20:38

Pozostałości bogatej historii Uścia Solnego

Witam!
W zeszły weekend miałem w końcu czas, by na spokojnie siąść za kierownicę mojego białego fiata i odkryć kolejne urokliwe miejsce na małopolskiej mapie. Tym razem padło na Uście Solne, niewielką wioskę wznoszącą się nieopodal ujścia Raby do Wisły. 
Samo Uście Solne kojarzyłem, kilkukrotnie też przez tę miejscowość przejeżdżałem w drodze do chociażby Zalipia, ale dopiero niedawno, i to przypadkiem, dowiedziałem się, że ma ona do zaoferowania całkiem ciekawą historię, a także plac rynkowy będący żywym dowodem owej historii.





Dzięki swojemu korzystnemu położeniu, tuż przy ujściu Raby do Wisły, Uście Solne od XIV wieku stanowiło ważny punkt na gospodarczej mapie Polski. Kazimierz III Wielki nadał wsi prawa miejskie w 1360 roku, które, z krótkimi przerwami, utrzymywano w mocy do 1933 roku. O potencjale i ważności Uścia świadczył duży rzeczny port z którego sól z Bochni spławiano w dół Wisły (stąd też nazwa: Uście Solne) oraz rynek dorównujący swoją powierzchnią królewskiemu Krakowowi, co zadziwia przejezdnych po dziś dzień. Świetność gospodarcza nadwiślańskiego miasta trwała do początkowych lat XIX wieku, kiedy to Austriacy wybudowali nowy port rzeczny w pobliskich Świniarach.

Pomnik Kazimierza Wielkiego postawiony w 2010 roku z okazji 650. rocznicy lokacji Uścia Solnego


Nie mogło zabraknąć selfie z królem, a jednocześnie założycielem uniwersytetu, którego aktualnie jestem studentem ;)

Nadrabiańskimi wałami biegnie ścieżka pieszo-rowerowa, krajobraz iście sielski…

Pisząc o Uściu Solnym warto również wspomnieć o drewnianej zabudowie pochodzącej z przełomu XIX i XX wieku, której pozostałości dodają mnóstwo uroku uścieckiemu rynkowi. Jedna z zagród wznosząca się przy północno-zachodnim kącie placu jest tego doskonałym dowodem, wpatrując się bowiem w jej świetnie zachowany układ z łatwością można wybrać się w podróż w czasie na staropolską, sielską wieś. Za takie momenty można wiele oddać...




Słonecznikowe kwiaty przy drewnianej chatce to jeden z cudniejszych obrazków jakie późne lato może nam przynieść…

Wyprawa do Uścia Solnego okazała się strzałem w dziesiątkę. Bardzo lubię takie miejsca z duszą, które są nieco zapomniane i w tymże zapomnieniu kryją mnóstwo ciekawostek. Polecam każdemu zatrzymać się kiedyś, choćby na chwilę, i poczuć tego ducha piastowskiej historii...


Sam sierpień upłynął u mnie dość szybko, głównie za sprawą praktyk wakacyjnych, które miałem przyjemność odbyć na oddziale endokrynologii w krakowskim NSSU. Cztery tygodnie poznawania organizacji pracy na oddziale, metod oraz ścieżek leczenia pacjentów endokrynologicznych oraz co chyba najważniejsze, paradoksalnie, zaprzyjaźniania się z komputerowym systemem prowadzącym dokumentację pacjentów. Przepisywanie historii choroby, wyników i epikryz z poprzednich hospitalizacji, wprowadzanie odpowiednich zleceń, czy to na badania, czy na leki, wpisywanie informacji uzyskanych podczas zbierania wywiadu oraz przeprowadzania badania fizykalnego, dekursusów, rozpoznanych chorób zgodnie z ICD-10... praca z systemem zajmuje wręcz horrendalną ilość czasu, co dość mocno mnie zaskoczyło. Mimo wszystko był to bardzo pozytywny i, co najistotniejsze, owocny miesiąc spędzony w gronie fantastycznych specjalistów i rezydentów. Dzięki temu myśli o pozostaniu w przyszłości endokrynologiem będą się tlić coraz częściej i coraz pewniej w mojej głowie, co mnie napawa dużym optymizmem na kolejne lata studiów.

Zdjęcia z windy też nie mogło zabraknąć ;)


Pozdrawiam serdecznie i do napisania! :)
Copyright © 2014 Świat z mojej perspektywy , Blogger