poniedziałek, 19 sierpnia 2019

Mini-rewolucje

Witam!
Połowa sierpnia przyniosła małą mini-rewolucję w moim ogrodzie... Pierwszym jej punktem było ratowanie starej piastunki przydomowego terenu, czyli ponad siedemdziesięcioletniej gruszy. Starzy bywalcy na pewno pamiętają post, w którym pisałem o owej gruszy, o tym, że została zasadzona po drugiej wojnie światowej przez mojego pradziadka, o tym, że mój tata wykroił w jej korowinie twarz starszego dziadziusia i tak dalej, i tak dalej... Jeśli chcecie poczytać więcej o niej, to  zapraszam i odsyłam TUTAJ.
Nieco ponad rok temu grusza zaczęła nieco chorować, ciężka korona pełna mocnych gałęzi oraz liczne budki dla szpaków założone również przez mojego tatę spowodowały, że drzewo delikatnie skrzywiło się w stronę domku na grilla, przestała również owocować tak obficie jak dawniej. Ostatnimi czasy staruszka jeszcze bardziej się wykrzywiła, a jej stan wymagał natychmiastowej interwencji, dlatego też zadecydowaliśmy, by ściąć całą górę, a przy życiu zostawić najniższe partie młodych gałązek i płaskorzeźbę.
Jakże smutny był to warkot piły i zgrzyt ręcznej piłki... od zawsze darzę naszą ogrodową gruszę wielkim sentymentem i żal było patrzeć na te wszystkie działania. Koniec końców jednak dobrze, że tak się złożyło, bo dzięki temu drzewiasta piastunka ma szansę przeżyć jeszcze długie i piękne lata w otoczeniu budlei, róż i iglastych drzew w lasku.


Po ścięciu ustalonej wcześniej części gruszy, ze ściętych kawałów drewna zaczęły ochoczo i intensywnie wylatywać orzesznice... Prawdopodobnie stan zdrowia "zoperowanej pacjentki" w dużym stopniu też wynikał z tego, że te małe stworki bez pohamowań w niej grasowały i rujnowały ją przy tym od środka...


Kolejna mini-rewolucja dotknęła grzyby i świnkę w naszym lasku... Zaraz pewnie zapytacie, jakie grzyby? jaka świnka? Już spieszę Wam z odpowiedzią...




 


Takie oto grzybki stworzył dawno, dawno temu również mój tato. Przez lata w zależności od wyobraźni renowatora były one muchomorami, gąskami, prawdziwkami... Tym razem największy z nich stał się mahoniowym muchomorem, a pozostałe dumnymi prawdziwkami na smukłych nóżkach. Bardzo ważne jest dla mnie, by dbać o takie małe, ale jakże istotne elementy w moim ogrodzie, zwłaszcza teraz, gdy taty z nami już nie ma i owe elemenciki są pięknymi pamiątkami po nim, pokazującymi jak wspaniałym był artystą...

Pozdrawiam Was serdecznie i żegnam się różanymi kwiatami, które wykluły się z pąków zaraz po zakończeniu mini-rewolucji...


54 komentarze:

  1. Nic nie jest wieczne Maksiu, rośliny też się starzeją. Czasem udaje im się podarować nowe życie a czasem zachować tylko sentymentalny fragment. To dobre zmiany, przynajmniej nie jest nudno :)
    Cieplutko pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Miło patrzeć jak dbasz o swój ogród:))))mam nadzieję że grusza jeszcze długo będzie ozdobą Waszego ogrodu:)))Pozdrawiam serdecznie:))

    OdpowiedzUsuń
  3. Czasem rewolucje są potrzebne, by coś ocalić. Pięknie dbasz o ogród i pamięć o Twoim Tacie. Pozdrawiam Maksiu.:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Musisz koniecznie dbać o te wyjątkowe i piękne pamiątki po Tacie, on żyje również w nich...

    OdpowiedzUsuń
  5. Pięknie dbasz o swój cudowny ogród. Podziwiam i chylę czoła :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam drzewa i zawsze mi ich żal, kiedy zdrowe drzewa zostają ścinane. Twoja grusza jest piękna i mam nadzieję,że będzie po tym zabiegu długo będzie jeszcze rodziła pyszne gruszki. Wspaniałe dekoracje są w Twoim ogrodzie, cudowna pamiątka po tacie.
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak to cudownie Maksiu, że tak dbasz o tą piękną Gruszę. Przykro mi że trzeba było działać z piłą. Mam nadzieję, że już będzie dobrze. Naprawdę pięknie tam u Ciebie.

    Dziękuję za odwiedziny i pozdrawiam najserdeczniej.

    OdpowiedzUsuń
  8. Piękne pamiątki. Dobrze, że gruszę da się jeszcze uratować:)
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Życzę Ci by udało się zachować wszystkie pamiątki po dziadku i tacie jak najdłużej.
    Pozdrawiam Maksie:)

    OdpowiedzUsuń
  10. W Twoich słowach ten ogród jawi się baśniowo i sentymentalnie. Masz wielką wrażliwość, co bardzo sobie cenię, szczególnie, że jesteś młodym człowiekiem. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetne te mini rewolucje.:)

    OdpowiedzUsuń
  12. No to masz swój czarodziejski ogród będziesz tu wracał myślami przez całe życie do tej gruszy nawet gdy już jej nie będzie. :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Witaj Maks,z wielką przyjemnością czytam Twoje wpisy,są takie prawdziwe.
    Pięknie jest ogrodzie,dbaj o te wszystkie pamiątki i niech przywołują dobre wspomnienia .
    A grusza niech jeszcze długo daje Wam przepyszne owoce.
    Serdeczności zostawiam najmilsze:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Historia gruszy jest cudowna, a pamiątki po tacie bezcenne,jest o co dbac, wspaniałe zdjęcia!

    OdpowiedzUsuń
  15. No tak, nawet drzewa chorują. tak po prostu ze starości. Ona jeszcze będzie trzymała się po tej renowacji. A pamiątki po najbliższych są bezcenne.

    OdpowiedzUsuń
  16. Historia z gruszą przypomniała mi 100-letnią lipę przy domu Dziadków.
    Dziadziuś Jan bał się, że kiedyś burza ją "zwali" na dom. Była piękna, duża, rozłożysta.
    Zawsze z niej zbieraliśmy kwiat na herbatę p/przeziębieniu.
    Postanowiono ją ściąć, twierdząc, że pewnie w środku jest pusta, spróchniała.
    Jakież było zdziwienie,kiedy okazało się, że była zdrowa.
    Dziadziuś miał łzy w oczach i nam jej było żal.
    Ech...dawnych wspomnień czar!
    Miłych kolejnych letnich dni Ci życzę:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja nie mam zaciecia do pracy w ogrodzie, ale podziwiam tych co mają.

    OdpowiedzUsuń
  18. Maksiu, takie pamiątki mają niezwykłą wartość i to wspaniale, że je pielęgnujesz. Mam nadzieję, że teraz grusza odżyje i jeszcze wiele lat będzie Was cieszyć.
    Serdeczne uściski posyłam.

    OdpowiedzUsuń
  19. To są przedmioty z duszą, tym bardziej, że zrobione przez Twojego Tatę. Dbaj o nie :)

    OdpowiedzUsuń
  20. podziwiam,a powiem ci że nie wiedziałam że są jakieś orzesznice!całe życze się człowiek uczy

    OdpowiedzUsuń
  21. Zmiany niestety są konieczne i bardzo często są korzystne. Cieszmy się właśnie takimi drobiazgami!

    OdpowiedzUsuń
  22. Mam tylko nadzieję, że rodzina orzesznic sobie poradziła. To rzadkie zwierzątka i w Polsce podlegają ścisłej ochronie gatunkowej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chociaż zwierzątko na zdjęciu na bank orzesznicą nie jest ;)

      Usuń
  23. Jak ja lubię takie miejsca...I niestety czasami potrzebne są takie zmiany, o których piszesz.
    Żyjesz w pięknym otoczeniu, dzięki temu jesteś bardzo wrażliwym i dobrym człowiekiem. Super! Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Zazdroszczę Ci ogrodu...chociaż mam nadzieję, że sama kiedyś będę miała swój.

    OdpowiedzUsuń
  25. Piękny jest ogród. Ja ogrodu nie mam.
    Trochę ci zazdroszczę.
    Pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń
  26. Ależ Ty kochasz ten ogród, Maks, piszesz o nim niezwykle ciepło.
    Fajnie, że starasz się zachować w nim jak najwięcej pamiątek i wspomnień.
    Pozdrawiam serdecznie 😃

    OdpowiedzUsuń
  27. W mojej okolicy również choroba zaatakowała wszystkie grusze.Mają takie listki jak Twoja:)To piękne ,że tak cenisz sobie pamiątki po tacie:)Ja niestety nie mam czego cenić:)pozdrawiam cieplutko:)

    OdpowiedzUsuń
  28. Niestety nie mam ogrodu, bo mieszkam w bloku no ale i tak nie mam do niego ręki, więc może to i lepiej. Wiem, że myszka to szkodnik ale jest przeurocza. Pozdrawiam!^^

    OdpowiedzUsuń
  29. Maksiu twój tato miał duszę artysty,piękne rzeczy robił,bardzo miło że dbasz o to wszystko,to jednak jest kawałek twojej histori :)
    Serdeczności przesyłam.

    OdpowiedzUsuń
  30. Maksiu dbaj o to całe ogrodowe wyposażenie, ozdoby i drzewa.Jestem pewna ,że mnóstwo pięknych wspomnień z dzieciństwa z nimi jest związane :)
    Fajne posty piszesz, takie "życiowe" podobają mi się.
    Uśmiechy zasyłam dla Ciebie 😊😊😊
    Ania.

    OdpowiedzUsuń
  31. Maks pięknie opisujesz rzeczywistość:)
    Dziękuję, że wpadasz i zostawiasz tyle dobrych słów pod moimi pracami:)
    Pozdrawiam serdecznie i zapraszam też na bloga osobistego...

    OdpowiedzUsuń
  32. mamy młodsze grusze i zastanawiam się czy nie wyciąć, bo od samego początku nam chorują:( Masz wspaniałe pamiątki i dobrze że o nie dbasz, pamięć to wszystko co nam pozostaje. Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  33. Maks pamiątki po Twoim tacie są tak wyjątkowe, że dbaj i walcz o nie póki masz siły :)). Pozdrawiam serdecznie i miłego dnia życzę!:)

    OdpowiedzUsuń
  34. To sierpień awansował na miesiąc rewolucji...;o)

    OdpowiedzUsuń
  35. Ojejku, ale cudowne rzeczy, niestety wszystko czasami ma swój koniec :/

    OdpowiedzUsuń
  36. Róże po prostu zachwycające :) Grusza ogromnie mi się podoba, niech żyje jeszcze długo, długo :)

    OdpowiedzUsuń
  37. To już chyba wiem co zniszczyło moją starą gruszę ,po tym jak sama się przewróciła przekrój pnia wyglądał identycznie jak u Ciebie.Ta myszka jest urocza.
    Fajna ta rzeżba na pniu gruszy ale czy w ten sposób nie okalecza się drzewa.Tak samo miałam wątpliwości jak mój Syn leśnik-naukowiec pobierał wywierty w drzewach do jakichś badań.
    Pięknie kwitną Ci różę.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  38. Cudowne, artystyczne pamiątki po Tacie. Piękne róże i grusza.
    Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
  39. Myślę że takie skarby, najcenniejsze pamiątki trzeba zachować i pielęgnować je, z czasem stały się przecież częścią nas samych...

    OdpowiedzUsuń
  40. Stare drzewa są piękne i należy o nie dbać ze szczególną uwagą. Widzę, że Ty też posiadasz tą więź która łączy Cię z otoczeniem. Przycięcie gałęzi to tak jakby zadanie krwawiącego ciosu. I tak jak piszesz czasami trzeba go zadać aby uratować życie. Mam nadzieję, że ten zabieg pozwoli na dalsze życie tej pięknej gruszy. A takich gryzoni mieszkających w żywym drzewie to jeszcze nie widziałam.
    Pamiątki i rzeźba Twojego Taty są wspaniałe i bardzo dobrze, że o nie tak dbasz.
    Pozdrowienia:)

    OdpowiedzUsuń
  41. Pięknie piszesz...czasem potrzebne małe rewolucję ...wyjątkowe pamiątki i to wspaniałe że o nie dbasz. Róża uroczo zakwitła. Dziękuję za odwiedziny i pozdrowiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  42. simply and delicately nice..

    https://jehanmohammad.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  43. Przycięcie gruszy było świetnym pomysłem, my mamy stare dwie jabłonie i znajomy kiedyś nam je tak mocno przyciął że aż serducho zabolało a jabłoń wygladała wtedy tragicznie po takim drastycznym cięciu. Ale teraz drugi rok daje ładne jabłka które są bardzo kruche i idealne do weków. Piękne pamiątki masz w ogrodzie, superowe te grzybki:)

    OdpowiedzUsuń
  44. świnka jest po prostu cudna!:)

    OdpowiedzUsuń
  45. Przepiękne ogrodnicze rękodzieła... podziwiam i doceniam!!!Zawsze chciałam mieć gruszę. W zeszłym roku wreszcie zasadziłam ale małą, kolumnową ze względu na mały ogród.

    OdpowiedzUsuń
  46. Ta grusza z grzybami to żyjąca w Was historia i to piękna historia :)

    OdpowiedzUsuń
  47. My przycinamy drzewa co roku, jeśli korzenie są zdrowe to rośliny szybko odbudowują koronę.
    Grusza ciekawie wygląda z tą rzeźbą :-) A świnka ławeczka rewelacyjna !

    OdpowiedzUsuń
  48. Moja grusza była dużo młodsza (ponad 50 lat miała, dziadek ją zasadził), niestety musiałam ją ściąć (stanowiła zagrożenie). Nic nie trwa wiecznie. ,,Za nią,, posadziłam kilka młodych drzewek i mam teraz mały sad :) Dla lokatorów ogrodowych stworzyłam odpowiednie miejsca w ogrodzie, trochę dzikie, zaniedbane. Fajna ta orzesznica. U mnie nornice kiedyś zamieszkały, niszczyły mi uprawy, podkopy robiły, nie wiedziałam jak się ich pozbyć ... w końcu jak je polubiłam to się wyniosły :) Ciekawie u Ciebie w ogrodzie. Grusza ,,odmłodzona,, na pewno się odwdzięczy ...

    OdpowiedzUsuń
  49. No nie... I jeszcze o ogród dbasz.
    Jesteś naprawdę niesamowity Maks.:)
    Moc pozdrowionek.

    OdpowiedzUsuń
  50. To prawda.Jesteś niesamowity.Wrażliwy romantyk.Fajny człowiek

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz będzie dla mnie wskazówką, co mam robić, aby blog był jeszcze lepszy.
Bardzo Ci dziękuję za każdy pozostawiony komentarz! :)