21:33

Pamiętniki z czasów epidemii, część druga

Witam!
Ciesząc się każdym ciepłym promykiem majowego słońca wpadającym nieśmiało między nowo narodzonymi liśćmi dorodnych jesionów do ogrodu oraz w końcu naprawionym laptopem umożliwiającym mi pisanie na łonie natury, zapraszam Was na drugą część pamiętników z czasów epidemii.

Mimo luzowania obostrzeń, mimo ponownego wysypu ludzkich istnień w lasach, parkach, czy na bulwarach, epidemia trwa w najlepsze i nie wiadomo kiedy ani w jaki sposób ona się zakończy, no może nie zakończy, ale wystarczająco ucichnie. Koronawirus przysparza nam również ostatnio niemałych sensacji, zwad, batalii o racje w ławach sejmowych, senackich, gdzie to po dwóch stronach barykady obóz rządzący i opozycja walczą o swoje. Ostatecznie wybory prezydenckie zaplanowane na zeszłą niedzielę się nie odbyły, a teraz trwają kolejne wojny o nowy termin, o zasady przeprowadzenia takowych wyborów. Nie chcę specjalnie wypowiadać się na tematy polityki, bo nie uważam się za jakiegokolwiek eksperta w tej dziedzinie, ale jedyne co stwierdzę, to fakt, że w dobie pandemii można by uregulować takie konflikty na bardziej pokojowej drodze, dążyć do uzyskania kompromisu ponad podziałami, teraz bowiem nie czas na takie waśnie, które nic mądrego nie załatwiają, a jeszcze bardziej męczą i destabilizują społeczeństwo.

Dobrze, więcej o polityce nie będzie, czasem powiedzieć coś trzeba, ale bez przesadzania i zbędnego naciągania.
Pierwszą połową mają niepodzielnie władają łany umalowane kwieciem rzepaku na jaskrawożółte barwy. Od kilku dni w internecie aż roi się od zdjęć ukazujących to urokliwe zjawisko, od prostych, niewymagających ujęć czół takich pól na polskich równinach, po fotografie z lotu ptaka przedstawiające bitwę kolorów w otoczeniu nasłonecznionych wzgórz i młodziutkich pszenicznych konkurentów.
Moim ulubionym "rzepakowym" punktem na mapie okolicy są pola w podkrakowskich Łazanach. Rokrocznie w czasie kwitnienia rzepaku wybieram się w tamte rejony, by móc nacieszyć swoje oczy tymi niezwykłymi obrazkami pełnymi radości, nadziei, ciepła, które są nam potrzebne, zwłaszcza teraz...


Ostatnimi dniami mój kalendarz nieco się rozluźnił, pierwsza seria kolokwiów online za mną, zajęć na platformach też jakoś mniej, postanowiłem więc wkroczyć na nieco dłużej do kuchni. Sobotniego poranka otwierając lodówkowe drzwi od razu w oczy rzuciła mi się niewielka, jeszcze nieotwarta bryłka świeżych drożdży, które aż się prosiły o wykorzystanie. Stwierdziłem więc - bułeczki, pierwszy raz w życiu upiekę jakieś pieczywo. Do tej pory moje doświadczenie związane z wypiekami ograniczało się do ciast, tych większych i mniejszych, dlatego tym bardziej ciągnęło do poszerzenia horyzontów, zwłaszcza, że najważniejszy surowiec czekał ze zniecierpliwieniem.
Bułki ekspresowe, a że nazwa zobowiązuje to już po niecałej godzinie w całym domu unosiła się woń świeżutkiego pieczywa, drożdży i świeżego rozmarynu z ogrodu, którego jedna z gałązek, posiekana, trafiła do ciasta. Często pytacie mnie w komentarzach o przepisy, ten na bułeczki pochodzi STĄD.

Tak wyglądały przed wstawieniem do pieca...

...a tak tuż po wyjęciu


Bułki bułkami, wyszły cztery, więc w połowie śniadania były już tylko miłym wspomnieniem. Na nich jednak się nie skończyło; któregoś popołudnia udało mi się ulepić całkiem sporą gromadkę chinkali, które uwielbiam, zresztą jak całą kuchnię gruzińską, za bogactwo smaków i brak nudy i wszelkich mdłości na talerzu.

Ulepiona gromadka czekająca na swoją kolej

Najlepiej smakowały w otoczeniu majowej przyrody

Tak więc jakoś ten czas na kwarantannie biegnie, mimo że innym torem, na nieco innych, niecodziennych zasadach, to ten bieg jest niezmiennie szybki oraz szalony, co widzę chociażby podczas wyrywania coraz to kolejnych kartek z kuchennego kalendarza, uwierzyć nie mogę wtedy, iż ta izolacja trwa już ponad dwa miesiące. Jednak dzięki temu zwariowaniu nawet małe osiągnięcia cieszą niezmiernie.

Żegnam się jeszcze kilkoma ogrodowymi obrazkami, w maju bowiem zachwycają najbardziej...

Skalna smagliczka dała namiastkę majowych łanów rzepakowych

Azalie oraz różaneczniki już zaczęły kwitnąć



Kolejny bez lilak też już kwitnie i wabi swoim wyjątkowym zapachem

Czarny bez lada dzień również zakwitnie

Stara grusza obrodziła mnóstwem maleńkich owocków, które śmiało prężą się ku słońcu

Wiosna w moim ogrodzie dzieli się na dwa okresy: przed i po zazielenieniem się jesionów oraz orzechów włoskich, zmiana ta przypada właśnie na Zimnych Ogrodników



Pozdrawiam serdecznie i do napisania! :)

P.S. Serdecznie zapraszam na mojego Instagrama, nick z linkiem: swiat.z.mojej.perspektywy

55 komentarzy:

  1. Max gratuluję zdolności kulinarnych. To umiejętność rzadko spotykana u tak młodego człowieka płci brzydkiej :-) U mnie dwa pierwsze chleby wylądowały w koszu a trzeci dziś upieczony jest jak klajster i jedzie drożdżami :-)
    Widoki kwitnącego rzepaku faktycznie są cudne.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiamy chinkali... Kocham ich chlepki. Czesto robimy. To bardzo zbliżona kuchnia do mojej, znaczy czesto u nas ładują na talerzu manty, cibureki, kuchnia mojego męża, bo on że wschodu. I też czekam aż zakwitnie dziki bez... Pięknie u ciebie. Piękne kwiaty. I ta zieleń... Maj, raj... Cudnie. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo podoba mi się Twoje zainteresowanie światem.
    Chapeau bas!

    OdpowiedzUsuń
  4. Tak. Maj jest piękny ze świeżą zielenią, pachnącymi bzami i konwaliami. Zakątki ogrodu urocze. Łany pachnącego rzepaku mijam dojeżdżając do swojej działki. Bułeczek nie piekłam ale chlebek tak. Był bardzo smaczny. Pozdrawiam, dziękuję za odwiedziny i ciepłe komentarze.

    OdpowiedzUsuń
  5. No cóż w sferze kwarantanny nic się nie zmienia, większość czasu spędzamy w domu. Przemykając w pośpiechu między regałami w poszukiwaniu potrzebnych artykułów spożywczych. Piękna wiosna pojawiła się w Twoich okolicach. Nas trochę zimny powiew nawiedził, wszak to zimni ogrodnicy z Zosieńką pojawili się. Powodzenia i zdrowia życze.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ach te piekne kwiaty, wspaniałe widoki, a bułeczki... zdawało mi się, że aż tu czuje ich zapach, tak pieknie to opisałeś :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Witak Maks. Ja niezbyt rozumiem, czemu już tyle jest otwierane, rozumiem, że gospodarka musi ruszyć, ale u mnie np. liczba chorych strasznie rośnie, wczoraj w Polsce było najwięcej zachorowań od początku pandemii w Polsce, niepokoję się, że będzie gorzej, bo tylu ludzi już to wszystko olewa, no zobaczymy zresztą. Zdjęcia piękne wykonałeś, a takiego wielkiego pola rzepakowego to chyba jeszcze nie wiedziałam, zachwycające. Nawet w kuchni dajesz radę brawo dla Ciebie. :) Pozdrawiam serdecznie. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ale mi smaka narobiłeś! Aż zostały przyćmione te wszystkie piękne zdjęcia przyrodu ;-D POzdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  9. Właśnie wybieram się do tego pola rzepakowego w poniedziałek :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Żółte pola rzepaku są wyjątkowo kuszące w tym roku. Wsiadałam do samochodu i poszukałam ich u mnie w okolicy, żeby zrobić sesję zdjęciową.
    Bułek nie piekę, za to zdarzało mi się piec chleb, ale doszłam do wniosku, że ten z piekarni też jest smaczny, a zamiast poświęcać pół soboty na wyrobienie ciasta i upieczenie chleba wolę sobie gdzieś pojechać.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Twój talent kulinarny dorównuje talentowi fotograficznemu, Maksiu.
    Serdeczności.

    OdpowiedzUsuń
  12. ależ piękne zdjęcia, a smagliczka... U mnie też jest le gdzie jej tam do twojego zdjęcia... Bułki fajne. U mnie dziś chleb swojski...:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Uwielbiam pola rzepaku w Łazanach :-) co tydzień tamtędy jeżdżę i muszę na chwilę przystanąć i pozachwycać się tym widokiem :-)
    Bułki wyglądają smakowicie :-)
    pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
  14. Piękne zdjęcia:)))kwiaty urzekające:)))parę lat temu w maju jechaliśmy do Pragi i cała droga to były pola rzepaku:))ależ to pięknie wyglądało:))jeszcze jak słońce na nich grało:))cudo:)natura jest piękna i jedno co jej wyszło na zdrowie to nasza izolacja:)))widać to spektakularnie po Wenecji i jej kanałach:))))
    Trzymaj się cieplutko:)))

    OdpowiedzUsuń
  15. Dziś pooglądałam zdjęcia. poczytam jutro. Śliczne zdjęcia i widzę jakieś wypieki. Kurcze ale Ty zdolny jesteś :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Gratuluję rozsądku i wypieków w tak młodym wieku. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  17. Jak zwykle zachwycam się zdjęciami :) A te bułeczki wyglądają bardzo smakowicie. Aż zgłodniałam :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Piękne zdjęcia przepięknej przyrody i aromatyczne wypieki. Pozdrawiam serdecznie.:)

    OdpowiedzUsuń
  19. Miło do Ciebie wpaść,żeby poczytać i pooglądać. Wspaniałe wypieki- gratuluję! Zachwyciłam się tą azalią mocno pomarańczową! Większość z nas pozostaje w domu i dziennik każdego z nas wygląda nieco inaczej,ale główne punkty są trochę podobne... Łagodnie i dyplomatyczne odniosłeś się do wydarzeń politycznych w kraju...
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  20. Zapisuję przepis na bułki ekspresowe!

    Mimo, że mam swoje sympatie i antypatie w polityce (głównie antypatie) to jestem tak zła na nich wszystkich razem wziętych - są rzeczy ważne i ważniejsze, trzeba usiąść i coś wymyślić razem w tej sytuacji, a nie przeciągać wszystko na swoją stronę...

    OdpowiedzUsuń
  21. Piękne to pole rzepakowe:)

    OdpowiedzUsuń
  22. Chinkali są na mojen liście do zrobienia, pysznie wyglądają! Ja od pieczenia domowych bulek i chleba jestem uzalezniona, piekne Ci wyszły! Pozdrowienia ☺

    OdpowiedzUsuń
  23. Świat na chwilę się zatrzymał ale dzięki temu mamy szansę zauważyć to, co kiedyś było niedostrzegalne i odkrywać świat na nowo. Życzę Ci spokoju i dużo zdrowia. Zdjęcia cudne. Zazdroszczę ci wolnego czasu, który możesz poświęcić na swoje pasje. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  24. Super wypieki. Bułeczki wyglądają rewelacyjnie. Piękne wiosenne kadry z ogrodu. Pozdrawiam serdecznie 🌻🌻🌻🌻

    OdpowiedzUsuń
  25. Ale mi narobiłeś Maksiu smaku na chinkali :)). Też je lubimy, jak i całą mocno przyprawioną ziołami kuchnię gruzińską :)). Dwa lata temu byliśmy w Gruzji na miesięcznych wakacjach i napisze Tobie szczerze, że choć potrawy dobrze były nam znane to ich samk jest zupełnie inny niż tych serwowanych w knajpach gruzińskich u nas :). Dobrze, że masz chwilę wytchnienia! Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  26. Z jaką łatwością przychodzi Ci gotowanie.
    Te rozmarynowe bułeczki wyglądają przepysznie; szkoda, że były tylko cztery.
    Tak pięknie piszesz o swoim ogrodzie, jesteś z niego dumny i zachwycasz się nim.
    Serdecznie Cie pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Cudnie i Ciebie i super Kulinaria.Musze koniecznie w tym roku zrobić syrop z czarnego bzu i trochę kwiatów zasuszyc na herbatkę.Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  28. Czasem wydaje mi się, że ten czas epidemii i kwarantanny przyniósł nam też jakieś korzyści. Zaczęliśmy zwracać uwagę, na rzeczy, których wcześniej w tym pędzie nie dostrzegaliśmy i nie docenialiśmy. Na przykład takie Twoje bułki z masełkiem i kubek kawy - czego więcej do szczęścia trzeba? :))A wokół taki piękny maj ... Uściski :))

    OdpowiedzUsuń
  29. Piękne, malownicze miejsca masz w swoim otoczeniu. Zadziwiasz swoimi zdolnościami kulinarnymi. Zupełnie nie znam smaku kuchni gruzińskiej ale zaciekawiłeś mnie chiankali - muszę poszukać przepisu. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  30. Maksie, pieczesz i gotujesz z zapalem, jestes wiec lepszy w tym niz ja ;)

    OdpowiedzUsuń
  31. Kwiaty zjawiskowe. W ogóle przyroda zachwyca a przepis na bułki wypróbuje bo dzisiejszy z którego piekłam wlasnie bułki
    jakos mi nie przypadł do gustu ....

    OdpowiedzUsuń
  32. O raju ja tu mam iść zaraz spać a ty mi takiego smaka narobiłes. Nigdy jeszcze nie jadłam chinkali a smakowicie wygladaja. Gratuluję umiejetnosci w kuchni. Mało kto z płci meskiej tak sie garnie do garów. Wiosna w ogrodzie piękna. Pozdrawiam i byle do lepszych dni😘

    OdpowiedzUsuń
  33. Odrobiłam trochę zaległości na Twoim blogu. Jak zwykle podziwiam wysmakowane zdjęcia przyrody. Jak dobrze mieć ogród w czasie zarazy. Doceniam zwłaszcza, że mogę wyjść bez maseczki, która jest dla mnie narzędziem tortur. Mam problemy z oddychaniem, a potem bóle głowy z niedotlenienia. Zazdroszczę zdolności kulinarnych, w życiu nie zrobiłam drożdżowego ciasta, wstyd się przyznać nie umiem. Te chinkali wygladaja niezwykle apetycznie. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Bułeczki wyglądają smakowicie! Jakby ktoś mi podał takie śniadanie razem z kawą w ogrodzie to byłabym w niebie ;)

    OdpowiedzUsuń
  35. O proszę jakie pyszne dania. Wierzę ,że były pachnące i smaczne. fotografie piękne i jak się je ogląda można zapomnieć o polityce. Wszystkiego dobrego:)

    OdpowiedzUsuń
  36. Taki ciepłe jeszcze bułeczki z masełkiem i pyszna kawka i te widoki, to radość na prze kur temu co się dzieje:)Zdolny jesteś Maksiu i pieczesz i gotujesz...Brawa dla Ciebie!
    Piękne fotki i cuuudne azalie , to radość dla moich oczu:)
    Pozdrawiam wiosennie!

    OdpowiedzUsuń
  37. Wow, to fajne ... mieć ekspresowe rolki na otwartym podwórku jak ta ... fajna zabawa.

    Pozdrowienia ode mnie w Indonezji

    OdpowiedzUsuń
  38. Zdolny kucharz z Ciebie 👍👍, maj piękny miesiąc, w tym roku nieco inny ale i tak go podziwiamy tyle na ile można. Trzymaj się, uważaj na siebie, serdecznie pozdrawiam...

    OdpowiedzUsuń
  39. Przyroda nas zachwyca każdego dnia.Pierożki- mistrzostwo.

    OdpowiedzUsuń
  40. U Ciebie to uczta dla ucha, dla podniebienia i dla oczu, po prostu chwila wytchnienia dla tych, co tu zaglądają, dla mnie :)
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  41. Piękne fotki,wszystko super opisane,pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  42. Maks, zdolny z Ciebie kucharz. Zaskoczyłeś mnie chiankali i świeżymi bułeczkami na śniadanie.
    Serdecznie pozdrawiam:)
    Pozdrawiam:).

    OdpowiedzUsuń
  43. Nigdy nie miałam okazji kosztować chinkalików, zaciekawiła mnie kuchnia gruzińska.
    Piękne kadry.
    Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
  44. Ojej, azalie już u Was kwitną! Ja nie wiem czy doczekam, po nocnych przymrozkach zmarzło wiele roślin. Na szczęście pogoda zmienia się na lepsze:) Pięknie u Ciebie Maksiu i bardzo smakowicie.
    Cieplutko pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  45. Ha, zainspirowałeś mnie ciastem leśny mech i w końcu je zrobiłam, a dzisiaj chinkali, nie jadłam.Czas spróbować ;-) W ogrodzie mam to samo, tylko azalie i różaneczniki w wersji miniaturowej :-) Pozdrawiam serdecznie:-) Koniecznie upiecz chleb :-)

    OdpowiedzUsuń
  46. Dziękuję za wizytę na moich stronach.
    Będzie mi miło, jak czasem zajrzysz do mnie.
    Nie mogę zaoferować Ci herbatki i czegoś słodkiego, ale zawsze znajdziesz ciepłe słowo.
    Postaram się także tu zaglądać.
    Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
  47. Zgadzam się z Tobą, że w czasie pandemii politycy powinni dać sobie na wstrzymanie i chociaż w tym czasie patrzeć na dobro obywateli...

    Też bardzo lubię fotografować rzepak.

    Bułeczki wyglądają bardzo smakowicie. Szkoda, że nie zrobiłeś więcej...

    Chinkali kusi mnie od dawna ale jeszcze nie spróbowałam ich zrobić.

    Pięknie u Ciebie w ogrodzie :).

    OdpowiedzUsuń
  48. Pięknie tu - wszystkiego po trochu i dla duszy i dla ciała . Prawdziwa uczta. Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  49. Jak tu pięknie, kolorowo, domowo i apetycznie :) Bardzo tu miło :)

    OdpowiedzUsuń
  50. bardzo pozytywnie, z uśmiechem przemknęłam przez post. Na Kaszubach tak zimno, że jeszcze bzy nie zakwitły....

    OdpowiedzUsuń
  51. Piękne zdjęcia, Maks - jak zawsze u Ciebie :-)
    Gratuluję talentów kulinarnych!
    Pozdrawiam słonecznie 😃

    OdpowiedzUsuń
  52. Piękne fotografie u Ciebie,niezwykle malowniczo :) Piórem również malujesz,z wielkim zainteresowaniem czytam Twoje wypowiedzi 😉 No i jeszcze smykałka w kulinariach !!! Cud chłopak!!! W dodatku imiennik mojego syna,zatem same plusy 👍😉 Pozdrawiam miło 😊
    Ps. Też piekę chlebki ,ale idę na łatwiznę bo mam wypiekacz do pieczywa ...

    OdpowiedzUsuń
  53. Ty to potrafisz cyknąć fotki :) Przepiękne!
    Wyżywasz się kulinarnie i to z jakimi efektami!
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  54. śliczne zdjęcia, pozdrawiam cieplutko:)

    OdpowiedzUsuń
  55. Ogród przepiękny, taki zadbany i aż miło popatrzeć. O politykach wolę się nie wypowiadać bo zaraz zalewa mnie fala goryczy. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za każdy pozostawiony komentarz!

Copyright © 2014 Świat z mojej perspektywy , Blogger