W polu zima, w sercu lato
Witam!
Nowy rok pomału rozpędza swe lokomotywy. Dni niezmiennie mijają z prędkością światła lub chociaż w pełni rozpędzonego francuskiego TGV, ale i tak trochę minie nim ta dwudziestka szóstka wbije się nam na stałe do głowy.
2026 postanowił przywitać nas bez zbędnych pobłażań. Wszędobylski śnieg i słupki termometrów tańczące kilkanaście kresek poniżej zera przypomniały, że mimo globalnego ocieplenia zima potrafi jeszcze pokazać swoją prawdziwą, surową twarz. Można ją kochać, można lubić, można nie znosić, a nawet można nienawidzić. Biała królowa potrafi obudzić najbardziej skrywane dysonanse i uwydatnić je do granic możliwości. Jak doskonale już wiecie, i co powtarzam tutaj chyba za każdym razem, dla mnie wiosna i lato mogłyby trwać przez 365 dni w roku. Pewnych rzeczy i pragnień jednak nie przeskoczę, zatem staram się odnajdywać w jesienno-zimowej aurze jakiekolwiek uciechy.
Sobotni dzień przywitał mnie baśniową symbiozą białego puchu i bladego słońca szybującego nisko nad horyzontem. W myślach niemal od razu zamigotało od dziecięcych wspomnień z zimą związanych... budowanie wielkich igloo na środku podwórka, wyjścia na sanki z tatą, starszym bratem lub przyjaciółką z sąsiedztwa, czy długie spacery po bezkresnych wówczas polach. Po długich chwilach białego szaleństwa obrazu zawsze dopełniała matczyna troska z dzbankiem gorącej malinowej herbaty z cytryną.
Powróciłem do tamtych czasów z małą łezką w oku. Jeszcze nie tak dawno codzienność mocno skupiała się na przeżywaniu tego co tu i teraz, tego co dominuje wokół, w rzeczywistej przestrzeni. Rozmawiając z ludźmi często podkreślam, że cieszę się, że chociaż te 5-10 lat swojego życia mogłem przeżyć "po staremu", czyli bez wirtualnego świata w którym obecnie toniemy po uszy. Czy wtedy było lepiej? Ciężko stwierdzić, wszak każdy kij ma dwa końce, ale oddałbym wiele, by choć na moment móc wrócić do tej niezanieczyszczonej technologią rzeczywistości.
![]() |
| To wyjście na sanki z moim Tatą i Karoliną, przyjaciółką z dzieciństwa, pamiętam doskonale do dziś! |
Jako że ostatnio zainwestowałem w lepszy aparat, ale także i w metalowy termos rodem z poprzedniej epoki, to z ów symbiozy postanowiłem wyłuskać najwartościowsze kąski. Porządnie podładowałem elektronikę, w termosie naparzyłem przepysznej lipy, której dosłownie worki dostałem od serdecznej sąsiadki, nałożyłem na siebie po 3 warstwy swetrów oraz dresów i ruszyłem przed siebie. Dobre przygotowanie to podstawa, silniejszy mróz nie wybacza zaniedbań.
Biel szybko opanowała całe pole widzenia. Matka Natura bezwstydnie nałożyła na siebie brylantową szatę, która prężąc się ku rozmytym na błękicie nieba promykom lśniła jak największa gwiazda. Z każdym krokiem coraz bardziej wtapiałem się w tę jakże bajkową scenerię. Żaden ludzki umysł nie wymyśliłby piękniejszej...
![]() |
| Z takim ekwipunkiem mogłem sobie pozwolić na dłuższą wędrówkę. |
Gdzieniegdzie z zarośli podrywały się do lotu głośne, przyprawiające wręcz o zawał bażanty i subtelne, prawie niezauważalne świergotki. Ptasim melodiom wtórowały pełne gracji susy sarnich i zajęczych sylwetek, które co jakiś czas wyłaniały się z esów-floresów tej zimowej pustyni. Leniwym tempem krążyły między kukurydzianymi rżyskami a zaoraną, pamiętającą jeszcze letnie zapachy jęczmienia ziemią spełniając po swojemu filozofię carpe diem. Prawdziwi strażnicy pól...
![]() |
| Sarnich stadek nie brakowało na trasie. Kroczyły własnymi ścieżkami, z dala od tych ludzkich. |
I tak wpłynąłem na mroźny przestwór oceanu... Chłonąłem tę jasność wszystkimi zmysłami. Nie było łatwo, bo dwanaście stopni na minusie wściekle podszczypywały każdy nieosłonięty skrawek ciała.
![]() |
| Skuta lodem wiejska autostrada przez większość czasu była tylko do mojej dyspozycji. Szło się aż miło! |
![]() |
| W pobliski las wnikały tylko pojedyncze gwizdy mroźnego wiatru. |
Kilka kilometrów i półtorej godziny zaowocowały miłym bukietem prawdziwie styczniowych fotografii, który zgodnie z tytułem wpisu zasiał w sercu pierwiastek lata. Z silnie zaznaczonymi rumieńcami na licach mogłem ruszać w drogę powrotną. Ciągle gorący lipowy napar spełniał swoje zadanie celująco. To w nim kryła się jedyna rozkosz dla mocno już przemarzniętego organizmu. Dlatego mimo że z głośniczka w telefonie przez większość czasu wypływały dźwięki jednego z największych hitów Bajmu, to tym razem nie mogłem stwierdzić, że „nie ma wody na pustyni”…
Zimy pewnie nigdy nie pokocham, ale i tak w jej księgach kryje się moc radości i wspomnień z dawnych czasów. W ostatnich latach śnieżnej bieli nieustannie towarzyszy paskudna szaruga, a to połączenie nie jest dla mnie do przejścia. Pani Zimo, może warto częściej zapraszać słońce i błękitny nieboskłon na swoje huczne spędy? Każdy by na tym skorzystał!
![]() |
| Błękit nieba zaczął w pewnej chwili dzielnie wojować przeciwko gęstszym chmurom z południa. Nieco zaćmione słońce nie przestało jednak prezentować swoich wdzięków. |
![]() |
| I tak dotrwało do kilku minut przed szesnastą. Wtedy to, w ognistej obwolucie, schowało się przed nadchodzącą nocą. |
Tym słonecznym dyptykiem chciałem zamknąć kolejny wirtualny spacer. Często podkreślam, że warto szukać szczęścia w drobnostkach, które na co dzień łatwo przeoczyć. W każdej chwili da się odnaleźć jakieś źródła uśmiechu i lepszej energii. W gorszych fragmentach życia taka umiejętność staje się naprawdę przydatna!
Pozdrawiam serdecznie i do napisania! ;)














Zima jest bardzo fotogeniczna ;)
OdpowiedzUsuńWitaj Maksiu w Nowym Roku! W 100% zgadzam się z Tobą. Dla mnie też wiosna i lato mogłyby trwać przez 365 dni w roku. Taką zimę jaką mamy obecnie, mogę oglądać jedynie na zdjęciach. Twoje zdjęcia zimowe są przepiękne a i zima też piękna ale ja jej nie lubię. Powiem Ci na uszko, że czekam z niecierpliwością na pierwsze oznaki wiosny. W domu pojawiły się pierwsze oznaki wiosny, hiacynty. Pachną niesamowicie i cieszą serce i oczy.
OdpowiedzUsuńŚciskam Cię mocno i serdecznie pozdrawiam:)
Super wyprawa z talentem opisana. A wiesz, że już chyba na stałe kojarzy mi się z Tobą Beskid Wyspowy? Ot, widzę tę nazwę i myślę "Maks".
OdpowiedzUsuńZa ten tekst i fotografie przyznaje Ci nagrodę, nie wiem jeszcze jaką, ale na pewno pierwsze miejsce, rewelacja. BasiaW
OdpowiedzUsuńWitaj Max w Nowym Roku 2026 . Życzę ci aby zdrówko Ci dopisywało. Zdjęcie Zimy są przepiękne, a i pisanie Ci idzie super!! W końcu mamy styczeń i Zima do nas zawitała, szkoda że taka śnieżna i mroźna. Fajnie że chodzisz i zwiedzasz. Ja z pokolenia, które też jeszcze pamięta jakie kiedyś były Zimy. Nie przepadam za latem, lubię zimę, wiosnę i jesień nie cierpię upałów.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i życzę Ci wszystkiego dobrego w Nowym Roku.
Cudowna relacja spaceru zimowego ,długi był ale uroczy.Jesteś dobrym obserwatorem i fotografem .Lubię zimę ale bez wiatru a upałów nie cierpię, pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńWszystkiego dobrego w Nowym Roku! Pozdrawiam serdecznie:)
OdpowiedzUsuńKurcze piękna zima tam u Ciebie. Oczywiście żeby się chciało wrócić do pewnych chwil miłych beztroskich. Urocze to zdjęcie naprawdę. Bardzo dziękuję Ci za ten wirtualny spacer. Zdjęcia wspaniałe. Uwielbiam fotografowac zimę. Zapraszam do mnie na nową część opowieści. Jaka teraz koronę myślisz zacząć?
OdpowiedzUsuńCudowna zima na Twoich zdjęciach. Dobry termos przydatny na takich spacerach. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńO mater ! Maks ! Cudowne to Twoje pisanie, a zdjęcia tworzą ze słowami spójną całość. Rozmarzyłam się i dałam się ponieść zimowym krajobrazom. Nie przepadam za zimą. Lubię na nią patrzeć z ciepłego pokoju i podziwiać jak czerń i biel się uzupełniają. Na Twoich zdjęciach zima ma jednak trochę więcej odcieni. Pozdrawiam serdecznie :)))
OdpowiedzUsuńWiesz co Maks dla mnie Jesień i Zima mogłyby zniknąć, a przynajmniej te ich ponure odsłony. Na twoich zdjęciach zima jest piękna.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam:)*
A lubię zimę, z tym mrozem, śniegiem, i z tym słońcem w taki mroźny dzień. Piękna jest Twoja okolica, zdjęcia jak zawsze wspaniałe, pozdrawiam Ania
OdpowiedzUsuńZimy nie kocham...Taki termos posiadam...;o) Dalej zawzięcie "kanapuję"...;o)
OdpowiedzUsuńJa mam inaczej. Kocham jesien i zimę i nie jestem wielką fanką słońca. Wiem, to rzadkie, ale chcę być szczera. Doceniam każdą porę roku, ale te dwie są mi najbliższe. Każdą pora jest piękna, choć lata nie lubię, to doceniam jego walory, jak kwiaty. Piękny napisałeś post, nie walisz obelgami, nawet jak zima nie jest Ci tak bliska...to miłe. Wykonałeś piekne zdjęcia, mnie osobiście nimi bardzo uszczesliwiając. Ktoś, kto kocha zimę, nie lubi, kiedy się ją obraża. Wielu ludzi krzywi sie, że wolę zimne pory roku...ja jakoś się nie krzywię, kiedy niemal każdy mi gada, że fajne jest tylko lato...tu post został napisany z pełnią szacunku dla każdego. :)))
OdpowiedzUsuńMimo tych pięknych zdjęć i uroków zimy, ja tez NIGDY JEJ NIE POKOCHAM. Uwielbiam wiosnę, kocham lato, szarugi jesiennej i krótkich dni nie cierpię. Pozdrawiam serdecznie
OdpowiedzUsuńMaksie!
OdpowiedzUsuńZimę białą z mrozikiem lubię, urodziłam się o takiej porze.
Piękne zdjęcia;)
Serdeczności cieplutkich moc przesyłam;)
Maksiu
OdpowiedzUsuńZaczytałam się, zapatrzyłam na bajkową zimę...
Pani Zima przyniosła mnie na świat w pierwszym dniu swojego panowania. Nie wypada mi jej nie lubić:)))
Wzruszające wspomnienia
Życzę Ci wielu słonecznych dni
Witaj w Nowym roku. Klimatycznie piszesz jak zwykle i zdjęcia urokliwe. Zazdroszczę okolicy. U mnie niby przedmieście ale ani saren ani zajęcy nie widuję...
OdpowiedzUsuńTak potężnej zimy dawno nie było... i choć wielu psioczy na taką aurę, ja się cieszę, bo śnieg to woda dla ziemi... Cóż... dopiero styczeń, a ja już myślami w ogrodzie:))) Cudne zdjęcia! Pozdrawiam:)
OdpowiedzUsuńTe zimowe zdjęcia są takie pełne spokoju... Bo przecież zima to czas odpoczynku dla przyrody, ale i dla nas sygnał, żeby trochę zwolnić. Ja lubię zimę, więc cieszę się że choć Ty jej nie kochasz, potrafiłeś jej uroki tak pięknie pokazać na zdjęciach :)
OdpowiedzUsuń