sobota, 26 września 2015

Podróże #19: Dunajec w Krościenku

Witam!
Dzisiaj trochę nietypowa podróż. 19. podróż bowiem będzie dotyczyć rzeki, a mianowicie Dunajca. Zdjęcia zostały wykonane w Krościenku nad Dunajcem - malowniczym miasteczku u podnóży Pienin.

Dunajec jest rzeką, płynącą przez południową Polskę. Ma ona długość 247 km. Źródła ma ona w Tatrach Zachodnich w okolicach Starobociańskiego Wiercha, uchodzi zaś do Wisły w Ujściu Jezuickim. Najbardziej znane odcinki Dunajca, to: Jezioro Czorsztyńskie i Rożnowskie, a także przełom w Pieninach.

A tu zdjęcia z Krościenka:







Pozdrawiam i do zobaczenia!

środa, 23 września 2015

Pierwszy dzień jesieni - dyniowo mi!

Witam Was!
Lato skończyło swoje "panowanie" ok. 8 godzin temu. Mamy teraz jesień! A jeśli mówimy o jesieni, to skojarzeń jest wiele. Jednym z nich są DYNIE, którym chciałbym poświęcić 1. jesienny post.

W tym roku po raz wyhodowałem dynię - dokładnie 4 sztuki. Ale jak wiadomo, dużo rzeczy bierze się z przypadku - tak było i tym razem.

Swoją opowieść rozpocznę od ubiegłorocznego Halloween. To wtedy dynia "macierzysta" spoczęła na 1 ze skalniaków i tam widniała jako ozdoba ogrodu. Ta dynia była jednak jadalna, więc tył został wycięty i wykorzystany w kuchni.
Po paru dniach dynia zaczęła gnić i wypuściła parę nasion, których nie zauważyłem - gdyby było inaczej, dzisiaj raczej tej historii by nie było. I tak nasionka spoczęły w glebie.

Minęła zima, którą nasionka jakoś przeżyły. W okolicach kwietnia na skalniak przybyły nowe rośliny, a wraz z nimi dużo nawozu, więc gleba była w tamtym miejscu bardzo żyzna. "Małe" czerpały więc korzyści, rozwijając się w wielkich wygodach i luksusach.

W maju zauważyliśmy małe roślinki wśród innych kwiatów. Było ich 6. Myśleliśmy, że to zwykłe chwasty, więc zaczęliśmy to wyrywać. Zauważyliśmy jednak, że na każdym korzeniu jest pestka dyni. Skojarzyliśmy fakty i uświadomiliśmy sobie, że mamy 6 małych sadzonek dyni. Od razu przesadziliśmy je w inne miejsce - lepsze dla nich.

A tak wyglądały dynie w lipcu:




Już wtedy pojawiały się 1. kwiaty, ale nic z nich nie wyrastało. Dopiero sierpień był przełomem - gdy sadzonki osiągnęły długość ok. 70 cm pojawiła się 1. dynia, która po paru dniach zgniła. I tak było z kolejnymi dyniami, które w momencie gnicia były nieco większe od poprzednika. I w taki sposób "zginęło" około 10 dyni.

Na początku września, gdy rośliny miało grubo ponad 2 metry, pojawiły się 4 kolejne dynie. Myślałem, że one też zgniją jak pozostałe, ale nie! Rosły i nabierały koloru.

Same rośliny miały długość ponad 5 metrów i zajmowały bardzo duży areał. 2 z nich przeskoczyły na pole sąsiada.





21 września odbyły się pierwsze zbiory dyń z mojego ogródka - jeszcze nigdy wcześniej nie wyhodowałem żadnej dyni.

Tak prezentowały się po zbiorze:






Oczywiście po zbiorach nastąpiło ważenie. Wszystkie 4 razem ważą 14,1 kg! Największa waży 5 kg, druga waży 3,3 kg, a 2 ostatnie po 2,9 kg.

Wieczorem pierwsza dynia trafiła do kuchni - wybrałem tą najbardziej pomarańczową (1. zdjęcie - na samym przodzie, 2. zdjęcie - 1. z lewej).
Gdy przekroiłem ją byłem dumny z siebie - znacząco różniła się od tych sklepowych: soczysta, żółciutka, aż miło było na taką dynię patrzeć! Sami zobaczcie.



Jak na razie króluje krem z dyni - oto przepis.

1. Składniki:

- 0,5 kg dyni (bez skóry i pestek);
- 2 marchewki;
- korzeń pietruszki;
- pół małego selera (opcjonalnie);
- czosnek;
- cebula;
- 1 noga z kurczaka;
- zioła (majeranek, koper, tymianek);
- sól, pieprz;
- 1 łyżeczka curry.

2. Sposób przygotowania:

Dynię i warzywa kroję w kostkę i wraz z nogą wrzucam do 1 litra wody - robię wywar. Doprawiam ziołami i curry (dynia jest w smaku dosyć mdła). Gdy warzywa zmiękną, oddzielam je od wywaru. Warzywa wkładam do blendera i miksuję na gładki krem, jeśli jest za gęsty dodaję wywar. Ja podaję z grzankami z serem.

A tak się to prezentuje:



I tak historia się zakończyła. Przypadek sprawił, że pokochałem uprawę dyń i już 1. nasiona wsadziłem w miejscu na skalniaku - tradycyjnie. :)

A wy: uprawiacie dynie, czy jakieś inne jesienne dary? Koniecznie się pochwalcie! :)

Do zobaczenia! :)

sobota, 19 września 2015

Pożegnanie lata

Połowa września, to czas kiedy żegnamy lato. Z drzew spadają pierwsze liście, pojawiają się grzyby, rozkwitają wrzosy, a ptaki odlatują na zimowiska - jednym słowem dzieje się wiele.
Z tej okazji zapraszam Was na wycieczkę po mojej wsi. Dzień coraz krótszy - zachód Słońca coraz wcześniej, pola zaorane - widać jeszcze jakieś warzywa, m.in. buraki. Robi się coraz smutnej i zimniej. Dla mnie nie jest to jakiś fajny czas, bo wolę lato, wiosna też może być, ale jesień i zimą to pory roku, za którymi nie przepadam (wyjątkiem jest złota, polska jesień).











Pomnik św. Floriana


niedziela, 13 września 2015

Podróże #18: Kościół i Marysieńka - Dobczyce

Witajcie!
Dzisiaj ostatnia część "Trylogii o Dobczycach", w której pokażę Wam Kościół pw. św. Jana Chrzciciela i tajemniczą Marysieńkę.

Wracając ze skansenu i zamku, zatrzymaliśmy się przy Kościele pw. św. Jana Chrzciciela. Jest to budowla wykonana w stylu klasycystycznym, którą budowano w 1. połowie XIX w. (1828-1834 r.). Jego pierwotna wersja mogła powstać już w XIII w.! Przy Kościele wzniesiona została XIX –wieczna Dzwonnica. W jej środkowej arkadzie znajduje się dzwon „Jan” odlany w 1504 roku. Ten gotycki dzwon o średnicy 105 cm, odlany w czasach Aleksandra Jagiellończyka jako jedyny przetrwał czasy II wojny światowej. Po obydwu stronach zawieszone są dwa dzwony wykonane w zakładzie braci Felczyńskich w Przemyślu w 1975 r. Dwa nowe dzwony zostały poświęcone Matce Bożej Częstochowskiej oraz św. Kazimierzowi.



Krzyż - na dole grób 2 kanoników

Zegar słoneczny

Drewniany krzyż przy Kościele

Dzwonnica przy Kościele

Dobrze. Teraz przejdźmy do tajemniczej Marysieńki. Co to? Odpowiedź jest prosta: jest to drzewo, a konkretnie lipa - bardzo stara lipa. Więcej powiedzą Wam zdjęcia:

Kliknij zdjęcie, aby je powiększyć i odczytać tekst



I to tyle! Nasza podróż po Dobczycach dobiegła końca, a szkoda, bo te 3 poprzednie posty pokazały, że jest to wspaniałe miasto pełne zabytków i ciekawych miejsc.

Pozdrawiam Was i życzę miłego tygodnia!! :)

wtorek, 8 września 2015

Wielka prośba do Was :) :)

Witajcie moi czytelnicy! :)




Tenis jest moim ulubionym sportem i jedną z wielu pasji w moim życiu.
Dlatego mam do Was wielką prośbę: startuję w konkursie na portalu Facebook, organizowanym przez stronę Tenis Polski. 
Bardzo proszę, polubcie zdjęcie, do którego odsyłam Was linkiem: https://www.facebook.com/TenisPolskiOfficial/photos/ms.c.eJxF0MsNAzAIA9CNqpg~;~_y~;WFivk~_mQMCULsdGQDHUj94EJWSGkvlLm0n7xQYOKBTkfsSPV~;xDoWklAX~_hB8QaZUdqSV8BIsrZeoWev2gIl7WB5h4izkgPmD2QJcAB~_3r03IlO4HJXw69CWCI7LAw~;Qelr8zBnaLsDS2VPiF0gtB4GsB7X~;CzPsLxvxZtw~-~-.bps.a.1624096774529508.1073741831.1552615198344333/1624097124529473/?type=1&theater

Do wygrania rakieta z podpisem mojej ulubionej tenisistki - Agnieszki Radwańskiej. :)

Proszę Was jeszcze raz. Wiem, że z Wami mogę wygrać ten konkurs!! :) Liczę na Was!

Głosowanie (oddawanie polubień) trwa do najbliższego poniedziałku, tj. 14 września. :)

sobota, 5 września 2015

Podróże #17: Skansen w Dobczycach

Witam!
Dzisiaj przedostatnia część przedstawiająca moją wyprawę do Dobczyc.

Zanim jednak do relacji, mam parę wiadomości dla Was:

1. Z powodu szkoły, nie wiem, jak często będę pisał posty - prawdopodobnie posty będą w soboty i od czasu do czasu we wtorek lub środę.
2. Nie wiem, jak też będzie z odwiedzinami u Was. Będę się starał jak najczęściej być u Was, ale tylko czas zdecyduje kiedy to będzie, więc za brak jakichkolwiek odwiedzin - bardzo przepraszam.

Dobrze, wejdźmy więc do skansenu. Obiekt jest tworzony od 1968 r. nieprzerwanie do dziś. Składa się on z paru miejsc: domu kultu pochówkowego, wiat z maszynami rolniczymi itp., karczmy i kuźni.







Pierwszym miejscem na naszej wędrówce jest dom kultu pochówkowego przeniesiony z ulicy Kilińskiego. Oto co w nim jest:

Karawan konny z pobliskiego Głogoczowa - koniec XIX w.

Stuła

Trumna

Gromnica, krucyfiks, kropidło

Kadzidło
Kolejnym miejscem były "garaże" z różnymi sprzętami z życia codziennego mieszkańców Dobczyc:

Kierat


Po lewej młockarnia, po prawej bryczka z 1901 r.


Sanie: z lewej drewniane, z prawej plecione

Magiel

Młockarnia do oddzielania zboża od kłosów

Sieczkarnia do cięcia m.in. siana

Wialnia do czyszczenia młóconego zboża

Międlarka do wstępnej obróbki słomy

Od lewej: drewniana łopata do rycia, widły trójzębne do przerzucania słomy i widły do przerzucania ziemniaków

Brusek do ostrzenia narzędzi

Warsztat stolarski

Tarka na korbkę do tarcia buraków

Maselnica na ok. 50 litrów śmietany
Kolejnym punktem - najważniejszym jest karczma przeniesiona ze wsi Krzyszkowice. Budynek stoi na miejscu dawnej karczmy "Na zbóju". Nietypowa nazwa tego obiektu wiąże się z legendą - kiedyś na nią napadli tatrzańscy zbóje. Jeden z nich w trakcie włamania odniósł rany, które okazały się śmiertelne, więc bandytę pochowano rzekomo pod progiem budynku. Zapraszam więc do karczmy! :)


Pierwszą salą był alkierz, a później sala z eksponatami: od piekarza, szewca itp.

Alkierz - sypialnia mieszczanina z 1834 r.


Zioła

Zioła

Wagi

Buty wykonane u szewca z ubiegłego stulecia


Dawne maszyny do szycia

Przyrządy używane przy pieczeniu chleba: wiesła - łopaty, którymi wkładano chleb do pieca, ciosek (to podobne do motyki - w środku) do wygarniania żaru z pieca i pomietło (z lewej) do wymiatania z pieca popiołu

Po karczmie - kuźnia. Jednak do kuźni wstęp był zabroniony i zrobiłem parę zdjęć z zewnątrz.




To było niestety ostatnie pomieszczenie w skansenie, ale na zewnątrz było też parę eksponatów. Zobaczcie sami!

Po lewej - ul wykonany z wydrążonego pnia drzewa, po prawej - ul słowiański

Kapliczka

Wierzby - symbol polskiej wsi i jej kultury

Drewniana rynna

Drewniany żuraw
Na dziś to tyle. Już wkrótce - 3. ostatnia część wizyty w Dobczycach. Powiem coś o białym kościele, a także o... Marysieńce!

Pozdrawiam i do zobaczenia!! :) :)