piątek, 22 lutego 2019

Paradoks

Witam!
Ostatnio z tego co dobrze widzę mam tendencję do tworzenia krótkich, najczęściej jednosłownych tytułów do moich rozważań, przemyśleń i obserwacji... z jednej strony chyba dobra sprawa, bo wszystko jest proste i klarowne i dla mnie, i dla Was, ale jeśli byłby ktoś tym faktem zawiedziony, to pod koniec będziecie mogli nieco porozważać razem ze mną i stworzyć swój obraz do pewnego mojego tekstu 😉😉

Cały sens tytułowego "paradoksu" jest zawarty w dwóch krótkich słowach: luty oraz wiosna. Ostatnio ta wiosna zawitała do nas, przepędziła na jakiś czas zimę, a obdarowała ciepłem oraz wesołymi barwami. Sam nie mogłem nacieszyć się owymi widokami, które zaproponowała mi druga dekada lutego. Jak dobrze wiecie, za zimą nie przepadam, więc taki wiosenny klimat jak najbardziej mi odpowiada... A jeszcze jak swe pierwsze kwiaty wypuściły drobne krokusiki i stokroteczki, to tym bardziej.
Zapraszam na krótki spacer po dobrze Wam już znanych okolicach, które bez względu na porę roku i aurę, prezentują się pięknie.

















 I ten właśnie paradoks, i te właśnie widoki obdarowały mnie tak ciężko ostatnio u mnie dostępną... weną. Wenę trzeba zawsze wykorzystać jak najlepiej stąd i pojawił się "Paradoks". Interpretacja dowolna, stwórzcie sobie swój własny obraz tego wiersza... Ja Was z nim zostawiam, jednocześnie dziękując za ostatnie liczne wizyty oraz komentarze i życzę Wam udanej soboty i niedzieli. Do zobaczenia! :)



piątek, 15 lutego 2019

Bury włóczęga

Witam!
Korzystając z faktu, iż choroba w tym tygodniu pokrzyżowała moje plany i uziemiła mnie w domu, chciałbym Wam przedstawić pewnego burego włóczęgę, który tak włóczy się i włóczy po tym świecie od ponad siedmiu lat, czyli kota imieniem Kiki (zdrobniale Kikuś).
W jednym z ostatnich postów, jeśli pamiętacie, na kilku zdjęciach bohaterem był właśnie Kiki, kot od zawsze zakochany w łażeniu tu i ówdzie oraz obiektywie. Mi to drugie bardzo odpowiada, bo robić mu liczne sesje zdjęciowe to dla mnie ogromna przyjemność, zwłaszcza że pozostałe pupilki, czyli moje dwa psiaki niechętnie garną się do robienia jakichkolwiek zdjęć; Berek zawsze ucieka od aparatu jak najdalej, a Rudi zawsze z radości rusza się, biega albo odwraca głowę, tak że rzadkością jest go ująć tak, aby wyszło niezłe zdjęcie, bo dobre i wyżej to byłby cud prawdziwy.

Kiki na pierwszy rzut oka wydaje się być wiecznie niewyspanym leniuchem, który powolnym krokiem przemierza liczne ścieżki mojego ogrodu zawsze nimi docierając pod dom, z którego dostaje dużo jedzenia... no to tak może być co najwyżej w warunkach optymalnych, a takowe zdarzają się rzadziej niż częściej. Zawsze coś zaburza to optimum i powoduje, że Kiki staje się ruchliwy i pełen życia - czy to pieski, które na jego widok biegną do niego by się z nim bawić, czy to ktoś wyjdzie na zewnątrz, na ogród i lata za nim prosząc o dokładkę śniadania, obiadu lub kolacji, czy to przyjedzie jakiś samochód i "bada" ten obcy obiekt... takich sytuacji jest bardzo dużo.

Ale jak już nadejdzie cisza i spokój, to albo idzie odpoczywać - do żywopłotu, na taras, czy na dachy karmników (spokojnie nie czyha na ptaki, na to akurat jest zbyt leniwy, po prostu nie wiedzieć czemu lubi na nich siedzieć😃), albo kroczy, kroczy leniwym, powolnym krokiem po wszystkich zakamarkach ogrodu i nie tylko. Jeśli w trakcie tych czynności gdzieś przetną się nasze drogi, to oczywiście kończy się to robieniem mu zdjęć, co wielce, wielce uwielbia, co swoje potwierdzenie może znaleźć w ostatnich kilku sesjach do których się dokopałem 😀😸😸


Jedna z wielu drzemek na karmniku





Władca






A tu dla małego porównania, Kiki sprzed sześciu lat ;)

I tak to jest z tymi zwierzakami, nic, tylko się nimi zachwycać...

Pozdrawiam Was serdecznie i do zobaczenia! :)

niedziela, 10 lutego 2019

Wiosennie

Witam!
Ostatni mój post tutaj był przepełniony pięknymi obrazkami autorstwa zimy. Mimo że owa zima jest artystką niezwyczajną, to jak dobrze wiecie nie jestem największym jej fanem i zdecydowanie wolę, gdy za oknem dominują barwy zieleni pól, łąk, trawy w ogrodzie, złota od słońca i błękitu nieba. Pierwsza dekada lutego przynajmniej u mnie minęła bardzo przyjemnie, bo bardziej wiosennie niż zimowo. Fakt, zapowiadają tu i ówdzie, że jutro drastyczna zmiana pogody od deszczu, przez deszcz ze śniegiem aż po kolejny powrót białej, mroźnej aury. No ale cóż zrobić... do astronomicznej i kalendarzowej wiosny jeszcze nam został miesiąc z kawałkiem, więc do tej pory zima ma pełne prawo do pokazywania siebie i niezależnie czy nam się to podoba, czy nie, trzeba to uszanować.

A tymczasem kilka ujęć lutowej wiosny w moim ogrodzie...






Nawet się pojawiły maleńkie zimówki

I tradycyjnie piękne, zimowe zachody słońca...



Czwarta edycja "Podróży Roku" dobiegła końca. Tym razem zwycięską wyprawą okazała się ta do Lwowa, która zdobyła niemal połowę Waszych głosów! Pełne wyniki możecie sprawdzić klikając TUTAJ.

Dziękuję za wszystkie odwiedziny na blogu! Pozdrawiam serdecznie i do zobaczenia! :)