poniedziałek, 6 stycznia 2020

Niezwykłość w zwykłości

Witam!

Przerwa świąteczna minęła błyskawicznie, tak więc łapię ostatnie wolne chwile przebijające delikatnie biochemiczno-fizjologiczny zamęt i zapraszam Was bardzo serdecznie na pierwszą w nowym, 2020 roku wędrówkę przez cichawskie dróżki i pola, pozornie śpiące, oczekujące z niecierpliwością marcowego dżdżu i kwietniowego ciepłego słońca.


Mój ulubiony punkt widokowy, niecichawski, ale z lekkiej mgiełki w oddali nieśmiało wyłania się cichawski las...


No właśnie... taki stan jest tylko pozorny... Zima bowiem nie zamierza na razie ukazywać swojego prawdziwego, śnieżnego i mroźnego, oblicza. Próżno szukać jej na grudach wilgotnej brunatnej ziemi, na maleńkich ozimych pędach pszenicy, które niepodzielnie rządzą styczniową rolą, ani na delikatnej brzozowej korze, starającej się z całych sił swoją barwą ofiarować namiastkę aury charakterystycznej dla pierwszego miesiąca...







Te brzózki, tworzące niejako bramę do mojego ogrodu, posadził jeszcze mój Tato, rosną jak na drożdżach...



Pamiętam spacer sprzed kilku lat, kiedy to wczesnostyczniowy krajobraz przesiąknięty był białym, delikatnym puszkiem... teraz dominuje blada zieleń, kolor nadziei i wolności...

Tak było dokładnie trzy lata temu...

Niech ta niespotykana zieleń, którą starannie pokolorowane są w tym momencie cichawskie pola, będzie zapowiedzią pięknego roku, pełnego radości, nadziei, miłości...


Swoje dzisiejsze rozważania zakończę niebem, które tak samo czaruje jak to grudniowe, z tym że ostatni miesiąc starego roku raczył nas wyjątkowymi wschodami, a pierwszy miesiąc nowego roku zachodami... We wszystkim bowiem musi zostać zachowana równowaga i harmonia, bo inaczej życie nie byłoby takie piękne.





Plebiscyt "Podróż Roku 2019" za nami, ale przed nami wielkie podsumowanie ostatnich pięciu lat cyklu "Podróże" na moim blogu, a mianowicie plebiscyt na podróż pięciolecia! W walce o tytuł staje pięć podróżniczych postów, pięć podróży roku - głosować można za pomocą sondy na prawym pasku bocznym. Swój głos można tym razem oddać tylko na jedną opcję.
W związku z plebiscytem zapraszam również na kolejny mini-konkursik, w którym można wziąć udział po oddaniu swojego głosu w sondzie i potwierdzeniu tego w komentarzu.

Po zakończeniu plebiscytu ogłoszę zwycięzcę, który otrzyma ode mnie upominek.
😊

Poniżej wrzucam linki do wszystkich postów podróżniczych:









Pozdrawiam serdecznie wszystkich i do napisania! 😉😊

środa, 1 stycznia 2020

Nowy rok, nowa historia

Witam!
Dziewiętnasty rok XXI wieku przeszedł do historii... Odszedł, ale jego nierzadkie urywki pozostaną na długo w mojej pamięci.
Dla mnie, był on niezwykłym czasem, który bym podsumował trzema epitetami, pracowity, optymistyczny oraz przełomowy. Stary rok czynił wszystko, co w jego mocy, aby nie zabrakło zadań i celów, wrażeń i zachwytów, aby w codzienność nie wplotły się szarość, monotonia, czy nuda... Intensywne przygotowania do egzaminu dojrzałości, zdawanie matury, dostanie się na medycynę krakowskiego Uniwersytetu Jagiellońskiego, liczne piękne chwile w ogrodzie i podróże w przeróżne strony podczas najdłuższych wakacji życia, czy oswajanie się z nową, studencką rzeczywistością są tego dobitnym przykładem. Ciągle coś się działo, nie można było narzekać na brak ciekawych, zaskakujących, radosnych momentów...

Styczeń

Luty

Marzec

Kwiecień

Maj

Czerwiec

Lipiec

Sierpień

Wrzesień
 
Październik

 

Listopad

Grudzień

Z okazji tego nowego, 2020 roku, życzę Wam mnóstwo zdrowia, radości z życia, umiejętności wyszukiwania w nim samych pozytywnych punktów, wielu pięknych chwil przeżytych z ludźmi, których kochacie najbardziej. W tym nadchodzącym roku nie zapomnijcie o drugim człowieku, ale też o sobie, żeby żyć szczęśliwie, żeby mieć zawsze odrobinkę czasu i siły na realizowanie pasji i wszystkiego innego, co wywołuje uśmiech na twarzy. Spełnienia wszystkich marzeń i planów, żadnych rozczarowań, jak najmniej smutków i trosk... Wszystkiego co najlepsze moi drodzy czytelnicy!


Stary rok przyniósł również same piękne statystyki na blogu z czego jestem bardzo, ale to bardzo zadowolony i dumny jako twórca tego maleńkiego skrawka blogosfery. Trzydzieści tysięcy wejść w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy, przekroczenie magicznej bariery stu tysięcy wejść w całej historii bloga, kilkudziesięciu nowych obserwatorów, prawie dwa tysiące komentarzy napisanych w ubiegłym roku, a także rekordowa ilość wpisów, bowiem w 2019 roku powstało ich aż czterdzieści osiem... nie pozostaje mi nic innego, jak wielce podziękować Wam za obecność i za wsparcie, to dla mnie znaczy bardzo bardzo wiele.


Przez ostatnie dni starego roku na blogu trwał również plebiscyt na podróż roku 2019. Oddano w nim rekordową ilość aż 35 głosów, za co również bardzo dziękuję! Do ostatnich chwil nie było wiadomo, która propozycja zwycięży, kilka z nich szło "łeb w łeb", ale ostatecznie, różnicą zaledwie jednego głosu, wygrała wyprawa do Zalipia. Podium uzupełniły wpisy ze Świętego Krzyża i Kurozwęk oraz Wrocławia. Po pełne wyniki odsyłam Was do specjalnej zakładki, która znajduje się na samej górze strony.

Osoby, które oddały swój głos, miały szansę wziąć udział w noworocznym rozdaniu. Do zabawy zadeklarowało się kilkanaście osób, dzisiaj losowanie wyłoniło zwycięzcę...



...którą jest EviPassjonatka! Marto, proszę Cię o kontakt mailowy w sprawie wygranej. 😉


Plebiscyt "Podróż Roku 2019" za nami, ale przed nami wielkie podsumowanie ostatnich pięciu lat cyklu "Podróże" na moim blogu, a mianowicie plebiscyt na podróż pięciolecia! W walce o tytuł staje pięć podróżniczych postów, pięć podróży roku - głosować można za pomocą sondy na prawym pasku bocznym. Swój głos można tym razem oddać tylko na jedną opcję.
W związku z plebiscytem zapraszam również na kolejny mini-konkursik, w którym można wziąć udział po oddaniu swojego głosu w sondzie i potwierdzeniu tego w komentarzu.

Po zakończeniu plebiscytu ogłoszę zwycięzcę, który otrzyma ode mnie upominek. 😊

Poniżej wrzucam linki do wszystkich postów podróżniczych:




Pozdrawiam Was bardzo serdecznie, dziękuję za ten ubiegły rok i życzę sobie i Wam, aby ten rok był jak najwspanialszy. Do napisania! 😉😊

piątek, 27 grudnia 2019

Spektakl grudniowego poranka

Witam poświątecznie!


Grudniowe świty bywają doświadczeniem magicznym. Na pierwszy plan stawiają wtedy niekrótki spektakl najpiękniejszych barw nieba, za każdym razem inny, za każdym razem olśniewający, jakby sam Bóg na maleńkim skrawku nieboskłonu umieścił ogromne kryształy szafiru, ametystu, wulfenitu i ozdobił je starannie płatkami najczystszego złota.
Tło całego przedstawienia, wkład ludzki w to czarujące przedsięwzięcie, długie korytarze z kolorowych krakowskich kamieniczek uzupełnione bożonarodzeniowymi świecidełkami, czy wiejski krajobraz nasycony świerkową zielenią i nagą klonową piersią, opatulony przez delikatne, lecz momentami zdradliwe podmuchy zimowego wiaterku, czynią go arcydziełem kompletnym. 

Odrodzenia słońca, niby takie codzienne, niby takie zwykłe, a jednak tak znakomite w swej postaci... bowiem najczęściej to właśnie w zwykłości rodzi się niezwykłość, a w codzienności kreuje się niecodzienność. 






Czasem tylko trzeba umieć na tę na pozór nijaką potoczność spojrzeć nieco uważniejszym okiem i spróbować wykrzesać z niej pierwiastek piękna, niebanalności, nawet drobniusieńki...

~~~~~~~~~~~~~~~

Z racji końca kolejnego roku, na blogu już po raz piąty odbędzie się plebiscyt na podróż roku. W tym roku w walce o tytuł staje aż jedenaście podróżniczych postów - głosować można za pomocą sondy na prawym pasku bocznym. Głos swój można oddać na więcej niż jedną opcję.
W związku z plebiscytem zapraszam również na mini-konkurs, w którym można wziąć udział po oddaniu swojego głosu w sondzie i potwierdzeniu tego w komentarzu.

Po Nowym Roku ogłoszę zwycięzcę, który otrzyma ode mnie mały upominek. 😉😊

Poniżej wrzucam linki do wszystkich postów podróżniczych:


Tak więc do dzieła!

~~~~~~~~~~~~~~~

Dzisiaj króciutki wpis powstały pod wpływem przemyśleń, mam nadzieję, że tekst skłoni do poświątecznych refleksji...
Pozdrawiam Was serdecznie i do napisania! 😉😊

poniedziałek, 23 grudnia 2019

Chwila pachnąca korzennym piernikiem, leśną jedliną...

Witam wszystkich bardzo serdecznie!

Korzystając z malutkiej, lekuchnej chwilki wpiętej w świąteczną i chaotyczną oś czasu między pieczeniem bożonarodzeniowych ciast a omiataniem z kurzu i innych pyłków ostatnich domowych półek, chciałbym złożyć Wam, drodzy czytelnicy, oraz Waszym rodzinom najszczersze życzenia z okazji świąt Bożego Narodzenia.
Niechaj ten zbliżający się okres, moment narodzin Dzieciątka w betlejemskiej stajence, podaruje mnóstwo pięknych, ciepłych, radosnych chwil spędzonych w gronie tych, których kochamy najbardziej. Życzę Wam spokoju i odnalezienia przez ten czas zaniedbanych czasem, a jak potrzebnych rozmów, by dzięki nim móc nieco zwolnić, móc zobaczyć to, czego na co dzień nie widzimy, co często przegapiamy w dynamicznej potocznej krzątaninie. Niech siła Bożego Narodzenia obdarzy Was również jak największymi pokładami zdrowia, uśmiechu, a odejmie wszelkie zmartwienia, czy smutki, by żyło się lepiej, by żyło się lżej...
Płynąc słodko myślami między wigilijnym aromatem pełnym magii a bożonarodzeniowym śpiewaniem najcudniejszych kolęd i pastorałek, nie zapomnijcie jednak o źródle tego wspaniałego święta, o Synu Bożym, który przychodzi na świat, by potem na krzyżu oddać swe życie za nasze grzechy. To wielki dar dla człowieka o którym nie można zapomnieć, zwłaszcza teraz...
Wesołych Świąt! 🎄🎄

Najpyszniejsze świąteczne pierniczki, jeszcze ciepłe...


W tym roku wyjątkowo musimy się postarać, by stworzyć ten niezapomniany, świąteczny czar, grudniowa pogoda bowiem zamiast współpracować, krzyżuje wszelkie plany dość wysoką temperaturą i obfitymi deszczami. Ostatnimi czasy w moim ogrodzie nawet jeden z różanych krzewów, malutka roślinka na skalniaku oraz kilka stokrotek z przydomowego trawnika uwiedzione tą niezwykłą aurą wyłamały się z tradycyjnego, naturalnego cyklu i zamiast powędrować na zasłużony spoczynek po letniej, pracowitej porze, wydały na świat kilkanaście drobniusieńkich kwiatów, bladoróżowych, fioletowych, bielutkich niczym śnieżny puch, którego tak teraz właśnie brakuje...



 

Z racji końca kolejnego roku, na blogu już po raz piąty odbędzie się plebiscyt na podróż roku. W tym roku w walce o tytuł staje aż jedenaście podróżniczych postów - głosować można za pomocą sondy na prawym pasku bocznym. Głos swój można oddać na więcej niż jedną opcję.
W związku z plebiscytem zapraszam również na mini-konkurs, w którym można wziąć udział po oddaniu swojego głosu w sondzie i potwierdzeniu tego w komentarzu.

Po Nowym Roku ogłoszę zwycięzcę, który otrzyma ode mnie mały upominek. 😉😊

Poniżej wrzucam linki do wszystkich postów podróżniczych:



Tak więc do dzieła!

Pięknych świąt Wam jeszcze raz życzę... Pozdrawiam bardzo serdecznie i do napisania! 😉😊

czwartek, 19 grudnia 2019

Podróże #53: Skarby ziemi świętokrzyskiej - Święty Krzyż i Kurozwęki

Witam!
Kolejne anatomiczne kolokwium, tym razem z ośrodkowego układu nerwowego oraz głowy i szyi, już za mną, jego wyniki kilkukrotnie przekroczyły moje oczekiwania sprzed poniedziałkowego poranka, tak więc z uśmiechem mogę wkraczać powoli w najpiękniejszy okres roku, czyli w Boże Narodzenie, czas bezmiernej radości, wspaniałego jedzenia i co najważniejsze dla studenta medycyny, czas upragnionego odpoczynku, czas, by móc naładować baterie na kolejne miesiące ciężkiej nauki, zwłaszcza że pierwsza sesja już niebawem.

Dzisiaj jednak jeszcze nie pozwolę za bardzo temu magicznemu klimatowi się uzewnętrznić i rozpanoszyć po wszystkich blogowych półkach, na to jeszcze nadejdzie odpowiednia pora... 😉
W tym wpisie pragnę Was bowiem serdecznie zaprosić na ostatnią tegoroczną wirtualną wycieczkę...

W drugiej połowie września, dzięki mojej wspaniałej przyjaciółce, Ali, miałem okazję odkryć dwa piękne zakątki ziemi świętokrzyskiej, czyli Łysą Górę z opactwem pobenedyktyńskim wznoszącym się tuż obok szczytu, a także malowniczy zespół pałacowo-parkowy w Kurozwękach.

Pierwszego dnia świętokrzyskiej wyprawy pojechaliśmy do Nowej Słupi, jednego z najmłodszych miast w Polsce (prawa miejskie odzyskała bowiem 1 stycznia 2019 roku), by stamtąd, Drogą Królewską, ruszyć na podbój drugiego najwyższego szczytu Gór Świętokrzyskich.
Przy wejściu na trakt turystów wita kamienna figura Pielgrzyma Świętokrzyskiego, Emeryka, która to wedle legendy co rok porusza się o ziarnko piasku w stronę klasztoru na Świętym Krzyżu. Gdy tam dotrze, nadejdzie koniec świata...



Droga Królewska leży na niebieskim szlaku turystycznym



Bilety sprzedawane są w kasie przed wejściem do puszczy, koszt to kilka złotych

Droga Królewska na niebieskim szlaku turystycznym, pozwala po około 45-minutowym spacerze przez Puszczę Jodłową dotrzeć pod opactwo łysogórskie z I połowy XII wieku. Trasa momentami jest dość stroma, uważać również trzeba na wystające zewsząd duże korzenie drzew wznoszących się zaraz obok traktu. W drodze na szczyt Łysej Góry co jakiś czas oczom ukazują się coraz to kolejne stacje drogi krzyżowej, które prezentują się przepiękne na tle świętokrzyskiej Puszczy Jodłowej.
Końcowy odcinek Drogi Królewskiej stanowi kamienna ścieżka co chwila uzupełniana olbrzymi drewnianymi stopniami.



Jedna ze stacji krzyżowych na Drodze Królewskiej


U stóp opactwa rozciąga się duża polana, na której to rośnie młody dąb Jana Pawła II wyhodowany z żołędzia Chrobrego, najstarszego dębu szypułkowego w Polsce. Po drugiej stronie dróżki znajdują się krzyże misyjne otoczone złotym kwieciem słonecznika.









Zaraz nieopodal szczytu Łysej Góry wznosi się opactwo świętokrzyskie założone przed benedyktynów wspieranych przez Bolesława Krzywoustego prawie 900 lat temu! Owi zakonnicy zamieszkiwali tam do roku 1819, od 1936 roku właścicielami zaś są Misjonarze Oblaci Maryi Niepokalanej.
W obrębie zespołu klasztornego znajdują się m.in. krypta Jeremiego Wiśniowieckiego z wystawionymi domniemanymi szczątkami księcia, krużganek gotycki z XV wieku, późnobarokowa świątynia z końca XVIII wieku, czy kaplica Oleśnickich z I połowy XVII wieku, w której to są relikwie Krzyża Świętego.










Domniemane szczątki Jeremiego Wiśniowieckiego




Obraz Jeremiego Wiśniowieckiego

Mapa Rzeczypospolitej z czasów, gdy dowódcą wojsk koronnych był Wiśniowiecki





Obraz przedstawiający bitwę pod Beresteczkiem (1651)




Krużganek gotycki




Wnętrze świątyni




Kaplica Oleśnickich




Relikwie Krzyża Świętego





Kilkadziesiąt metrów za opactwem pobenedyktyńskim znajduje się szczyt Łysej Góry (595 m.n.p.m.) w pobliżu której wznosi się Radiowo-Telewizyjne Centrum Nadawcze Święty Krzyż, wieża o wysokości 157 metrów, zbudowana ponad pół wieku temu, a także wejście na gołoborze Łysej Góry. Gołoborze to rodzaj rumowiska skalnego w górach, pod tą nazwą szczególnie znanego właśnie w Górach Świętokrzyskich.
Do punktu widokowego prowadzi niedługa metalowa ścieżka przy której w pewnym momencie możemy zobaczyć wał kultowy otaczający dawne miejsce kultu Słowian, bowiem góra ta stanowiła najpewniej we wczesnym średniowieczu ośrodek związany ze słowiańską religią.

Widoki z punktu widokowego zapierają dech w piersiach...
















Wał kultowy




Drugiego dnia wyprawy zorganizowaliśmy zwiedzanie pałacu w Kurozwękach i ziem do niego przylegających, które nie bez przyczyny nazywane są "krainą bizonów"; znajduje się tam bowiem jedyna w Polsce hodowla bizonów amerykańskich. W okresie letnim organizowane są safari, podczas których można z dość bliskiej odległości obserwować codzienne życie tych ogromnych ssaków, jednego z symbolów dzikiego zachodu.


Oprócz hodowli bizonów przy pałacu funkcjonuje również mini ZOO z takimi oto uroczymi mieszkańcami


Zespół pałacowo-parkowy w Kurozwękach obejmuje m.in. pałac (wcześniej zamek) z II połowy XIV wieku, pawilon wschodni, czyli oficynę, pawilon zachodni - oranżerię, oba z II połowy XVIII wieku. Nieopodal budynków wznosi się niewielki most nad rzeką Czarną oraz dumnie panujący nad kurozwęcką ziemią platan klonolistny.


Pałac

Oficyna

Oranżeria

Most, a za nim...

...dorodny platan

Kurozwęcki pałac, obecnie należący do rodu Popielów herbu Sulima, zachwyca zarówno z zewnątrz swoim nienagannym stylem i królującym na jego ścianach różem pompejańskim, jak i wewnątrz, małym, ale niezwykle urokliwym dziedzińcem, śnieżnobiałym krużgankiem ozdobionym proporcami z herbami wszystkich rodów, które były właścicielami obiektu na przestrzeni jego całej historii, przepiękną salą balową, a także kaplicą z XVIII wieku.
W podziemiach pałacu mieszczą się lochy oraz piwnice uzupełnione wieloma gablotami i przedmiotami związanymi z historią terenu...

Dziedziniec


Lanckorońscy herbu Zadora

Kurozwęccy herbu Poraj

Sołtykowie herbu własnego

Popielowie herbu Sulima

Kaplica

Sala balowa niczym z bajki...
 

Podziemia pałacu


Z racji końca kolejnego roku, na blogu już po raz piąty odbędzie się plebiscyt na podróż roku. W tym roku w walce o tytuł staje aż jedenaście podróżniczych postów - głosować można za pomocą sondy na prawym pasku bocznym. Głos swój można oddać na więcej niż jedną opcję.
W związku z plebiscytem zapraszam również na mini-konkurs, w którym można wziąć udział po oddaniu swojego głosu w sondzie i potwierdzeniu tego w komentarzu. 

Po Nowym Roku ogłoszę zwycięzcę, który otrzyma ode mnie mały upominek. 😉😊

Poniżej wrzucam linki do wszystkich postów podróżniczych:

Święty Krzyż i Kurozwęki (tu linku nie wrzucam z wiadomych powodów 😅)


Tak więc do dzieła!

Pozdrawiam Was serdecznie i do napisania! 😊😉