22:29

Jesienna wolność

Witam!
Kolejny rok akademicki wiąże się z kolejnymi wyzwaniami, które skutecznie zabierają mi czas oraz chęć, by sklecić tutaj kilka słów. 
 
Jesienną porę mogę względnie przetrawić tylko w takiej sytuacji, gdy złote klonowe liście i szkarłatne kapelusze muchomorów są skąpane w delikatnych promykach słońca. Końcówka października okazała się być dosyć łaskawą oraz bezproblemową pod tym względem, dlatego też w przerwach między chaotycznym przyswajaniem immunologii, czy patofizjologii mogłem na spokojnie poodkrywać te większe, jak i te mniejsze skarby złotej polskiej jesieni...

Dęby z jesionami...

...leszczyna...

...wierzba z winoroślą i modrzewiami w tle...

...a w ogrodowej ściółce grzybów pod dostatkiem, tutaj czernidłaki kończące swój króciutki żywot...

...kolejna kania w malinowym chruśniaku...

...pod brzozami nawet kilka podgrzybków wyrosło...

...a pod jabłoniami wysyp młodych muchomorów...


...ktoś nad tym czuwać musi!

Mimo takich niezwykłych okoliczności przyrody nie sposób jednak nie wpuścić odrobiny smutku w te obrazki. Nie lubię tego momentu, kiedy wszystko dookoła zamiera, kiedy dzieło wiosennej, jak i letniej pory staje się tworem bezwartościowym, a ostatecznie tylko wspomnieniem migającym co jakiś czas w tyle głowy. 

Praktyczne zajęcia na razie pozostały w trybie stacjonarnym, więc jesienny spacer Plantami stał się jak najbardziej możliwy



Wolność
 
wolności pragnę
nie na niby
naprawdę
wolności żądam
nieskalanej
niewolą innych istnień
bo to tylko pusta teoria
denna paplanina
 
o wolności!
twa wartość niepoliczona
nibyś wszechobecna
nibyś wszechmocna
a tak niedostępna


Smutek towarzyszy mi również wtedy, gdy obserwuję obecną sytuację w Polsce. Wyrok Trybunału Konstytucyjnego z zeszłego czwartku podzielił jeszcze bardziej i tak już mocno podzielony naród. Tak naprawdę nie pamiętam, czy kiedykolwiek wcześniej ten podział był aż tak silny, aż tak zauważalny. Polacy, z owego wyroku niezadowoleni, wyszli na ulice w obronie swojej wolności, inaczej trudno mi to nazwać. W czasach tak ciężkich, w czasach pandemii, kiedy to wszyscy potrzebujemy spokoju, solidarności, podejmowanie tak ważnych decyzji jest po prostu wyrazem nieodpowiedzialności oraz niezrozumiałej przeze mnie obojętności wobec drugiego człowieka, obywatela, którego zdanie powinno być brane w pierwszej kolejności pod uwagę. Odebranie możliwości wyboru, wyboru zgodnego z własnymi przekonaniami, własnym sumieniem, wyboru będącego podstawą ludzkiej autonomii staje się obecnie utajonym odbieraniem wolności. Takie zniewalanie i pomiatanie nie powinno mieć miejsca, nigdy i nigdzie, a zwłaszcza w demokratycznym państwie. Jestem całym sercem z kobietami, protesty popieram, choć sam w nich nie uczestniczę w trosce o zdrowie najbliższych; żywię głęboką nadzieję, że ten zdecydowany głos ludu przyniesie Polsce ulgę, da Polsce ukojenie i zmieni codzienność, w której światopogląd odmienny od tego, który reprezentuje władza jest non stop piętnowany, poniżany i upadlany. ♥️⚡
 
Pozdrawiam serdecznie i do napisania! ☺️

22:22

Empatia

W zawieszeniu
 
zawieszony
na strunce codzienności
cieńszej niźli ta
od starych skrzypek oderwana
niepewność jej chlebem powszednim
w szalonej pogoni za szczęściem
jednym błędem
pomyłką błahą
można zgubić
siebie
na wieki wieków
bądź na chwil kilka
twoim to wyborem



Witam!
Pierwsza październikowa dekada chyli się ku końcowi, a wraz z nią i pierwsze dni po powrocie na uczelnię. Drugi rok na lekarskim można oceniać dwojako, bowiem samej nauki trzeba będzie przyswoić więcej niż na roku pierwszym, ale z drugiej strony komfort psychiczny, a także przywyknięcie do tego dość specyficznego studenckiego trybu życia są zdecydowanie lepiej rozwinięte, co pomaga i daje mnóstwo siły w tym natłoku wiedzy, która zewsząd płynie szerokimi strumieniami.

Mógłbym znów nieco ponarzekać na drugą falę epidemii bezlitośnie paraliżującą wszystko i wszystkich, mógłbym także się poskarżyć na bakterię E.Coli, wyjątkowo niemiłą trucicielkę wody, która nawiedzając nasz okoliczny wodociąg utrudniła codzienność jeszcze bardziej. Po chwili jednak, słusznie, stwierdziłem, że mija się to z aktualnym celem... Każdemu ludzkiemu istnieniu brakuje ostatnimi czasy ciepła, jakiejkolwiek dawki pozytywnej energii. Nie zapomnijmy w tych jakże dziwnych chwilach o zwykłej (a może właśnie niezwykłej) życzliwości, ale jeszcze bardziej nie wyprzyjmy z siebie empatii... empatii wobec drugiego człowieka, zwłaszcza tego słabszego. Czytam ostatnio przeróżne komentarze, chociażby pod bieżącymi informacjami o rozwoju epidemii i skala obojętności, tępego wyśmiewania się z czyjegoś nieszczęścia stała się przerażająco wielka. Nie spodziewałem się, że coś, co powinno jednoczyć, tak bardzo podzieliło i przyczyniło się do uogólnionego międzyludzkiego cynizmu. Quo vadis świecie...
Jeśli dotarłeś do tego momentu, to proszę, niech słowo empatia będzie niejakim drogowskazem na najbliższą przyszłość, bo bez niej ludzkość szybko zgubi się na wieki wieków. 
Bądźmy dla siebie po prostu dobrzy, niezależnie od przekonań...
 

Do mojego skromnego apelu śmiało przyłączają się ogrodowe marcinki, które dają najwięcej uśmiechu na październikowych rabatkach, a także inne, równie urokliwe, jesienne dary...
 

Ogrodowych pieczarek, opieniek i kani nie brakuje...



Pięciornik nadal zachwyca swymi złotymi kwiatuszkami...

Kreator nitek babiego lata w pracy...

Pozdrawiam Was i do napisania! ;)
Copyright © 2014 Świat z mojej perspektywy , Blogger