niedziela, 11 listopada 2018

Wielki jubileusz Niepodległej

Witam!
Każdy z nas wie, że równy wiek temu, po 123 latach niewoli w szponach zaborców, nasza ukochana ojczyzna odzyskała wolność, stała się niepodległa. Nie wolno oczywiście tu pomijać czasów II wojny światowej, czy PRL-u, które ową wolność mocno ograniczały i ubierały w duży cudzysłów, ale fakt, że od tych stu lat nikt nam nie odebrał oficjalnie tego co najcenniejsze, powinno cieszyć i powodować, abyśmy się zastanowili nad tym, jak piękną i drogą matką jest nam Polska.

We wsi, w której mieszkam, obchody 100-lecia odzyskania niepodległości odbyły się na miejscowym cholernym cmentarzu wojennym nr 333, na którym pochowano ośmiu żołnierzy z Austro-Węgier z 55. pułku piechoty oraz 44 rosyjskich żołnierzy.
Więcej o tym cmentarzu możecie się dowiedzieć wchodząc na mój post z zimowego spaceru w tamto miejsce, link TUTAJ.


W ostatnim czasie cmentarz został odnowiony, regularnie jest czyszczony i pielęgnowany, przez co powrócił do ludzkiej pamięci. Nie stoi już zapomniany pośród pól pszenicznych i kukurydzianych, pod wielką, rozłożystą lipą, zarośnięty chwastami - stał się miejscem pamięci i symbolem bratobójczej walki, gdzie Polak musiał bić się z Polakiem, bo mieszkali w innych zaborach, o czym mówi tekst na tablicy pod jednym z krzyży:  
"WY, COŚCIE PADLI ZA OJCZYZNĘ W BOJU
WRÓG CZY PRZYJACIEL – DOKONAWSZY CZYNU
ŚPIJCIE ZŁĄCZENI W TEJ ZIEMI POKOJU"
.
W pewnym stopniu jego historia nieco przypomina historię Polski sprzed stu lat, którą uchroniono od zapomnienia...

Obchody zaczęły się w momencie, gdy pod cmentarz dotarł pochód z mieszkańcami wsi, który wieńczyła biało-czerwona flaga. Po krótkich, lecz bardzo żywych wspomnieniach związanych z miejscem naszego spotkania, wspólnie zmówiliśmy modlitwę w intencji pochowanych żołnierzy i odśpiewaliśmy "Mazurka Dąbrowskiego". Barierki przyozdobiono białymi i czerwonymi balonami, pod każdym krzyżem zapalono znicz i wbito polską flagę, przez co to miejsce jeszcze silniej uwidaczniało jego znaczenie. Piękna to była uroczystość...












Do i z cmentarza spacerowaliśmy niewielkimi polnymi drogami. Już kilka razy opowiadałem Wam, jak pobliskie łąki i pola są magiczne (linki: 1, 2, 3), ale dziś, w ten wyjątkowy dzień tak mocno mówią do mnie, że "wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej". I widząc te widoki na żywo, i teraz, gdy oglądam zdjęcia, których narobiłem mnóstwo, stwierdzam, że to prawda, bo tak właśnie wygląda piękno w najczystszej postaci, które jest dziełem Matki-Polski.

















Dzisiaj mogę powiedzieć Polsce ogromne dziękuję. Na sam koniec zachęcam do przeczytania mojego wiersza "Matka". Pozdrawiam Wam wszystkich i do zobaczenia! :)

sobota, 10 listopada 2018

Barwy listopada

Witam!
Ten listopad jest wyjątkowy jeśli chodzi o pogodę. Niemal cały czas towarzyszy nam słońce, temperatura w dzień nie schodzi poniżej dziesiątki, a mój ogród wciąż mieni się wieloma ciepłymi barwami. Kwiaty kwitną nadal, jakby było lato, a nie druga połowi jesieni, a trawnik opanowały smukłe, ale jakże pięknie prezentujące się w obiektywie czernidłaki.









W tym roku w lasku po raz pierwszy pojawiły się kanie


Gdziekolwiek sięgnę pamięcią, to nie znajduję w niej tak pięknych listopadowych dni. Jedenasty miesiąc roku zazwyczaj przynosił pierwsze mrozy, pierwsze opady śniegu, ba!, często już w październiku jesteśmy po pierwszych białych dniach. A w tym roku? Słonecznie, ciepło i kolorowo. Jak pisałem już ostatnio, gdy spacerowaliśmy sobie po centrum Krakowa, taka wersja jesieni odpowiada mi, i to bardzo. I być może to całe globalne ocieplenie samo w sobie nie jest takie złe? Jeśli tak ma być jak teraz, to ja jestem jak najbardziej za.

W tym roku pisałem mało o swoim ogrodzie, jeśli wcale, a jest o czym pisać. Każdy rok przynosi jakieś mniejsze bądź większe sukcesy. Na wiosnę zrobiłem sobie mini-hodowlę warzyw z nasion - wysiałem paprykę, dynię, ogórki i brukselkę. W okolicach czerwca dostałem jeszcze dodatkowo sadzonki pomidorów koktajlowych od mojej sąsiadki. I z tych pięciu rodzajów warzyw, tylko dynia nie wydała plonów, bo padła ofiarą wiecznie głodnych ślimaków. Ogórki przyjęły się fantastycznie, tak samo pomidorki. Papryki wyrosły ostatecznie dwa krzaczki, które dały mi 3 duże, czerwone owoce. To był pierwszy raz, gdy papryka w ogóle obrodziła, bo do tej pory kilka razy sadziłem paprykę, ale bezskutecznie, więc widok rozwijających się papryk na tych krzaczkach był nie lada widowiskiem. Podobnie z brukselką - do tej pory uchowały się dwie roślinki, na których łodygach zawiązują się malutkie kapustki.




Pozostała część ogrodu również nie odstaje od poletka z warzywami, czego dowodem mogą być poniższe zdjęcia z dnia dzisiejszego.

Morwa biała











Dzisiejszy zachód Słońca


Jeśli chodzi o ogród i o pogodę, to jest to jak na razie bardzo udany listopad i tylko mieć nadzieję, że dalsza jego część będzie równie łaskawa i przyjemna.
Pozdrawiam serdecznie i do zobaczenia niebawem! ;)

sobota, 3 listopada 2018

Kraków skąpany w złocie

Witam!
Mimo iż listopad na dobre zawitał do naszych kalendarzy, a miasta, galerie, sklepy, reklamy zaczynają okres bożonarodzeniowy, to pogoda zupełnie nie daje tego po sobie poznać i wciąż nam serwuje fantastyczną złotą polską jesień. Może dziś już nie było tak pięknie, ale chociażby wczorajszy dzień był najlepszym tego przykładem.

Krakowskie centrum w jesiennych barwach prezentuje się wyjątkowo. Może inaczej - krakowska starówka jest wyjątkowa sama w sobie niezależnie od pory roku, ale ta w wersji jesiennej zawiera inny pierwiastek wyjątkowości niż wersja bożonarodzeniowa, wiosenna, czy letnia.
Temperatura sięgająca 20 stopni Celsjusza, a także złote, jesienne słońce spowodowały, że ten niedługi spacer po Krakowie, którego urywki będzie mogli ujrzeć poniżej, zapadnie na długo w mojej pamięci jako ta najlepsza wersja jesieni - nie ta szara, z deszczem i zimnym wietrzyskiem w roli głównej, ale właśnie ta złota, polska.

Szczególnie ładnie prezentowała się ulica Floriańska, gotowa na huczne obchodzenie stulecia odzyskania przez Polskę niepodległości, ubrana w mnóstwo biało-czerwonych flag.












Widok na Kościół Mariacki z rogu Placu Szczepańskiego

Pałac Sztuki na Placu Szczepańskim z przełomu XIX i XX wieku

Budynek Komunalnej Kasy Oszczędnościowej, jedyny wieżowiec w obrębie Plant

Ulica Jagiellońska z Placu Szczepańskiego

Krakowskie Planty są magiczne zawsze, ale gdy zawita jesień, a na niebie króluje słońce, to przypominają wielkie korytarze wsparte na ciemnych kolumnach drzew przyozdobionych złotem. Piękno absolutne!



Zaułek na ulicy św. Tomasza

Kościół Przemienienia Pańskiego na skrzyżowaniu ul. św. Jana i Pijarskiej, w słoneczny dzień jest perłą krakowskiego centrum

Ulica Szewska w kierunku Rynku

Dom pod Globusem z początku XX wieku

Więcej słów chyba nie trzeba... Nie pozostaje nam nic, jak prosić o to, aby ta piękna, ciepła jesień została z nami jak najdłużej, bo o lepszą scenerię bardzo trudno.
Pozdrawiam serdecznie i do zobaczenia! :)