Spójrz w niebo!

Witam!
Witam się z Wami po kolejnej dłuższej przerwie... Ja nie wiem jak to jest, ale z każdym kolejnym rokiem ubywa miejsca w dobie, a spięcie wszystkich obowiązków i przyjemności coraz bardziej przypomina herkulesowe prace. Wiosenno-letnie piękności zawsze przynoszą ogrom materiału do klecenia nowych blogowych opowieści, ale co z tego, gdy w szalenie pędzących wskazówkach zegara nie idzie znaleźć ani grama łaskawości. Z drugiej strony też nie lubię, gdy wysłany w eter wpis nie jest dopracowany, a ja nie zamknę całości w ponadprogramowej ilości słów. Bylejakość niezwykle rzadko zdaje u mnie egzamin, a do jej zniwelowania nie starczy zwykła chwila pomiędzy jednym a drugim zadaniem codzienności. Mam nadzieję, że w najbliższych trzech wpisach w pełni zobrazuję swoją dwudziestą szóstą wiosnę. Pewnie nie obędzie się bez absolutnego miszmaszu oraz chaotycznych skoków po przeszłych planszach, ale w końcu taki to świat z mojej perspektywy ;)


Tym razem chcę się podzielić z Wami pewnym przesłaniem, które, mam wrażenie, tegoroczna wiosna wykrzykiwała, i wciąż wykrzykuje, w moją stronę dziesiątki, jak nie setki razy. 

Spójrz w niebo! Unieś głowę ku górze i dostrzeż to, co na co dzień niewidoczne dla oczu!

Jak dobrze wiecie, hasło carpe diem nie jest mi obce. Staram się, aby w tym ciągłym zabieganiu znaleźć choćby sekundkę na zauważanie niezauważalnego i podziwianie niepodziwianego. A niebo, i wszystko to co trwa ponad nami, niewątpliwie do tej nagminnie ignorowanej sfery ludzkiego otoczenia należy.


A cóż to na tym niebie się pojawiło?


Powyższe dwa zdania najdonioślej zabrzmiały w pewne kwietniowe, niedzielne popołudnie. Poobiednia pora i coraz śmielej pokazująca się wiosenna aura wręcz prosiły się o zaparzenie filiżanki ulubionej kawy, i powędrowanie prosto do pstrzącego się soczystymi zieleniami ogrodu. Nie zamierzałem oczywiście protestować i już kilka minut później delektowałem się cudami przyrodniczego renesansu. Ustawiłem się nieopodal skalniaka, który dzięki rodzinie jaszczurek zwinek tętnił wówczas życiem od samego poranka do wczesnych godzin wieczornych. Wodzenie wzrokiem za malachitowymi, gadzimi gardziołkami, nieustannie mknącymi między kamieniami i pędami niziutkiej hortensji, okazało się nie lada wyzwaniem dla pary przebodźcowanych oczu, więc w pewnym momencie, w ramach chwilowego ukojenia, spojrzałem w niebo... Unosząc głowę niemal od razu dostrzegłem biały łuk, który nie przypominał niczego, co do tej pory obserwowałem na szerokim nieboskłonie. Ślad po lecącym samolocie? Nie, zbyt "idealny", niczym nierozproszony kształt. Halo? Też nie, bo słońce znajdowało się po zupełnie innej stronie całego widowiska. Zacząłem więc czym prędzej szukać odpowiedzi w internecie, ale jak to w wirtualnej encyklopedii bywa, nie znalazłem w niej żadnych konkretów. Wszystko jednak zmieniło się kilka minut później, gdy do ów łuku dołączyły inne "esy-floresy"...


Nie spodziewałem się takiego widowiska na wiosennym niebie! Życie potrafi jednak zaskakiwać...


Pierwszy raz obserwowałem takie wspaniałości! Niebiański spektakl trwał zaledwie kilkanaście minut, a ja tylko biegałem z jednego miejsca w drugie, by jak najlepiej go uwiecznić. Poczułem się jak prawdziwy szczęściarz, który znalazł się w odpowiednim miejscu i o odpowiednim czasie. Halo 22-stopniowe, fragment halo opisanego, dwa parhelia (słońca poboczne) i krąg parheliczny, czyli inicjator całej tej historii... w skrócie, wszystkie te zjawiska optyczne powstają w wyniku załamania promieni słonecznych w kryształkach lodu zawieszonych w chmurach piętra wysokiego. Najczęściej można dostrzec pierwsze z opisanych zjawisk, które dość często, ale i samotnie towarzyszy słonecznej wędrówce. Odpowiednia wysokość słońca nad horyzontem oraz ułożenie ów kryształków lodu mogą, jak w tym przypadku, zdziałać prawdziwe cuda, a z ludzkiego serca wydobyć szczere zainteresowanie oraz idący w parze zachwyt. Kolejna chwila, która pozostanie ze mną na naprawdę długi czas...


Jeszcze jeden widok, tym razem skierowany na łuk parheliczny. Jego fragment, zauważony w trakcie obserwacji jaszczurek, zainteresował mnie na tyle, że na dłuższą chwilę zawiesiłem wzrok na nieboskłonie. Było warto...


Spoglądanie w niebo pozwala także przypomnieć sobie o nieco bardziej przyziemnych elementach naszego otoczenia. Wiosenne spacery po wsi nie mogą się odbyć bez podpatrywania bocianich gniazd i wszelkich perypetii z nimi związanych. Czym by była wieś bez tych biało-czerwonych istnień? Czym by była wieś bez tego zawieszonego ponad głowami radosnego klekotu? Nawet nie próbuję sobie wyobrażać... Wciąż trwająca ludzko-bociania symbioza przypomina mi o najpiękniejszych latach dziecięcej sielanki, ale i daje nadzieję, że mimo tak gwałtownie zmieniającego się świata pewne rzeczy, wartości i przeszłe upodobania pozostają ponadczasowe, pozostają niezmienne.


Najbliższe gniazdo z bocianami mieści się około pół kilometra od mojego domu, przy gospodarstwie pani Kazi. Jego lokatorzy często odwiedzają sąsiednie pola oraz łąki, a co za tym idzie nasze spotkania nie są wcale taką rzadkością!



Sferą nieba dzielnie rządzą nasi skrzydlaci bracia. Ptasie trele, jakże często przez nas ignorowane i niesłusznie wkładane do jednego wspólnego worka, mogą być zaczątkiem kolejnego wspomnienia, które w nieskończoność będzie gdzieś krążyć między szarymi komórkami. Podczas jednej z przechadzek po okolicznych polach moje uszy wyłapały urokliwy, ale chyba dotychczas nieznany śpiew. Regularne, kilkusekundowe świergotania dość szybko mnie zaaferowały i czym prędzej zacząłem szukać ich źródła. Na szczęście ów poszukiwania nie trwały zbyt długo, bo po niecałej minucie wzrok utkwił na niewysokiej, dzikiej jabłonce zdobiącej ścieżkę do zbiorników wodnych. Na jednej z pokrytych różowawymi kwiatami gałązek swój koncert rozgrywał potrzeszcz. Bingo! To właśnie ten niewielki ptaszek okazał się sprawcą całego miłego zamieszania. Potrzeszcze znałem do tej pory z licznych książek, które po dziś dzień obsadzają jedną z półek w biblioteczce. Na żywo, świadomie, było to nasze pierwsze spotkanie. Kameralnie, z klasą i nawet wzruszająco... potrzeszczowi zbytnio nie przeszkadzała moja obecność z czego bezwstydnie korzystałem. Kilka kadrów i treli dalej śpiewak odleciał w kierunku kwitnących tarnin, które przy okazji zachodu słońca fotografowałem z pięć minut wcześniej. Tutaj spoglądanie w niebo także nie zawiodło... 



Ja tam nie mam wielkich wymagań... spacer, pola, takie obrazki i jestem w siódmym raju!


A czy można spoglądać w niebo bez unoszenia głowy? Jak najbardziej! Wolnostojące wody są najdoskonalszym zwierciadłem dla tulącej jej brzegi natury. Tegoroczna wiosna przypomniała mi o pewnej przyrodniczej perełce, a mianowicie o Czarnym Stawie kryjącym się niemal w sercu Puszczy Niepołomickiej. Do tej pory zawitałem tam tylko raz, w pandemicznym roku podczas jednej z wycieczek rowerowych, o czym zresztą wspominałem na blogowych półkach. Po sześciu latach udało mi się powrócić w tamto czarujące miejsce, a to wszystko dzięki dość przypadkowemu odkryciu niewielkiego parkingu samochodowego na skraju lasu. Parking i staw dzielą około 4 kilometry, więc poza przyjemnymi puszczańskimi widokami mam zapewniony porządny spacer, a co za tym idzie aktywnie spędzone popołudnie. 




Zbiornik wodny swoją nazwę zawdzięcza charakterystycznemu kolorowi tafli, powstałemu dzięki obecności rozległego, torfowego podłoża. Staw stanowi pozostałość po wydobywaniu w tamtych rejonach torfu. Po wyczerpaniu znacznych ilości surowca nieckę zalano i pozostawiono w rękach opiekuńczej Matki Natury. W tamtejszym lustrze nieustannie przeglądają się okoliczne brzozy, sosny, kępy wełnianek pochwowatych, bagna zwyczajnego, a przede wszystkim bezkresny nieboskłon. Staw okalają liczne leśne ścieżynki oraz borówczyska, a całość obrazu pozwala na moment pomylić Małopolskę ze ścisłym centrum mazurskiej Krainy Tysiąca Jezior.





Spoglądać w niebo, jak już w tym wpisie pokazałem, można na naprawdę wiele sposobów. Ale co zrobić, by zobaczyć je dokładniej, by spróbować dostrzec jego wszystkie detale? Wystarczy zajrzeć do mapy, odnaleźć swój ulubiony szlak w Beskidzie Wyspowym i z jego pomocą solidnie nabrać wysokości. Na górskie wędrówki, z powodu pracy i wielu innych obowiązków obok, mam w tym sezonie zdecydowanie mniej czasu, ale to nie znaczy, że nie wracam ku ukochanym wyspom. Po prawie dwóch latach powróciłem w miejsce, które podczas zdobywania Korony Beskidu Wyspowego zachwyciło mnie najbardziej, na Polanę Łąki. Równo tysiąc metrów nad poziomem morza przyroda postanowiła stworzyć dzieło perfekcyjne. Szeroka panorama w kierunku północno-zachodnich rubieży pasma, Beskidu Makowskiego, czy Babiej Góry prezentuje się jak obrazek nie z tego świata. Każdy leśny kolor, każda chmurka i każdy odcień niebiańskiego lazuru współgrają tam jak nigdzie indziej. W tak nienagannie przystrojone niebo mógłbym patrzeć bez końca!




Ach, i ja się potem dziwię, że mi brakuje czasu na blogosferę... Kilka myśli, kilka wrażeń, a powstaje wielka epopeja i mija cały dzień na pisanie! Być może ktoś z Was dotarł do tego miejsca, za co serdecznie dziękuję. Tworzenie tego wpisu w majowym ogrodzie dostarczyło mi jeszcze jednego powodu dlaczego warto spoglądać w niebo. Szerokie, dopiero co zazielenione jesionowe korony są idealną przestrzenią na prowadzenie gwarnego życia przez kosy, sierpówki, drozdy, zaganiacze, pokrzewki, sójki i wiewiórki (tylu gagatków wyłapałem pisząc tę blogową historyjkę). Nie ma tam miejsca na ciszę i święty spokój, ale czy to istotne? Dźwięki tej błogiej wrzawy mogę chłonąć bez końca...



Zaganiaczy w swoim ogrodzie nie widziałem co najmniej z 10 lat, więc mimo niewyraźnego zdjęcia jeden z nich trafia na zasłużone, blogowe miejsce!


Spojrzeć w niebo też trzeba czasem umieć... Niby trzy niepozorne sosny, a odpowiednie ujęcie potrafi zdziałać cuda. Tak to też bywa w życiu, że wszystko zależy od punktu siedzenia. 




I tak Was pozostawiam, w tym skrzętnym chaosie i pięknym nieładzie...

Pozdrawiam serdecznie i do napisania (jak najprędzej)! :)

Komentarze

  1. Oj tak. ładnie to określiłeś, że "z każdym kolejnym rokiem ubywa miejsca w dobie". Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak niesamowity jest świat który nas otacza, wystarczy tylko dobrze się rozejrzeć, zdjęcia jak zawsze wspaniale, pozdrawiam Ania

    OdpowiedzUsuń
  3. Ty jeszcze jesteś świetnym znawcą nieba , nie wpadłabym na to żeby przyglądać się tak słońcu, cudne zjawisko.Mieszkasz pośród zjawiskowej i zdrowej przyrody i potrafisz z niej wyciągnąć to co najpiękniejsze, pozdrawiam cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
  4. Natura jest niesamowita, a Ty Maksie potrafisz ją pięknie opisać. Dziękuję za cudowną wycieczkę i pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jesteś Człowiekiem wielu talentów, na "niebie" też się znasz. Przeczytałam z zainteresowaniem.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ależ pięknie opisane zjawisko na niebie. Jesteś mistrzem słowa. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Uwielbiam Maks Twoje posty , Twoją wrażliwość , dociekliwość i ciekawość świata. U mnie też ciągle ubywa miejsca w dobie. Nie pisałam chyba że dwa miesiące. Mimo zwariowanego , pędzącego świata pewne wartości są ponadczasowe i niezmienne . Trzeba celebrować codzienne chwile i być uważnym co Tobie się świetnie udaje. Pozdrawiam serdecznie 🌷

    OdpowiedzUsuń
  8. Maks, gratuluję Ci daru nie tylko pięknego pisania, ale też daru patrzenia wokoło, zwłaszcza w niebo. Tak rzadko odrywamy się od prozy życia, a to co pokazałeś w dzisiejszym poście o prostu zwala z nóg. Byłeś świadkiem momentu, danego nie każdemu. To musiało być metafizyczne przeżycie.
    Moc serdecznosci Ci przesylam.

    OdpowiedzUsuń
  9. Oj ale piękna opowieść o wiośnie .Bociany to i moje wspomnienia z dzieciństwa. Pozdrawiam serdecznie😊

    OdpowiedzUsuń
  10. Piękne zdjęcia są dowodem wrażliwości na otaczającą nas naturę i piękno świata. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Oczy wpatrzone w niebo, stopy twardo na ziemi...;o) Trzymaj się mój ulubiony Medyku...;o)

    OdpowiedzUsuń
  12. Pieknie opisałeś piękno przyrody, takich niby prostych, zwyczajnych rzeczy, które zarazem są cudem natury. Wielka szkoda, że tak niewiele osób potrafi tak patrzeć na otaczajacy nas świat.

    OdpowiedzUsuń
  13. tak przyroda zachwyca i daje ukojenie, ale czasu faktycznie coraz mniej...:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Piękny wpis i jak zwykle piękne zdjęcia... Pozdrawiam, dziękuję za odwiedziny

    OdpowiedzUsuń
  15. Piszesz genialnie Maksiu, a fotografie to dzieła sztuki.

    OdpowiedzUsuń
  16. Bardzo ciekawy wpis Maksie.
    Pozdrawiam:)*

    OdpowiedzUsuń
  17. Witaj już czerwcowo Maksiu
    Nie ma mojego komentarza? Nie wiem co się z tym blogiem dzieje...
    Pięknie napisane. Tak warto czasem spoglądać w niebo.
    Pozdrawiam urzekającym zapachem jaśminu

    OdpowiedzUsuń
  18. Natura maluje najpiękniejsze obrazy. Jest artystą, który nigdy się nie powtarza. Czasem najpiękniejsze w tych „obrazach” jest to, że są chwilowe — zmieniają się z każdą sekundą i nigdy nie wracają w dokładnie tej samej formie.

    OdpowiedzUsuń
  19. Niesamowite to było co zobaczyłeś. Widzisz wystarczy się rozejrzeć dookoła. Kocham patrzeć w chmury, obserwować, pola, łąki i kocham mój lasy, lasy, moją okolice. Kiedy potrzebuje oddechu właśnie wtedy odpływam...niesamowite to jest , że kiedy potrzebujemy natura wie !!!

    OdpowiedzUsuń
  20. A ja podziwiam te Twoje długie wpisy, opatrzone pięknymi zdjęciami. Dziękuję, że się nimi dzielisz :) Pozdrawiam Cię serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Bardzo dziękuję za każdy pozostawiony komentarz!

ARCHIWUM POSTÓW

Pokaż więcej

Translate

ZAPRASZAM NA MOJEGO DRUGIEGO BLOGA O WĘDRÓWKACH PO BESKIDZIE WYSPOWYM (I NIE TYLKO!)

Obserwatorzy Bloga

Dziękuję za każdy głos! To mnie motywuje!

Moi psi strażnicy: Rudi (2013-) i Berek (2005-2022)

Kategorie

Podróże W moim ogrodzie Małopolskie Góry Beskid Wyspowy Moja poezja Pola Ptaki Beskidy wiosna Wiersze Zima życzenia Kraków Lato Spacer 2017 Jesień Rośliny Grzyby Kwiaty Rynek 2016 Zamek Grusza święta 2019 Las Przemyślenia Wiersz Wyniki wakacje wielkanoc Ciasto Rudi Wieś podsumowania Boże Narodzenie Podróż Roku Zachód Słońca Cmentarz Dobczyce Inne Kościół Motyle Studia Urodziny 2018 Blog Wspomnienia Kot Nowy Rok Rocznica Skansen Ssaki 3. urodziny Konkurs Lasek Lekarski Mama Moje przygody Owady Planty Podziękowanie Polska W moim domu 2020 Kapliczka Kiki Niebo Opowiadanie Pies Pole Ruiny zamku Rzeka Sentymenty Maksa Wiosenno-letnie wyzwanie u Maksa Zalipie Żonkile Artystycznie Chatki Chmury Cudo Czosnek niedźwiedzi Historia Jedzenie Koronawirus Lanckorona Leśniczówka Maj Malowane Przedwiośnie Puszcza Statystyki Staw Tata Tenis Tulipany Wał Ruda Wschód Słońca Wspomnienie Wyzwanie urodzinowe Zjawiska pogodowe Śmierć 2021 Basia Wójcik Bez Candy Chinkali Cichawa Droga Fiołki Jabłoń Jan Paweł II Katedra Listopad Luty Majówka Medycyna Nauka Niepołomice Owoce Panorama Pieniny Plany Pomniki Prezent Przepis Ratusz Rozdanie Rzepak Sesja Sierpień Skalniak Szlak Wieża Zioła Śnieg Bałtyk Bitwa Bochnia Bocian Brzozy Budleja Czarny bez Dolina Raby Dwór Dynia Jezioro Karolina Kózkówna Kartki Kazimierz Wielki Krajobraz Krokusy Krościenko Lipa Matura Morze Mury Muzeum Noc Obraz Opowieść Pałac Paź królowej Pielgrzymka Pierniczki Podskale Polskie bociany Pomnik Pomorskie Pomorze Przebiśniegi Raba Rower Ruduś Różaniec Stare Miasto Szpital Słońce Talent Trzy Korony Wawel Wielkopolskie Wisła Wrocław Wycieczka Wypieki Zachwyt Zboża Ziarnopłony Zielono przyroda ptaki na flagach wielka sobota zdjęcia Ścieżka Śląskie Święconka Święto Niepodległości 2023 4. urodziny 5 miejsc Agnieszka Radwańska Akademia Muzyczna Aleja Gwiazd Babia Góra Bazylea Bałwan Berek Biedronka Bieszczady Bociany Boże Ciało Budki COVID-19 Choinka Clematisy Czarny Staw Czechy Dolina Prądnika Dolnośląskie Domek Droga krzyżowa Drzewa Dunajec Ferie Gady Gotowanie Gołoborze Grodkowice Grota Grudzień Hel Hiacynty Jagodzianki Jarmark Kasztany Kazimierz Klasztor Klomb Kolory Kościół Mariacki Krzewy Krzyż Księżyc Kukurydza Lipiec Lipnica Murowana Lourdes Marysieńka Miłość Mniszek lekarski Moje zdrowe życie Morwa Most Niedzica Nowodworek Odlot Ogród Ojców Opis Ostrów Lednicki Oznaki wiosny Palma Pandemia Papierówka Papież Papuga Październik Pisklęta Pięknie Plaża Podziemia Powiśle Dąbrowskie Praga Praktyki Procesja Przygotowania Przyjaciele Pytania Refleksje Rogale świętomarcińskie Ruiny Rzeźby Różaneczniki Rękodzieło Sanktuarium Sielanka Spotkanie Stokrotki Sukiennice Sylwester Syrop Szczawnica Szpaki Słonecznik Trasa Ukraina Warzywa Wierzby Wiązanki Wojna Wspaniałe Wyprawy Zabawa Zadanie od Maksa Zbiorniki Zdrowo Ziemia Dąbrowska Zmiany jaszczurki jeże purchawice sierpówki Łysa Góra Ślimaki Średniowiecze Świętojański Żniwa 10 lat 100000 2015 3 maj 5. urodziny 6. urodziny 7. urodziny 8 lat 9 lat Akrostych Album Alfa Altana Amfiteatr Anna Arthur Wellesley Artykuł BMI Balon Bazie Bazylia Bazylika Bałwankowo Berberysy Bezsenność Biało Biało-czerwone Biologia Bitwa pod Grunwaldem Bizony Bobolice Bobry Bogatka Brusznica Brzozowisko Buraki Bury Bułki Błękit Cele Chabówka Chaczapuri Chaos Chemia Chełm Chleb Chrząszcz Ciastka Ciastka orzechowe Ciężkowice Clafoutis Czerwiec Częstochowa Część I Człowiek Dalgona Dawne dzieje Diabelski Kamień Diablak Dla artystów Dla kucharzy Dla poetów Dmuchawiec Dobro Docenione Dolina Białego Drożdżowe Drzewo Dutch baby Dyskusja Dzieciństwo Dziewięćsił Dzień Mamy Fontanny Fotografia Francja Galette des rois Gdańsk Gdów Geografia Gniezno Gondola Gorce Gostynin Gołąb Goździki Grodzisko Grunwald Gubałówka Gwiazdy betlejemskie Góra Skrzynecka Góra Zamkowa Górki Góry Świętokrzyskie Głosowanie Horiatiki Huragan Huśtawka Iglaki Illzach Info Ja w Kuchni Jacuś Jadłospis Jajka Jarmuż Jasna Góra Jednosiwy Jerozolima Jesienne dary ogrodu Jesiony Jezioro Czchowskie Jezioro Dobczyckie Jezioro Rożnowskie Jiaogulan Jubileusz Język polski Kalorie Kalwaria Kanie Karmniki Kawa Kawiarnia Klucz do matury z biologii Koktajle Kolejka Kolekcja Kompot Kompozycja Komunia Święta Konfederacja barska Konie Konkurs Palm Wielkanocnych Kopiec Kraka Korona zapory Kraków-Łagiewniki Krogulec Krowa Krupówki Krzesławice Krzewuszki Krzywa Wieża Krzyż Milenijny Krzyżacy Krzyżówki Książka Kuchnia Kujawsko-pomorskie Kundel Kura Kurczak Kurozwęki Kwarantanna Kwiecień Kładki Latarnia Lednica Legendy Lenistwo Lilak Lipnica Literatura London Eye Londyn Lot Lubczyk Lwów Majeranek Makro Marchew Marzec Marzenia Mazowieckie Mazurek Medugorje Melisa Melsztyn Mgła Michałki Mikołaj Kopernik Mirów Misje Mięta Mniszki Mogielica Moi Przyjaciele Molo Monety Mróz Muchomory Muchołówka szara Mural Naleśniki Niebieski Niedziela Palmowa Niegowić Norbertanki Nowy Wiśnicz Obserwacje Odpoczynek Odpowiedzialność Ogień Ojcowski Park Narodowy Olimpiada Omega Opactwo Opole Opolskie Opowieści Oregano Orzechy Ostrów Tumski Owca PDMD Parowar Patriotyzm Pelargonie Pietruszka Piwonie Pizza Plac św. Piotra Plebiscyt Pliszki Pociąg Podbiały Podgrzybki Podhale Podkarpackie Podróż pięciolecia Podziw Pokazy Polecie Pomnik św. Floriana Pomoc Pory roku Potok Powieść Pozdrowienia Poziomki Poznań Praca Prom Prośba Przed Sylwestrem Przemijanie Przerwa Przygoda Przyszłość Pszczoła Pucuś Pustelnia Płazy Radość Rejs Rokitnik Rozmaryn Rożnów Rukola Rzadkie Rzeźbiarstwo Rzym Rękawka Rżysko Samosy Sanki Sałatka Seler Sernik Sezon karmnikowy Sierpówka Sir Siła Skamieniałe Miasto Skałka Skocznie Smoleń Sopot Spisz Spokój Stajnia Staropolskie Stetoskop Styczeń Szacunek Szałwia Szczaw Szczepienia Szczepionka Szczepmy się! Szczerze Szczypiorek Szkoła Szlak Orlich Gniazd Szron Szwajcaria Sól Słowacja Słowianie Taize Tamy Tatry Tatrzański Park Narodowy Teatr Topola Toruń Tradycje Tropsztyn Tropy Turbacz Tymianek Ulubione Urbi et Orbi Uście Solne Wadowice Waga Warmińsko-Mazurskie Warsztat Wata cukrowa Watykan Wellington Arch Westerplatte Wetlina Widoki Wielka Brytania Wiewiórka Wieżyca Wigilia Wiszące mosty Witacze Wodospad Wow Wprowadzenie Wrzos Wyjazd Wytrzyszczka Wyzwanie Włochy Włóczęga ZOO Zakopane Zapora Zapowiedź Zasady Zawilce Zawoja Zaćmienie Zaćmienie Księżyca Zbiórka Zdjęcie Zegar Zwierzęta Zwyczaje Złoto dzwoniec filmy kosy magiczny czas porządki rudziki van Gogh Łatwe w uprawie Ławka Łąki Śliwa Ślęża Święci Świętokrzyskie Święty Krzyż śpiew śpiew dzwońca św. Szymon święty Mikołaj Żołnierze i polegli Żurawki

Prawa autorskie

Wszystkie moje teksty i zdjęcia na blogu "Świat z mojej perspektywy" są chronione prawem autorskim na mocy: Dz. U. 1994 nr 24 poz. 83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Wykorzystanie ich wymaga mojej zgody!

Agregator blogów przyrodniczych

Rozdane, powędrowało do Janeczki z Chwil Wytchnienia!

Rozdane, powędrowało do Jadzi Kluczyńskiej!

TUTAJ ZAGLĄDAM