19:58

Pobielane pocztówki

Witam Was wszystkich serdecznie w nowym roku! 
Z uwagi na zbliżającą się sesję trudno ostatnio złapać porządniejszy oddech. Każda godzina, każda nawet minuta spełnia obecnie jakąś istotną rolę w codziennym funkcjonowaniu, tak aby wszystkie egzaminy, a w tym roku jest ich dość sporo, przebiegły pomyślnie, a finisz był jednym z tych zadowalających.
Oczywiście rola czasu nie jest tutaj tak oczywista, na jaką mogłaby się wydawać na pierwszy rzut oka. Ktoś byłby jeszcze w stanie pomyśleć, że ja to siedzę nad tymi książkami dniami i nocami, a ogólnie rzecz biorąc tak nie jest, bo tak być nie może. Owa rola pozwala mi po prostu godzić między sobą poszczególne aktywności, takie jak właśnie nauka, która zabiera naturalnie najwięcej czasu, ale też sen, bardzo istotny dla naszego zdrowia, wręcz zbawienny, czy zachwyty dnia powszedniego, których ostatnio nie brakuje. 
 
A jakież to zachwyty, zaraz zapytacie. Odpowiedź jest pozornie błaha i pospolita, bo jeśli powiem, że po głowie krążą mi widoki, jakie tworzy obecnie panująca zima, to raczej nikogo nie zdziwię, zwłaszcza, że w tym momencie chyba próżno szukać bezśnieżnego skrawka na polskich ziemiach. Mimo tego, a także pomimo faktu, że nie przepadam szczególnie za tą porą roku, to uśmiech sam maluje się na twarzy, gdy widzi się te praktycznie nieskończone pokłady białego puchu, gdy zauważa się i docenia te rozmaite dobrodziejstwa Matki Natury.

Jedna z piękniejszych pocztówek...

W tych obrazach widzę prawdziwą zimę, zimę, która jeszcze kilkanaście lat temu nie stanowiłaby niczego wyjątkowego, a dziś zadziwia swą potęgą, a zarazem srogością, gdy zerknie się okiem na przyokienny termometr.

Trzy minuty za ogrodem, jak to ostatnio mawiam, mogę zachwycać się bajecznymi widokami, które już pewnie dobrze znacie, ale może z innych okoliczności...


Ta biel na tle błękitu nieba prezentuje się niezwykle...


To zdjęcie dowodzi, że tegoroczna zima naprawdę się stara, by pokazać swe prawdziwe, a nieco już zapomniane oblicze
 
W tych obrazach zauważam pęd istnienia bardziej niż gdziekolwiek indziej, zauważam zwykle niezauważalne.

Północnymi granicami ogrodu dumnie kroczą bażanty...

...sarny...

...czy wiewiórki...

W tych obrazach widzę chwile radości, które nie zawsze mają tyle swobody, by ukazać swoją moc, by się w pełni uzewnętrznić.

Taka zima zasłużyła na wyjątkowego bałwana, ten kwiatowy stworek zyskał miano La Isla Bonita

W tych obrazach dostrzegam i wyczuwam w końcu pewien sentyment, liczne migawki z bliżej nieokreślonej przeszłości, wspomnienia, które powodują, iż mogę ten kłębek myśli zdefiniować jako zachwyt. Obraz wyraża czasem więcej niż tysiąc słów...


Dwa kolejne dni...

...i zupełnie dwa różne światy

Doceniam takie momenty, które kiedyś będą stanowić solidne fundamenty dobrych wspomnień, zbieram takowe nieustannie.

W tej zimowo-naukowej plątaninie czekam również z niecierpliwością na informację o dacie pierwszego z dwóch szczepień na COVID-19, co mnie niezmiernie cieszy. Od dziś pełnoletnie osoby mogą się już zapisywać na szczepienie, więc jeśli jeszcze tego nie zrobiliście, to zachęcam z całego serca. Pewnie niebawem napiszę osobny wpis o szczepieniach, zwłaszcza, że obecnie każda taka treść, w tym paskudnym gąszczu wszechobecnych bzdur i dezinformacji, jest na wagę złota, ale zachęcić mogę już teraz, szczepmy się!



Kończąc dzisiejszy wpis serdecznie zapraszam Was na noworoczne rozdanie, które potrwa do 31 stycznia. Aby wziąć udział, wystarczy wykonać trzy czynności:
  1. Zagłosować w plebiscycie Podróż Roku 2020, sonda znajduje się na prawym pasku bocznym).
  2. Umieścić na swoim blogu podlinkowany rozdaniowy baner, który wisi sobie zaraz po sondą (nie ten powyższy z wpisu!).
  3. Potwierdzić poniżej w komentarzu wykonanie zadania 😄
W pierwszym lutowym wpisie ogłoszę zwycięzcę, któremu prześlę miły upominek. Zapraszam! 😉
 
Pozdrawiam serdecznie i do napisania! 😊💛
Copyright © 2014 Świat z mojej perspektywy , Blogger