Z kamerą wśród... gwiazd

Witam!
Kolejne już babie lato przynosi ze sobą ogrom wyzwań, którym muszę sprostać. Za niecały tydzień, mam nadzieję że po raz ostatni, będę podchodzić do Lekarskiego Egzaminu Końcowego, zaś za dwa miesiące kończę staż podyplomowy i równocześnie zaczynam przygotowania do podjęcia rezydentury. Gdzie? O tym dowiem się w pierwszej dekadzie listopada. Chaos miesza się z harmonogramami, a wewnętrzne carpe diem z zewnętrznym stresem, który mam wrażenie chce mnie torpedować z każdej strony świata. W życiu jednak chodzi o balans i o to, by przy tych wariackich papierach zbytnio nie oszaleć i umieć znaleźć czas na różnej maści przyjemności. 

Rok 2026 dość często krzyżuje moje ścieżki z… gwiazdami, zarówno tymi, które niczym najwybitniejsi twórcy pstrzą ciemności nieboskłonu, jak i tymi zamkniętymi w ludzkiej skórze. Dla szarej masy takie spotkania są miłym dodatkiem do codzienności, w końcu nie byle czym jest zrobić sobie zdjęcie lub zbić piątkę z powszechnie kojarzonym celebrytą. Twarze telewizyjnych show, czy największych krajowych (i nie tylko) koncertów na dosłowne wyciągnięcie ręki? Rzecz niebywała! Różne wcielenia społecznej śmietanki w wielu, jakże różniących się od siebie przestrzeniach, a pośród nich ty i ja, majtający w tę i we wtę aparatem. Zapraszam, sięgnijmy razem tych człowieczych gwiazd! 


Halo, tu telewizja?


Dzisiejszą podróż ku wspomnieniom zacznę od drugiego dnia maja, który od dobrych kilku lat opiekuje się naszą państwową flagą. Z tej wyjątkowej okazji radio RMF FM organizowało patriotyczne wydarzenie na krakowskich Błoniach. Po ostatniej akcji żółto-niebieskiej stacji, kiedy to w Święto Niepodległości, na samym Rynku Głównym, występowała Maryla Rodowicz (o czym pisałem TUTAJ), wiedziałem że nie może mnie tam zabraknąć! 




Zegar wskazuje kilka minut po czternastej. W sporym upale, razem z niemałym tłumem ludzi, cierpliwie wyczekuję kulminacji świętowania na Błoniach. Dzięki setkom, jak nie tysiącom biało-czerwonych chorągiewek spora część tamtejszej zieleni przeistoczyła w zarys naszej Ojczyzny, taki jaki widzimy na co dzień na mapach. Żądny wrażeń lud otoczył każdy najmniejszy skrawek polskiej granicy, co jeszcze wymowniej wyraziło symbolikę tego przedsięwzięcia. Wszyscy spoglądali ku sercu całej instalacji, na którym stała scena. Dla kogo? Odpowiedź nadeszła sama, w momencie gdy od strony centrum miasta nadjechał żółty kamper z monstrualnym wręcz logo RMF. Tłum już wiedział, z każdą minutą coraz głośniej skandował jeden słuszny pseudonim artystyczny. Emocje sięgały zenitu, gdy z pojazdu wyszła… Doda! Jedna z najbarwniejszych, a zarazem najbardziej kontrowersyjnych postaci krajowego showbiznesu w moment przejęła kontrolę nad otoczeniem. Ubrana w wymyślny, ale jednocześnie szykowny strój piosenkarka z klasą wyśpiewała tekst „Mazurka Dąbrowskiego”, a później, w hołdzie dla tragicznie zmarłego tydzień wcześniej posła Łukasza Litewki, zaprezentowała zgromadzonym swój najnowszy singiel, „Pamiętnik”. Całość trwała niecałe 10 minut, ale jej charyzma, jej pewność siebie wystarczyły, by być zapamiętaną na długo. Bez zbędnego przedłużania, po zakończeniu drugiego utworu szybko zeszła ze sceny kończąc całe spotkanie na Błoniach. 

Ktoś kiedyś powiedział, że Dodę albo się kocha, albo nienawidzi, nic pomiędzy. Ja się z tym nie do końca zgadzam, bo w człowieku trzeba dostrzegać i dobre, i złe strony, i potem jakoś to starać się równoważyć. I o ile jej niektóre poglądy, jej kreacje sceniczne całkowicie kłócą się z systemem wartości, który wyznaję, to doceniam jej dorobek artystyczny. Zdarza się, że sam często po niego sięgam. W tych plusach i minusach koniec końców cieszę się, że miałem okazję zobaczyć Dodę na żywo i przekonać się, że jednak głos to ona ma niezły.


Od tamtego momentu minęły prawie cztery miesiące, a ja wciąż często wracam do tamtej chwili. Doda potrafi zahipnotyzować odbiorcę, ma w sobie to coś...


A co jeśli Wam powiem, że tego lata sam przeżyłem debiut na szklanym ekranie? Trwał on co prawda kilka sekund, ale bycie w telewizji, to bycie w telewizji i basta! Sprawcą całego zamieszania był Polsat, a konkretniej jego pasmo śniadaniowe, które w wakacyjne weekendy regularnie nadawało program na żywo z różnych miast Małopolski. Jako Małopolanin z krwi i kości musiałem skorzystać z tej możliwości i zobaczyć jak taka emisja wygląda „od kuchni”. 


Polsat-owska strefa w centrum małopolskiej stolicy wybijała się z dużych odległości!


W ostatni weekend lipca „Halo, tu Polsat!”, bo tak się zwie ów śniadaniówka, rozłożyło swoje plenerowe studio nad brzegiem Wisły, tuż obok Wawelu. Niedzielny poranek miałem wolny, szykowałem się na popołudniową przejażdżkę do Ojcowskiego Parku Narodowego, więc mogłem wygospodarować dłuższą chwilę na wtopienie się w środowisko jednej z największych stacji telewizyjnych. Początkowo, gdy dotarłem pod ichniejsze miasteczko namiotowe, nieśmiałość wzięła górę. Nie byłem do końca przekonany, czy tacy zwykli śmiertelnicy, jak ja, mogą ot tak wkroczyć na teren planu. Ale, ale! Kilka minut wnikliwej obserwacji wystarczyło, by bez zbędnych zwyżek ciśnienia zanurkować w tę jakże fascynującą tkankę. Czy było warto? Jak najbardziej! Bawiłem się świetnie! Degustacja jedzenia przygotowywanego podczas kulinarnych segmentów, wspólne zdjęcia z prowadzącymi całe pasmo, czy podglądanie wejść na żywo, które miało się dosłownie na wyciągnięcie ręki… atrakcji nie brakowało, a ja ostatecznie zostałem tam do samego końca programu.



Kadr jak z telewizji, ale zrobiony własnym aparatem? W plenerze wszystko jest możliwe!

W trakcie przerw reklamowych widzowie mieli okazję na wspólne selfie oraz wymianę serdecznych uśmiechów z prowadzącymi program. Nie ukrywam, że na tym spotkaniu i na tej fotografii zależało mi najbardziej. Panią Ewę Wachowicz śledzę od małego, a jej program "Ewa Gotuje" oglądam regularnie w sobotnie przedpołudnia. Co ciekawe, kilka lat temu udało mi się wygrać konkurs organizowany przez ów program. Otrzymałem wówczas komplet jakościowych garnków i naczyń, które po dziś dzień pracują w mojej kuchni na najwyższych obrotach.

Tutaj jeszcze wspólne zdjęcie z Mateuszem Gesslerem, który gotował w plenerowej kuchni. Jego obwarzanki, zarówno na słodko, jak i na słono, smakowały fantastycznie!


Doświadczenie i wrażenia były nie do opisania. Przez dłuższy czas przeżywałem całym sobą te niecodzienne urywki z życia, więc gdy tylko dowiedziałem się o fakcie, że finał tej wakacyjnej akcji odbędzie się w pobliskiej mi Bochni, od razu zapisałem odpowiedni termin w kalendarzu i zacząłem odliczać dni. Na bocheńskie wydanie programu, równo cztery tygodnie po spotkaniu w Krakowie, zdążyłem jednak w ostatniej chwili. Powód? Pomylenie lokalizacji i dotarcie nie pod ten szyb kopalni soli co trzeba (bo przecież Bochnia, razem z sąsiednią Wieliczką, solą stoją!). Błąd kosztował mnie solidną porcję czasu, ale na ostatnie wejście, z udziałem zgromadzonej publiczności, zdążyłem. Kilka minut przed 11:00 reżyser planu ustawił nas w długawym rządku za pomarańczowymi pufkami informując, że za 11 minut wchodzimy na wizję. Głowa pękała w szwach od ekscytacji. Kilka prób uśmiechania się i machania do kamery później nadeszła ta wiekopomna chwila, w której moja twarz znalazła się w telewizji! Jak już wspominałem płynny ruch operatora w naszą stronę trwał ułamki sekund, ale moja ciocia, zaalarmowana odpowiednio wcześniej, zdążyła zrobić zdjęcie. Takim sposobem spełniłem marzenie małego Maksia, który odkąd sięgam pamięcią chciał trafić na szklany ekran. Mała rzecz, a weseli niesamowicie!


Po prawie półgodzinnym marszu dotarłem pod właściwy szyb ;)

Ruch kamery był na tyle szybki, że nie pozwolił na pstryknięcie ostrej fotografii. Mimo wszystko może ktoś mnie tutaj odnajdzie :)


Gwiezdna opowieść mknie dalej… W gminie w której mieszkam początek sierpnia wiąże się z ogromnym festynem, pełnym świateł, gwaru, turkotu karuzel i zapachów z dziesiątek budek gastronomicznych na świeżym powietrzu. Mam nieodparte wrażenie, że ta dwudniowa wrzawa na gdowskim Zarabiu nie zmieniła swojego charakteru od co najmniej 20 lat, kiedy to jako malutki kilkulatek bawiłem się z Tatą na koncercie Mandaryny. I chyba o to w tym wszystkim chodzi, by pod płaszczykiem absolutnego przebodźcowania wzbudzić wewnątrz siebie pewne sentymenty ku przeszłości. 


Scena była gotowa na wszystko... ale czy na aż tyle?!


Jak dobrze wiadomo, wszelkie dni miast, czy gmin nie mogą się obyć bez koncertu, no właśnie… gwiazdy! I jak te dwadzieścia lat temu tłumy rozgrzewała ówczesna (i jak się okazuje, obecna) partnerka Michała Wiśniewskiego, tak w 2026 roku postawiono na Dawida Kwiatkowskiego. Elegancko ubrany, uwodzący subtelnym głosem, a co najważniejsze jeszcze młody artysta wkroczył na gminną scenę kilka minut po godzinie 21:00 i błyskawicznie zawładnął pierwszymi mrokami sierpniowego wieczoru. Ponad półtoragodzinny spektakl, bo trudno inaczej nazwać ten występ, obserwowało się z wielkim zaciekawieniem, widać było w nim pomysł, pasję, a przede wszystkim multum włożonej pracy w tę całość. Dobrze znane wszystkim piosenki Dawida przeplatały się z sentencjami i fotografiami leżącymi najbliżej serca artysty. Częsty kontakt z publiką, a także widoczna na kilometr szczerość w budowaniu relacji z fanami dopełniła obraz w sposób mistrzowski! Wędrówka przez życie co najmniej kilkukrotnie złączyła moje tory z takimi koncertami, ale ten pobił pozostałe na łopatki! Z wielką chęcią powtórzyłbym taki wieczór…


Fantastyczny artysta, fantastyczny występ i fantastyczna atmosfera... czegóż chcieć więcej?


Na sam koniec nie mogę nie wrócić pamięcią do pewnego lutowego spotkania… Pamiętacie wpis o Alicji Szemplińskiej, wówczas jednej z kandydatek do reprezentowania Polski na tegorocznym Konkursie Piosenki Eurowizji? Zakładam, że ktoś na pewno pamięta (a jak nie pamiętacie, to odsyłam TUTAJ)! Rozpisywałem się wtedy o wyjątkowym talencie piosenkarki, a także o mojej sympatii i trzymaniu kciuków za nią i jej utwór „Pray” w krajowych preselekcjach. I jak się ta historia dalej potoczyła? W najlepszy możliwy sposób! Alicja pojechała do Wiednia reprezentować nas w 70. edycji Eurowizji ostatecznie zajmując w niej dwunaste miejsce, najlepsze dla Polski od 10 lat! Artystka zdobyła również dwunastki, czyli najwyższe możliwe noty, z aż czterech krajów. A wiecie kiedy ostatnio Polska zdobyła 12 punktów w konkursie? Uwaga… w 2003 roku! 23 lata temu, gdy w Rydze występował zespół Ich Troje. Nie ma się co jednak dziwić, bo Alicja Szemplińska swoim głosem zatrzęsła całą wiedeńską ziemią, zatrzęsła bezlitośnie i najwspanialej. Tacy ludzie bezsprzecznie zasługują na miano gwiazdy!


To zdjęcie na pewno pamiętacie!

Tegoroczny finał Eurowizji oraz wystrzałowy występ Alicji Szemplińskiej oglądałem w hotelowym pokoju w Pradze. Mimo wyjazdu do Czech, kibicowanie naszej gwieździe było priorytetem!


Znani, podziwiani i kochani przez szerszą publikę, ale czasem także pełni kontrowersji ludzie, a dokładniej garstka ludzi, zapragnęła uszczknąć co nieco z tego najwyższego i najpiękniejszego sufitu. Udało im się, ale czy zasłużenie? Na to pytanie niech już każdy sam odpowie…

Mimo wszystko fajnie było ujrzeć z bliska te znane głównie ze szklanych ekranów twarze i choć przez chwilę podglądnąć je w swoim naturalnym środowisku, estradowo-telewizyjnym. A skąd pomysł na ten zgrabny, a może i całkowicie poplątany wpis? Na to pytanie odpowiem krótką anegdotą.

Sierpniowe dni minęły mi między innymi na przygotowywaniu syna moich przyjaciół do poprawki z języka polskiego. Jadalniany stół szybko zasłoniły okładki "Wesela", "Przedwiośnia" oraz "Chłopów", ale także luźno porozrzucane notatki z treściami niezbędnymi do przyswojenia przez ucznia czwartej klasy technikum. Z jednej z tych licznych kartek dosyć śmiało uśmiechała się do nas lekcja o neologizmach, o ich funkcjach, o ich rodzajach. Nie ma co, twórczość Tuwima i Leśmiana, dość współczesna powyższym lekturom, na ów neologizmach stoi, więc tej abstrakcyjnej prowokacji nie zignorowaliśmy i już po chwili, na palcach jednej ręki, wymienialiśmy co trzeba. I tak w pewnym momencie stanęliśmy tuż obok neosemantyzmów, czyli słów już istniejących, które w odpowiedzi na potrzeby ciągle zmieniającego się świata zyskały nowe, unikatowe znaczenie. Jeden z pięciu rodzajów neologizmów potrzebował na już konkretnego przykładu, zatem przyspieszyliśmy myślenie próbując wspólnie wybrnąć z tej łamigłówki. Pewnie się teraz zastanawiacie: po co on tutaj kreśli taką dziwną historyjkę? Odpowiedź jest prosta... GWIAZDA! Eureka! A chwilę potem, całkowicie niezapowiedzianie, wpadł pomysł na napisanie tegoż wpisu.

Podziwiam każdego, kto przebrnął przez tę ścianę tekstu, której chaos nie zna granic. Tak już jednak mam, czasem słowa, zdania i akapity wypływają ze mnie jak oszalałe, a ja? Po prostu pozwalam im na to...

Pozdrawiam serdecznie i do napisania! :)

Komentarze

ARCHIWUM POSTÓW

Pokaż więcej

Translate

ZAPRASZAM NA MOJEGO DRUGIEGO BLOGA O WĘDRÓWKACH PO BESKIDZIE WYSPOWYM (I NIE TYLKO!)

Obserwatorzy Bloga

Dziękuję za każdy głos! To mnie motywuje!

Moi psi strażnicy: Rudi (2013-) i Berek (2005-2022)

Kategorie

Podróże W moim ogrodzie Małopolskie Góry Beskid Wyspowy Moja poezja Pola Ptaki Beskidy wiosna Wiersze Zima życzenia Kraków Lato Spacer 2017 Jesień Rośliny Grzyby Kwiaty Rynek 2016 Zamek Grusza święta 2019 Las Przemyślenia Wiersz Wieś Wyniki wakacje wielkanoc Ciasto Rudi podsumowania Boże Narodzenie Podróż Roku Zachód Słońca Cmentarz Dobczyce Inne Kościół Motyle Studia Urodziny 2018 Blog Wspomnienia Kot Nowy Rok Rocznica Skansen Ssaki 3. urodziny Konkurs Lasek Lekarski Mama Moje przygody Owady Planty Podziękowanie Polska W moim domu 2020 Kapliczka Kiki Niebo Opowiadanie Pies Pole Ruiny zamku Rzeka Sentymenty Maksa Wiosenno-letnie wyzwanie u Maksa Zalipie Żonkile Artystycznie Chatki Chmury Cichawa Cudo Czosnek niedźwiedzi Historia Jedzenie Koronawirus Lanckorona Leśniczówka Maj Malowane Przedwiośnie Puszcza Statystyki Staw Tata Tenis Tulipany Wał Ruda Wschód Słońca Wspomnienie Wyzwanie urodzinowe Zjawiska pogodowe Śmierć 2021 Basia Wójcik Bałtyk Bez Candy Chinkali Droga Fiołki Jabłoń Jan Paweł II Katedra Listopad Luty Majówka Medycyna Morze Nauka Niepołomice Owoce Panorama Pieniny Plany Pomniki Prezent Przepis Ratusz Rozdanie Rzepak Sesja Sierpień Skalniak Szlak Wieża Zioła Śnieg Bitwa Bochnia Bocian Brzozy Budleja Czarny bez Dolina Raby Dwór Dynia Jezioro Karolina Kózkówna Kartki Kazimierz Wielki Krajobraz Krokusy Krościenko Lipa Matura Mury Muzeum Noc Obraz Opowieść Pałac Paź królowej Pielgrzymka Pierniczki Podskale Polskie bociany Pomnik Pomorskie Pomorze Przebiśniegi Raba Rower Ruduś Różaniec Stare Miasto Szpital Słońce Talent Trzy Korony Wawel Wielkopolskie Wisła Wrocław Wycieczka Wypieki Zachwyt Zboża Ziarnopłony Zielono przyroda ptaki na flagach wielka sobota zdjęcia Ścieżka Śląskie Święconka Święto Niepodległości 2023 4. urodziny 5 miejsc Agnieszka Radwańska Akademia Muzyczna Aleja Gwiazd Babia Góra Bazylea Bałwan Berek Biedronka Bieszczady Bociany Boże Ciało Budki COVID-19 Choinka Clematisy Czarny Staw Czechy Dolina Prądnika Dolnośląskie Domek Droga krzyżowa Drzewa Dunajec Ferie Gady Gdańsk Gotowanie Gołoborze Grodkowice Grota Grudzień Hel Hiacynty Jagodzianki Jarmark Jubileusz Kasztany Kazimierz Klasztor Klomb Kolory Kościół Mariacki Krzewy Krzyż Księżyc Kukurydza Lipiec Lipnica Murowana Lourdes Marysieńka Miłość Mniszek lekarski Moje zdrowe życie Morwa Most Niedzica Nowodworek Odlot Ogród Ojców Opis Ostrów Lednicki Oznaki wiosny Palma Pandemia Papierówka Papież Papuga Październik Pisklęta Pięknie Plaża Podziemia Powiśle Dąbrowskie Praga Praktyki Procesja Przygotowania Przyjaciele Pytania Refleksje Rogale świętomarcińskie Ruiny Rzeźby Różaneczniki Rękodzieło Sanktuarium Sielanka Spotkanie Stokrotki Sukiennice Sylwester Syrop Szczawnica Szpaki Słonecznik Trasa Ukraina Warzywa Wierzby Wiązanki Wojna Wspaniałe Wyprawy Zabawa Zadanie od Maksa Zbiorniki Zdrowo Ziemia Dąbrowska Zmiany jaszczurki jeże purchawice sierpówki Łysa Góra Ślimaki Średniowiecze Świętojański Żniwa 10 lat 100000 2015 3 maj 5. urodziny 6. urodziny 7. urodziny 8 lat 9 lat Akrostych Album Alfa Altana Amfiteatr Anna Arthur Wellesley Artykuł BMI Balon Bazie Bazylia Bazylika Bałwankowo Berberysy Bezsenność Biało Biało-czerwone Biologia Bitwa pod Grunwaldem Bizony Bobolice Bobry Bogatka Brusznica Brzozowisko Buraki Bury Bułki Błękit Cele Chabówka Chaczapuri Chaos Chemia Chełm Chleb Chrząszcz Ciastka Ciastka orzechowe Ciężkowice Clafoutis Czerwiec Częstochowa Część I Człowiek Dalgona Dawne dzieje Diabelski Kamień Diablak Dla artystów Dla kucharzy Dla poetów Dmuchawiec Dobro Docenione Dolina Białego Drożdżowe Drzewo Dutch baby Dyskusja Dzieciństwo Dziewięćsił Dzień Mamy Fontanny Fotografia Francja Galette des rois Gdów Geografia Gniezno Gondola Gorce Gostynin Gołąb Goździki Grodzisko Grunwald Gubałówka Gwiazdy betlejemskie Góra Skrzynecka Góra Zamkowa Górki Góry Świętokrzyskie Głosowanie Horiatiki Huragan Huśtawka Iglaki Illzach Info Ja w Kuchni Jacuś Jadłospis Jajka Jarmuż Jasna Góra Jednosiwy Jerozolima Jesienne dary ogrodu Jesiony Jezioro Czchowskie Jezioro Dobczyckie Jezioro Rożnowskie Jiaogulan Język polski Kalorie Kalwaria Kanie Karmniki Kawa Kawiarnia Klucz do matury z biologii Koktajle Kolejka Kolekcja Kompot Kompozycja Komunia Święta Konfederacja barska Konie Konkurs Palm Wielkanocnych Kopiec Kraka Korona zapory Kraków-Łagiewniki Krogulec Krowa Krupówki Krzesławice Krzewuszki Krzywa Wieża Krzyż Milenijny Krzyżacy Krzyżówki Książka Kuchnia Kujawsko-pomorskie Kundel Kura Kurczak Kurozwęki Kwarantanna Kwiecień Kładki Latarnia Lednica Legendy Lenistwo Lilak Lipnica Literatura London Eye Londyn Lot Lubczyk Lwów Majeranek Makro Marchew Marzec Marzenia Mazowieckie Mazurek Medugorje Melisa Melsztyn Mgła Michałki Mikołaj Kopernik Mirów Misje Mięta Mniszki Mogielica Moi Przyjaciele Molo Monety Mróz Muchomory Muchołówka szara Mural Naleśniki Niebieski Niedziela Palmowa Niegowić Norbertanki Nowy Wiśnicz Obserwacje Odpoczynek Odpowiedzialność Ogień Ojcowski Park Narodowy Olimpiada Omega Opactwo Opole Opolskie Opowieści Oregano Orzechy Ostrów Tumski Owca PDMD Parowar Patriotyzm Pelargonie Pietruszka Piwonie Pizza Plac św. Piotra Plebiscyt Pliszki Pociąg Podbiały Podgrzybki Podhale Podkarpackie Podróż pięciolecia Podziw Pokazy Polecie Pomnik św. Floriana Pomoc Pory roku Potok Powieść Pozdrowienia Poziomki Poznań Praca Prom Prośba Przed Sylwestrem Przemijanie Przerwa Przygoda Przyszłość Pszczoła Pucuś Pustelnia Płazy Radość Rejs Rokitnik Rozmaryn Rożnów Rukola Rzadkie Rzeźbiarstwo Rzym Rękawka Rżysko Samosy Sanki Sałatka Seler Sernik Sezon karmnikowy Sierpówka Sir Siła Skamieniałe Miasto Skałka Skocznie Smoleń Sopot Spisz Spokój Stajnia Staropolskie Stetoskop Styczeń Szacunek Szałwia Szczaw Szczepienia Szczepionka Szczepmy się! Szczerze Szczypiorek Szkoła Szlak Orlich Gniazd Szron Szwajcaria Sól Słowacja Słowianie Taize Tamy Tatry Tatrzański Park Narodowy Teatr Topola Toruń Tradycje Tropsztyn Tropy Turbacz Tymianek Ulubione Urbi et Orbi Uście Solne Wadowice Waga Warmińsko-Mazurskie Warsztat Wata cukrowa Watykan Wellington Arch Westerplatte Wetlina Widoki Wielka Brytania Wiewiórka Wieżyca Wigilia Wiszące mosty Witacze Wodospad Wow Wprowadzenie Wrzos Wyjazd Wytrzyszczka Wyzwanie Włochy Włóczęga ZOO Zakopane Zapora Zapowiedź Zasady Zawilce Zawoja Zaćmienie Zaćmienie Księżyca Zbiórka Zdjęcie Zegar Zwierzęta Zwyczaje Złoto dzwoniec filmy kosy magiczny czas porządki rudziki van Gogh Łatwe w uprawie Ławka Łąki Śliwa Ślęża Święci Świętokrzyskie Święty Krzyż śpiew śpiew dzwońca św. Szymon święty Mikołaj Żołnierze i polegli Żurawki

Prawa autorskie

Wszystkie moje teksty i zdjęcia na blogu "Świat z mojej perspektywy" są chronione prawem autorskim na mocy: Dz. U. 1994 nr 24 poz. 83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Wykorzystanie ich wymaga mojej zgody!

Agregator blogów przyrodniczych

Rozdane, powędrowało do Janeczki z Chwil Wytchnienia!

Rozdane, powędrowało do Jadzi Kluczyńskiej!

TUTAJ ZAGLĄDAM