czas na podsumowanie.
Rok 2015 był dla bloga przełomowy. Dołączyło do grona czytelników wiele osób. W tej chwili mam ponad 80 obserwatorów i 17 tysięcy wyświetleń. Rok temu obserwatorów było około 25, a wyświetleń dwa razy mniej.
Przez pierwszą połowę roku, na blogu było dosyć cicho i pusto. Dopiero w sierpniu nastąpił zwrot i zacząłem do Was pisać regularnie z małymi przeskokami.
Rozpocząłem serię "Podróże", która cieszy się dużą popularnością.
Odbył się pierwszy plebiscyt na Podróż Roku 2015.
Mam fantastycznych czytelników! Dziękuję Wam za każdy komentarz, wejście i ciepłe słowo. Jesteście wspaniali i mam nadzieję, że w 2016 roku będzie tak samo świetnie jak teraz. DZIĘKUJĘ, że tu jesteście! :)

Jeśli chodzi o moje życie prywatne, to też nastąpił zwrot o 360 stopni. Schudłem ponad 15 kilogramów, otrzymałem Nagrodę Dyrektora za wybitne osiągnięcia, postanowiłem napisać książkę, która w tej chwili ma już kilkanaście stron i ogólnie zarysowaną akcję.
Leciałem po raz pierwszy samolotem - do Londynu. Byłem pierwszy raz w Anglii. Uczestniczyłem w etapach rejonowych konkursów: biologicznym i chemicznym.

Rok ten spowodował, że stałem się zupełnie innym człowiekiem - dla mnie 2015 był jednym z lepszych lat mojego życia.

A co w Nowym Roku? Zamierzam wyruszyć na szlak Green Velo, o którym możecie poczytać TUTAJ, chcę schudnąć jeszcze parę kilo, chciałbym uczestniczyć w Światowych Dniach Młodzieży w Krakowie, skończyć pisanie książki oraz najbardziej zwrotne: po 10 latach chodzenia do szkoły w swojej miejscowości, muszę te progi opuścić i iść do liceum do Krakowa.

Z okazji 2016 roku życzę Wam przede wszystkim zdrowia, bo jest to najważniejsze. Życzę Wam również szczęścia, pomyślności, radości, a także spełnienia wszystkich planów marzeń i aby ten Nowy Rok nie zaskakiwał Was negatywnie.


U nas jeszcze 12 godzin do Nowego Roku, a w Nowej Zelandii i na Kiribati już powitano 2016 rok.
Pozdrawiam Was i Szczęśliwego Nowego Roku!

niedziela, 27 grudnia 2015

Grusza, która wiele widziała, słyszała i przeżyła

Witam!
Zanim przejdę do sedna, chciałbym Wam serdecznie podziękować za wszystkie życzenia i komentarze pod ostatnim postem, który bije rekordy pod każdym względem. Dziękuję! :)

Jednak niestety - już po świętach. Trzeba wracać powoli do normalności, choć jeszcze nas czeka powitanie 2016 r., a także Święto Trzech Króli. Jest trochę tych świąt w tym okresie, ale dzisiaj już nie o tym. Dzisiaj chciałbym Wam przedstawić niezwykłe drzewo w moim ogrodzie - a mianowicie gruszę.
Założę się, że każdy z Was w ogrodzie ma swoje ulubione drzewo, z którym wiąże swoje wspomnienia, a także liczne przygody. Tak jest i w przypadku mojej rodziny. Dla nas bohaterka dzisiejszego postu jest miejscem niezwykłym.

Zacznę może od tego, że drzewo liczy sobie już około 70 lat! Zostało ono zasadzone zaraz po zakończeniu II wojny światowej przez mojego pradziadka - kawalera srebrnego orderu Virturi Militari, uzyskanego po I wojnie światowej.

Od niepamiętnych czasów rodzi fantastyczne gruszki - słodziutkie i miękkie. Zbiory są zazwyczaj na przełomie lipca i sierpnia, ale to też zależy dużo od pogody.

Moja mama, wspomina, że będąc małym dzieckiem, zawsze czekała właśnie na te gruszeczki - co roku obserwowała ich wzrost, opiekowała się nimi, aby było ich jak najwięcej. Dzisiaj to ja jestem tym opiekunem i dbam, aby każdy plon był jak najwspanialszy.

Pod koniec lat 70. ubiegłego wieku przyjechał na wakacje kuzyn mamy - młodzieniec, który był okropnym łobuziakiem. Bardzo lubił płatać figle i robić niespodzianki, najczęściej te negatywne. Pewnego razu, gdy został sam w domu (reszta pojechała końmi na pole), postanowił właśnie uciąć drzewo. Gdyby nie przyjechali z tego pola wcześniej, gruszy by już nie było. Plan się nie udał, lecz część drzewa została uszkodzona. Jako, że mój pradziadek był bardzo utalentowany artystycznie, postanowił zrobić w tym miejscu taką rzeźbę, która będziecie mogli zobaczyć na zdjęciach.

15 lat temu, tata wybudował mi obok drzewa huśtawkę, ponieważ byłem tak zafascynowany tym drzewem, że spędzałem tam bardzo dużo czasu. Huśtawka okazała się strzałem w dziesiątkę - całe dzieciństwo przesiedziałem na niej robiąc różne rzeczy i spędzając wiele chwil. Oprócz mnie, huśtaweczkę upodobali sobie również moi przyjaciele. Były to fantastyczne lata.

Dzisiaj może nie przebywam tam tyle, co kiedyś, ale często lubię sobie wziąć książkę, iść tam i spędzić mile popołudnie.

Na gruszy znajdują się też budki dla ptaków - mnóstwo budek, które postawił również mój tata. Ten system przypomina niejako ogrodowe ZOO. Na wiosnę i w lecie, część domków jest zajmowana przez szpaki, a druga część przez ptaszki typu sikorki, wróbelki itp. Na zimę, gdy szpaki odlecą, budki wynajmują kolejne pary sikorek.
Lecz od paru lat, w jednej budce mieszka wiewiórka! Ciągle ta sama - ciemnobrunatna z białym brzuszkiem. Uwielbiam ją obserwować, jak lata z drzewa na drzewo (mamy w pobliżu lasek), później schodzi na ziemię w poszukiwaniu orzechów laskowych, które jej rzucamy od czasu do czasu, a wieczorem wchodzi do budki i zasypia. I tak jest praktycznie codziennie.

Tak więc widzicie, jakie znaczenie ma dla nas to drzewo, jakim jest grusza. Owoce, dzieciństwo, ptaszki, wiewiórka, huśtawka, błogość - tyle tych rzeczowników, że wnioski nasuwają się same - jest to fantastyczne miejsce.

Koniecznie zobaczcie zdjęcia!

Grusza wiosną

Kwiaty

O zachodzie Słońca

Zimą

Oto i rzeźba

Huśtawka

Budki

A wy? Macie też swoje "przyjacielskie drzewa"? Piszcie koniecznie!

Przypominam, że do 30 XII, tj. środa, trwa plebiscyt na Podróż Roku! W tej chwili prowadzą Dobczyce, przed Londynem i Holandią.

Zapraszam Was również na mój drugi blog - kulinarny - Pysznie, smacznie, kolorowo! :)

Pozdrawiam Was i do zobaczenia! :)

środa, 23 grudnia 2015

Świąt się zbliża czas...

Witam!
Jutro zaczynamy kolejne święta Bożego Narodzenia. Są to najwspanialsze święta w roku - oczywiście według mnie. Rodzina w komplecie, jemy razem Wigilię, śpiewamy kolędy, wspólnie gaworzymy - po prostu wspaniały i magiczny czas.

Z tej okazji składam Wam najserdeczniejsze życzenia:

Gdy się Chrystus rodzi,
i na świat przychodzi.
Wszystkich oswobodzi,
Pan ten wszystkich godzi.

Niebawem Narodzenie Pańskie będzie,
ciepły, rodzinny i magiczny czas.
Niech radość i miłość zawita wszędzie,
a i ciepło, jak w indyjskim Madras.

Tak więc wszystkiego najlepszego!
Czaru świąt magicznych.
Karpia jak najlepszego.
Kawałów i żartów komicznych.
Wigilii smaku cudownego
i Sylwestra kosztownego.
Wspaniałej, szampańskiej zabawy,
szaleństwa bez obawy.

Zdrowia, szczęścia i słodyczy -
tego Wam wszystkim Maks życzy!

Świat z mojej perspektywy

Jestem bardzo szczęśliwy. Uwielbiam ten czas i od wakacji czekam na te chwile. Pierożki, kapusta, rybka, barszczyk, zupa grzybowa, kompot... - uwielbiam wigilijną wieczerzę. Tak samo jak uwielbiam spotkania z bliskimi, uwielbiam oglądać Kevina, po prostu - fantastyczny czas!

Wczoraj założyliśmy lampki wokół domu, a dzisiaj ubieram choinkę i zakładam dekoracje. Wigilijne dania robimy tradycyjnie 24 grudnia. :)

A jak tam z przygotowaniami u Was? Jak tam wigilijne dania? Koniecznie piszcie! :)

A tu taka mała dekoracja z mojego pokoju. Sam ją założyłem. :)


P.S. Pamiętajcie o plebiscycie na Podróż Roku! Oddano już 10 głosów i w tej chwili prowadzą Dobczyce. Głosy oddawajcie do 30 grudnia. :)

Uwielbiam Was - za to że tu jesteście. Pozdrawiam Was, do zobaczenia! No i oczywiście jeszcze raz: Wesołych Świąt! :)
 

sobota, 19 grudnia 2015

Podróże #21: Kościół Świętego Krzyża w Chabówce

Witam!
Zbliżają się święta. Na zewnątrz powinno być biało, powinien sypać śnieg i powinny być mrozy. Tymczasem, mamy 10 stopni na plusie, słońce i ciepły wiaterek.
Dlatego kolejna część "Podróży" będzie w zimowej, śnieżnej scenerii.
Będzie bowiem o kościele Świętego Krzyża w Chabówce na Piątkowej Górze. Zawsze odwiedzam ten zabytek jadąc do Zakopanego (kościółek leży przy "zakopiance"), ale właśnie w zimie 2011 r. wykonałem zdjęcia, które Wam za chwilę przedstawię.

Miałem parę "przygód" związanych z tym obiektem, najbardziej pamiętam dwie:

1. W 2006 r. podczas postoju w tym miejscu obserwowaliśmy jaszczurki. Wokół murów jest dużo skał. Gdy pokazuje się słońce, wychodzą z nich wspaniałe lokatorki - jaszczurki zwinki. Akurat wtedy słońce bardzo grzało, było ponad 20 stopni i spod kamieni wyszły 3 kolorowe jaszczureczki. Wygrzewały się i chwaliły się swoimi ciałkami.

2. Zimą 2011 r, jechaliśmy do Zakopanego i stanęliśmy przy kościółku. Było bardzo zimno, dużo śniegu - widok wspaniały. Akurat wtedy był z nami także mój brat, dla którego coś takiego było jak raj. Zaczęliśmy robić w śniegu aniołki, robiliśmy zdjęcia, szukaliśmy jaszczurek... po prostu coś fantastycznego! Uwielbiam takie momenty!

Kościółek znajduje się na szczycie Piątkowej Góry - wzniesieniu na zachodnim krańcu Gorców o wysokości 714 m.n.p.m.
Widać stąd doskonale Tatry, Babią Górę i Gorce.

Zobaczcie zdjęcia! Wspaniałe miejsce.



Widok na Babią Górę



Śnieg... na święta by się przydał! :)

Mam dla Was informację:

Organizuję na blogu plebiscyt na Podróż Roku 2015. Macie do wyboru kilkanaście propozycji. Sonda jest po prawej stronie. Macie możliwość wielokrotnego wyboru. Jeśli macie jakieś wątpliwości, kliknijcie w etykietach zakładkę pt. "Podróże".

Czas: do 30 XII

O zwycięskiej podróży: w sylwestrowym poście. W razie remisu: dogrywka trwająca przez Sylwester.

Głosujcie! Pozdrawiam i do zobaczenia! :)

sobota, 12 grudnia 2015

Chemia i Biologia

Witam!
Tytuł jest przyczyną, dla której nic nie napisałem w ubiegły weekend, za co bardzo przepraszam. Już powinno być wszystko w porządku. Postaram się też Was częściej odwiedzać.

A tymczasem... chemia i biologia.
To te dwa przedmioty ostatnio sporo namieszały w mojej głowie. Bowiem zakwalifikowałem się do kolejnych etapów konkursów właśnie z chemii i biologii.
Od razu mówię, że spodziewałem się tego, bo są to moje dwa ulubione przedmioty, z którymi wiążę swoją przyszłość.

Źródło: Google Grafika

W I etapie z chemii miałem 38/40, a z biologii 84/93. Byłem szczególny zaskoczony chemią, bo nie wierzyłem, że aż tak dobrze to napiszę. Z biologii byłem ucieszony, aczkolwiek wiedziałem, że taki wynik mogę osiągnąć.

No i co w kolejnym etapie?
Chemia, to były głównie węglowodory, reakcje, zadania, oczywiście na wysokim, trudnym poziomie z licealnej półki. Przygotowania dały mi dużo, bo będę miał już jakąś wiedzę w liceum, co ułatwi mi zadanie.
Na konkurs poszedłem z dużą wiedzą, aczkolwiek bałem się trochę tych zadań. Test pisałem 120 minut, było kilkanaście zadań, głównie rachunkowych z wykorzystaniem reakcji.
Wynik: 28/44

Do biologii obowiązywał duży większy i konkretniejszy zakres. Były 2 książki, a mianowicie ich części - pierwsza jest o pierwszej pomocy, druga zaś o anatomii człowieka. Dużo rysunków, informacji, definicji.
Sam konkurs nie był szczególnie trudny - były głównie zadania na zasadzie dobrania jakichś tekstów, dopasowania, czy wyboru A, B, C, D.
Wynik: 86/97

Uważam, że wyniki z II etapu nie są najgorsze, choć z chemii spodziewałem się nieco lepszego wyniku. Wyniki końcowe będą po świętach.

Co do przyszłości: zamierzam iść do liceum właśnie na profil biologia - chemia - matematyka. A co dalej? Jaki zawód? Nad tym jeszcze się zastanawiam. Ale jak to się mówi: czas pokaże! :)









Pozdrawiam Was i do zobaczenia! :)

sobota, 28 listopada 2015

Bogatka, Mazurek i Sierpówka

Witam!
Dzisiejszy post będzie o inauguracji sezonu karmnikowego 2015/16.
Jak wiadomo, robi się coraz zimniej - w nocy mrozy i opady śniegu, w dzień parę stopni powyżej zera... ptaszkom też jest zimno, a co gorsze - zaczyna brakować pożywienia.
Taki stan wyraźnie mówi: "Sezon karmnikowy czas zacząć!".

Więc tak trzeba było zrobić.
Postanowiłem jednak ten sezon trochę urozmaicić. Jak? Odpowiedź jest prosta - "ochrzciłem" swoje karmniki i nadałem im imiona, stąd taki tytuł posta.
Na swoim ogrodzie mam 2 karmniki i 1 tzw. "punkt karmnikowy" - pieniek dla ptaszków.

Pierwszy karmnik - Bogatka.
Wszystkie karmniki i punkty zostały postawione przez mojego tatę, o którego talencie napiszę niebawem.
Pierwszy karmnik leży naprzeciwko kuchni i jest największy. Ma nogę i piękny, ciemnożółty daszek.
Do tego karmnika najczęściej przylatują bogatki, stąd pochodzi imię (imię każdego karmnika pochodzi od gatunku ptaszka, który najczęściej go odwiedza).







Drugi karmnik - Mazurek
Kolejny karmnik jest umiejscowiony na tarasie, naprzeciw mojego pokoju. Jest to mój ulubiony karmnik, bo można go najlepiej obserwować z domu - ze wszystkich, leży koło niego najbliżej.
Najczęściej buszują w nim wróbelki mazurki.







Punkt karmnikowy - Sierpówka
Punkt ten, to pieniek, który leży najdalej od domu - jest on już w lasku. Jest to miejsce dla większych ptaków, które są bardziej płochliwe i wolą towarzystwo drzew. Najwięcej jest tam sierpówek.





W tej chwili w karmnikach jest słonecznik, ale mam zamiar dokupić pestki dyni i siemię lniane.

Jakie ptaki odwiedzają mój ogród podczas zimy?

Mając 8 lat, prowadziłem zapiski na ten temat. Kto odwiedzał karmniki?

Bogatki, Mazurki, Modraszki, Kosy, Sierpówki, Grubodzioby, Zięby, Jery, Sójki, Kowaliki, Wróble domowe, Gile, Szpaki, Sikory ubogie, Czarnogłówki, Bażanty, Dzięcioły duże, Kwiczoły, Raniuszki, Sosnówki, Sroki, Gawrony, Dzwońce, Czyże i Trznadle.

A Was jakie ptaszki odwiedzają? Piszcie! :)

Pozdrawiam i do zobaczenia! :)

sobota, 21 listopada 2015

Jesienny czas literacki

Witajcie!
Ostatnio, wzięło mnie na literaturę. Nie na czytanie bo czytać - czytam bardzo dużo, ale na jej tworzenie.
Jesienna nostalgia i smutek z powodu nagości i szarugi na polu zainspirował mnie do napisania wiersza, który Wam zaprezentuję. Jest to po prostu splot mych myśli i nie miejcie mi za złe, że jest jakiś zły. Jest to mój pierwszy taki wiersz i wyraża mnie.

Brak nam liści, brak nam nas

Jesień swe ostatnie kręgi zatacza
i odpłynie w siną dal.
Każde drzewo głośno rozpacza,
bo straciło liści piękny szal.
Jedynie te iglaste mają zielone pokrycie,
chociaż modrzew też stracił ubranie swe.
Płacze przez to rzewnymi łzami skrycie,
bo nagi będzie patrzył na podwórze Twe.
Smutek i zaduma - listopadowy to znak,
brąz i czerń ukazują swoje oblicze.
Jednak zniknie szybko ten wrak,
tyle tych zmian, że ich nie zliczę.
A dopiero było lato,
i przyjemne odgłosy kłosów.
Świat się zmienia - mówi tato, 
nawet huk tajemnych sów.

My tak samo - jesteśmy zmienni,
jak ten cudowny, buczynowy las.
Raz żywi, raz senni.

BRAK NAM LIŚCI, BRAK NAM NAS.


I mogłoby to być wszystko, ale postanowiłem... napisać książkę, dokładniej powieść. Ale kiedy skończę... nie wiem. Mało mam czasu, więc raczej nie szybko. Ale się spróbuję. Zobaczę, czy dałbym radę zrobić coś takiego. Mam już ogólny zarys, ale jeśli macie z tym jakieś doświadczenia, to dajcie mi jakieś rady. :)

A tu takie zdjęcia jesiennego wschodu Słońca. Zima zbliża się nieubłaganie! :)



Pozdrawiam Was i do zobaczenia! :)

niedziela, 15 listopada 2015

Podróże #20: Ruiny zamku w Smoleniu

Witam!
Dawno nie było podróży na blogu, więc dziś postanowiłem zabrać Was na dwudziestą podróż. Dziś - ruiny zamku w Smoleniu.

Zamek ten leży w rezerwacie przyrody, utworzonym w 1959 r. Obejmuje on wzgórze wraz z zamkiem.
Sam zamek należy do Orlich Gniazd. Leży on na pograniczu województwa małopolskiego i śląskiego w miejscowości Smoleń.
Jest to zamek gotycki z XIV wieku. Należał on do Pileckich i składa się z trzech faz: górnej, wschodniej i zachodniej. Został zniszczony przez Szwedów w XVII wieku.

Pomimo, że byłem tam krótko - dosłownie 2-3 minuty, to zrobił on na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Zadbany, odnawiany - widać, że ten zamek ma opiekunów, którzy go pielęgnują.
Zobaczcie zdjęcia!








Pozdrawiam i do zobaczenia! :) :)

czwartek, 12 listopada 2015

Pliszki nad Dunajcem

Witajcie!
Dzisiaj 12. dzień listopada, za miesiąc pewnie będzie już zima. Trwają już przygotowania do świąt - od końca wakacji minęło grubo ponad dwa miesiące. A ja cały czas żyję tegorocznym latem. To Słońce, upał, wyprawy i wiele innych przygód.
Kiedyś pisałem o Krościenku, a dokładniej o Dunajcu w Krościenku (więcej możecie poczytać w zakładce "Podróże"). Robiąc zdjęcia tamtejszym widokom, na pobliskich kamieniach natknąłem się na pliszki siwe. Małe, rezolutne ptaszki o długich nogach, wygrzewały swoje piórka na słoneczku.
Pliszki były jednak na tyle sprytne, że zawsze, gdy chciałem im zrobić zdjęcie, po prostu uciekały. Dopiero po paru minutach uświadomiły sobie, że nie chcę im zrobić nic złego i przestały odlatywać. Pomimo, że były trochę daleko ode mnie (około 20 metrów), aparat nieźle sobie poradził z zadaniem i ująłem kilka tych niezwykłych ptaszków.

W takie chwile jak te, gdy na drzewach nie ma już liści, a Słońce rzadko ukazuje swe oblicze, miło jest popatrzeć na zdjęcia z wakacji. Pomyśleć o tym ciepełku, którego teraz tak brakuje. Lato jest moją ulubioną porą roku i bardzo się smucę, gdy go nie ma.












A tu jeszcze takie dwa zdjęcia z lata w Krościenku - rzeka i kościółek, którego zdjęcie robiłem w trakcie jazdy samochodem. :)



sobota, 7 listopada 2015

Moja kolekcja różańców


Witam!
Pomimo, że listopad nie jest miesiącem Różańca Świętego, postanowiłem pokazać Wam moją kolekcję tych paciorków. Mam 10 różańców i z całej kolekcji jestem bardzo dumny. Modlitwy na nich są bardzo owocne.
Kolekcja nie powstała na zasadzie zbierania, lecz tak jakoś powstała...
Zobaczcie!

1. Różaniec JANA PAWŁA II
Tak! Nie przeczytaliście źle. Różaniec ten jest jedną z najbardziej wartościowych pamiątek w moim domu. Otrzymałem go od osobistego sekretarza św. Jana Pawła II - kardynała Stanisława Dziwisza w 2007 roku. Grałem mu wówczas taki mini-koncert na skrzypcach (kiedyś grałem na ty instrumencie, dziś już niestety nie) i po przedstawieniu, kardynał ofiarował mi ten różaniec, mówiąc, iż była to własność samego papieża. Nie chciałem mu uwierzyć, ale raczej taka osoba nie kłamałaby - po pierwsze kłamstwo jest grzechem, a po drugie po co by to robił?



2. Różaniec z Jerozolimy
Kolejny różaniec w mojej kolekcji pochodzi z Ziemi Świętej: dokładniej z Jerozolimy. Dostałem go od przyjaciela mojej mamy, który był w Izraelu.



3. Różaniec z Medugorje
Trzeci różaniec jest różańcem misyjnym z bośniackiego Medugorje. Dostałem go od mojej koleżanki, która wraz z rodziną była w Bośni, w tym w Medugorje.



4. Różany różaniec
Różaniec ten jest jednym z dwóch, który zakupiłem w Wadowicach zwiedzając miasto narodzin św. Jana Pawła II. Pięknie pachnie różą.







5. Złoty różaniec z Wadowic
Drugi różaniec z Wadowic. Piękne, złote paciorki z Polską.






6. Różaniec misyjny
Szósty różaniec otrzymałem na zlocie Papieskiego Dzieła Misyjnego Dzieci - organizacji pomagającej dzieciom z biednych państw i misjom. Kolorystyka podobna do tego z Medugorje.




7. Różaniec Jezusa Miłosiernego.
Kolejny różaniec pochodzi z Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach. 10 niebieskich paciorków z Jezusem Miłosiernym i św. Faustyną.


8. Różaniec komunijny.
Kolejny ważny różaniec - otrzymałem go na I Komunii Świętej. Perełkowe paciorki i kielich z Hostią.





9. Mały różaniec misyjny
Drugi różaniec, który otrzymałem na zlocie PDMD.




10. Kalwaryjski różaniec
Ostatni różaniec w mojej kolekcji pochodzi z Kalwarii Zebrzydowskiej. Zakupiłem go podczas zwiedzania sanktuarium w Kalwarii Zebrzydowskiej.


Oto cała moja kolekcja różańców: piękna. A wy co o niej myślicie? Który najbardziej Wam się spodobał?
Pozdrawiam Was i do zobaczenia! :)