sobota, 31 grudnia 2016

Podsumowanie i 2. edycja "Podróży Roku"

Witam Was moi drodzy w ten ciepły, słoneczny sylwestrowy dzień. Jako, że już jutro o tej porze będziemy żyć w nowym, 2017 roku, chciałbym jakoś powspominać i podsumować ubiegły rok 2016 oraz zachęcić do wzięcia udziału w 2. edycji "Podróży Roku".

Najpierw jednak małe podsumowanie pod blogowym kątem.
Co najbardziej mi zapadnie w pamięci, jeśli chodzi o ten blog, w tym roku?
Niewątpliwie to, jak przez całą wiosnę razem ze mną obserwowaliście rozkwit mojego świeżo odnowionego ogrodu (dla nowicjuszy i zapominalskich KLIK i KLIK), jak później dowiadywaliście się o moich wielkich zmianach (KLIK), ale także jak ze mną napawaliście się pięknem przyrody oraz wypraw (KLIK, KLIK, KLIK i KLIK).
To był kolejny wspaniały rok, zarówno pod względem blogowym, jak i prywatnym, bo i tam się wiele wiele wiele rzeczy się podziało.

Teraz może nieco statystyk:
  • 37 postów ✅;
  • ponad 23000 wyświetleń, czym jestem naprawdę bardzo zaskoczony (to jest 58% wszystkich wyświetleń, przez 3,5 roku!) 😲;
  • do tej pory dostałem prawie 1800 komentarzy! 😮;
  • do tej pory bloga odwiedzały osoby z 50 krajów, z czego najciekawsze to: Martynika, Zambia, Australia, Chile, Singapur, czy RPA, no po prostu wow! 🌍🌎🌏;
  • 57 polubień na fanpage'u na Facebooku, skromnie zachęcę do lajkowania, tam możecie znaleźć wiele ciekawych, śmiesznych informacji oraz dowiedzieć się nieco więcej o mnie 💾;
  • 2 dni temu wybiło 40000 wyświetleń, za co bardzo dziękuję 💟;
  • grudzień 2016 jest pierwszym miesiącem, w którym wyświetlono bloga więcej niż 4000 razy!
ZA WSZYSTKO WAM BARDZO, ALE TO BARDZO DZIĘKUJĘ!


No to przejdźmy do "Podróży Roku 2016". 
Rok temu, jeśli dobrze pamiętacie, pod koniec roku odbył się plebiscyt "Podróż Roku 2015", w którym to wybieraliście najciekawsze dla Was miejsce, w które Was zabrałem na blogu.
Tamta edycja wyszła bardzo fajnie (więcej o niej TU), więc postanowiłem w tym roku również takowy konkurs zorganizować.
W tym roku tych wycieczek bardzo dużo nie było, ale wydaje mi się, że każda była na tyle fajna i ciekawa, że będzie w czym wybierać. :)

Sonda znajduje się niezmiennie po Waszej prawej stronie, na pasku bocznym w górnej jego części.

Oto linki do wszystkich podróży, które w konkursie uczestniczą:
  1. Podróże #22: Świąteczny rynek krakowski
  2. Podróże #23: Spacer po centrum Bochni
  3. Podróże #24: Góra Skrzynecka w Dobczycach
  4. Podróże #25: Wał Ruda i Zalipie - piękno Ziemi Dąbrowskiej
  5. Podróże #26: Puszcza Niepołomicka
  6. Podróże #27: Zamek w Nowym Wiśniczu 
  7. Podróże #28: Gondolą po krakowskiej Wiśle
  8. Podróże #29: Polskie Lourdes

8 podróży, dla mnie, każda tak samo ciekawa, interesująca i piękna. Która wygra? To zależy tylko od Was. Głosowanie trwa do 14 stycznia 2017 r. Możecie wybrać więcej niż jedną podróż. :)

No i na sam koniec, z okazji nadchodzącego nowego roku, chciałbym Wam złożyć najserdeczniejsze życzenia, dużo zdrowia, szczęścia, radości, kolejnych blogowych spotkań i aby ten nadchodzący rok był tak samo wspaniały i zachwycający jak ten mijający, a nawet lepszy!!
I niech będzie tak magiczny, jak widoczki na krakowski Wawel.


Wszystkiego dobrego Wam życzy Maks z bloga "Świat z mojej perspektywy"!





Do zobaczenia w 2017 roku i głosujcie w "Podróży Roku"! 😉😉😉

środa, 28 grudnia 2016

Podróże #29: Polskie Lourdes

Witam! Święta, święta i po świętach! Mam nadzieję, że ten czas Wam minął spokojnie, radośnie, w miłej, rodzinnej atmosferze.
Dzisiaj, po bardzo długiej przerwie, wracam z cyklem "Podróże", gdyż przez ostatni czas udało mi się kilka ciekawych miejsc zwiedzić. Jednym z takich była niewątpliwie wizyta w polskim Lourdes. O czym mowa? Oczywiście o Sanktuarium NMP z Lourdes w Porąbce Uszewskiej.

Jak to się stało, że w Polsce mamy drugie Lourdes? Otóż ksiądz Jan Palka, będąc w 1900 r. we Francji, oczarowany został pięknem groty Niepokalanej. Postanowił więc stworzyć podobne miejsce w Porąbce Uszewskiej. "Polskie Lourdes" budowane było z wielkim trudem i poświęceniem przy użyciu dość prymitywnych narzędzi. Jako transportu używano wozów zaprzężonych w konie, woły, bądź krowy. Ksiądz Jan, mimo przeniesienia na inną parafię, przyjeżdżał na miejsce budowy i nadzorował pracę. W 1904 r. odbyła się uroczystość poświęcenia kaplicy-groty. Do tego czasu udało się zbudować jej główną część. W 2003 r. miejsce to zatwierdzono jako Sanktuarium NMP z Lourdes.
W okresie od maja do października w grocie przechowywany jest Najświętszy Sakrament i przy sprzyjającej pogodzie sprawowane są nabożeństwa.



Patrząc od lewej, w grocie widzimy wbudowane: niewielki dzwon, wnękę z rzeźbą przedstawiającą św. Bernadettę, tą której MB z Lourdes się objawiła, obok można zauważyć kranik, z którego niegdyś, po naciśnięciu przycisku obok, płynęła woda z domieszką święconej wody z Lourdes, jednak już od kilku lat z kranika nic nie płynie. Zaraz obok widoczna jest tablica z wmurowanym kamieniem prosto z francuskiego Lourdes. Pomiędzy lewym skrzydłem, a ołtarzem stoi wejście do Kaplicy Najświętszego Sakramentu.
Główną część groty stanowi oczywiście ołtarz umiejscowiony na środku. Jak już wcześniej wspominałem, w sezonie letnim odbywają się tam nabożeństwa i wystawiany jest Najświętszy Sakrament. Wtedy też na zewnątrz, przed grotą, ustawiane są dodatkowe ławki dla wiernych.
Gdy na tym terenie nie odbywają się żadne uroczystości, główny ołtarz od zewnętrza oddziela metalowa, czarno-złota brama. Po prawej stronie ściany frontowej, ponad ołtarzem, znajduje się kolejna wnęka, w której umieszczono naturalnej wielkości posąg MB z Lourdes, wykonany w początkach XX wieku.
Na prawo znajduje się jeszcze wejście do zakrystii oraz niewielka ambona, na której szczyt prowadzi kilka schodków.
















Przed grotą znajduje się dość duży, betonowy plac, na którym wierni zbierają się podczas nabożeństw, mszy świętych i innych uroczystości. Otacza go kamienista ścieżka, obok której stoi kilka kapliczek, w których wnękach przedstawione są tajemnice różańcowe, a także popiersie inicjatora budowy tego obiektu - księdza Jana Palki.








Niedaleko groty, jakieś 500 m dalej, wznosi się Kościół pod wezwaniem Niepokalanego Poczęcia NMP. Polskie Lourdes z kościółkiem łączy tzw. Aleja Jubileuszowa, wybudowana w 2000 r. (stąd nazwa). Przy tej dróżce stoją 3 obiekty - idąc w stronę kościoła, najpierw mijamy pomnik św. Maksymiliana Marii Kolbe (a propos mojego patrona 😌) po lewej stronie, zaraz dalej po stronie przeciwnej widać stadko owiec pilnowane przez św. Bernadettę, a na samym dole, na środku niewielkiego ronda góruje posąg przedstawiający św. Królową Jadwigę. 






I tak oto wygląda polskie Lourdes - Porąbka Uszewska. Ja jeżdżę tam ze swoimi rodzicami rokrocznie w Święta Bożego Narodzenia lub Nowy Rok już od jakichś 8, 9 lat i zawsze to miejsce urzeka tak samo. Przeżyć ten Sakrament sprawowany podczas Mszy Świętej w takim miejscu - na zewnątrz, przed grotą łudząco podobną do francuskiego pierwowzoru, to przeżycie niezapomniane.

Naprawdę zachęcam do przyjazdu w tamto miejsce, bo warto!

A tymczasem pozdrawiam Was wszystkich i do zobaczenia niebawem! :)



piątek, 23 grudnia 2016

Wesołych Świąt!

Witajcie moi czytelnicy!
Z okazji nadchodzących Świąt Bożego Narodzenia chciałbym Wam wszystkim, każdemu z osobna, złożyć najserdeczniejsze życzenia: dużo zdrowia, które dziś jest tak ważne i potrzebne, bez niego ani rusz, szczęścia, które ułatwi każdy dzień i sprawi, że nasze życie stanie się kompletnym, radości, która jest fundamentem naszego istnienia, bo jaki byłby żywot przepełniony smutkiem i szarością?
Oprócz tych podstawowych trzech życzeń, pragnę złożyć Wam jeszcze siły, odwagi, które Was pociągną do realizacji coraz to dalszych, kolejnych i trudniejszych wyzwań, planów, zamierzeń, zgody i pokoju w rodzinach i wobec każdego człowieka, bo żyć w waśniach z kimkolwiek, to jest bardzo trudna i przygnębiająca rzecz, wytrwałości, aby nic co stanie nam na drodze nas nie złamało i nie zgubiło, wiary - w swoje możliwości, w swój sens istnienia, ale także tej wiary do Boga, który do nas już niebawem przyjdzie jako małe Dzieciątko, wielu wspaniałych znajomości i przyjaciół, którzy będą z Wami i będą Was wspierać zawsze i wszędzie, w dobrych i złych momentach, unikania zła i pychy, które tak niszczą nasze życie i czynią go zepsutym i nic nie wartym, miłości, która czyni nas i nasz żywot wyjątkowym i pełnym, a także wielu kolejnych lat spędzonych razem tu na blogu i w całej blogosferze. Mam nadzieję, że jeszcze nieraz będziemy sobie życzyć świąteczne życzenia, tu na tym wirtualnym, blogowym, ale jak świetnym świecie.
WESOŁYCH ŚWIĄT!! 🎄🎄🎄💚😃


niedziela, 11 grudnia 2016

Bitwa barw

BITWA BARW

"Na ziemskim sklepieniu odgrywała się iście piekielna i pasjonująca walka. Po jednej stronie błękitna, niczym najczystsze wody oceanów, falanga, szykowała się do ataku na oddział zachodzącego, rdzawego Słońca, który swój bursztynowy blask przekazywał poddanym żołnierzem, czyniąc ich boskimi i majestatycznymi. Z oddali na tą niezwykłą grę barw z uwagą spoglądały ogromne, bogato odziane delikatnymi, szmaragdowymi igiełkami sosny, świerki i jodełki, a także górujący nad nimi gęsty, stary cis ozdobiony tysiącem krwawych koralików.
Nadeszła decydująca faza bitwy. Błękit nieba rozpoczął nacierać na zachód, w stronę epicentrum sił wroga - szybko i jak najmocniej. Wtem delikatne różano-sine chmurki sprzymierzone z Królem Dnia, niespodziewanie otoczyły atakujących, a główny oddział słonecznego wojska błyskawicznie zajął pozycję przeciwnika. Wynik był już przesądzony. Niebo szybko pokryło się królewskim, ognistym obłokiem. Panował on długo, nie chciał ustąpić nawet bratniemu Księżycowi. W końcu jednak stracił swoją boskość i musiał wrócić do nieśmiertelnego wodza. Niebawem mieli znów razem wrócić."

opowiadanie mojego autorstwa



Nie wiem jak Wy, ale ja uwielbiam to zdjęcie i to, co ono ukazuje. No istna magia! Widziałem dużo zachodów Słońca, ale ten z pewnością zapisze się w mojej pamięci na długie lata.
Patrząc na takie grudniowe niebo, aż wierzyć się nie chce, że za dwa tygodnie będzie Boże Narodzenie. Ja osobiście liczę, że w tym roku święta będą ze śniegiem, nie z deszczem, bo naprawdę dawno już takich nie przeżywałem.

Zapraszam do głosowania na Post Roku 2016. Ankieta znajduje się na prawym pasku bocznym bloga. Możecie wybrać kilka postów. Głosowanie trwa do 31 grudnia. Wtedy to poznamy post z tego bloga z tego roku, który był wg Was najciekawszy i najlepszy. :)

Na sam koniec bardzo chciałbym podziękować za tyle miłych komentarzy pod poprzednim postem. Naprawdę takowe mnie bardzo motywują do dalszego działania. Więc jeśli tu już jesteś gościu i to czytasz, to zostaw swój ślad obecności w postaci komentarza. Będę wdzięczny! :)

Pozdrawiam Was wszystkich i do zobaczenia! :)

sobota, 3 grudnia 2016

Moja nowodworska przygoda

Witam!
Plany i pomysł na napisanie tego posta rodziły się w mojej głowie od prawie miesiąca. Próbowałem znaleźć czas, aby do Was napisać, ale zawsze tego jakże teraz cennego czasu brakowało - zadania, nauka na sprawdziany i inne prace kontrolne, korepetycje, ale też oczywiście domowe obowiązki i błogi, choć krótki odpoczynek, w trakcie którego nie miałem nawet ochoty ruszyć się z łóżka i podjąć się tego wyzwania jakim jest napisanie pierwszej części mojej nowodworskiej przygody.
Ci, którzy na bieżąco śledzili mojego bloga wiedzą, że od września zostałem uczniem I Liceum Ogólnokształcącego w Krakowie, zwanego potocznie Nowodworkiem.
I choć dziś, 3 miesiące po pierwszym dzwonku uważam, że ten wybór był jednym z lepszych w moim życiu, to w kilku momentach czułem momenty zwątpienia i bezsensu całej mojej "operacji". Ale tak było nie wiem, może z kilka dni na przełomie września i października, gdzie wątpiłem w to wszystko.
Ale dziś jest zupełnie inaczej. Teraz jestem naprawdę szczęśliwy i dumny z faktu, że jestem Nowodworczykiem - wychowankiem tej jakże znanej i wspaniałej placówki z tyloma tradycjami. Fakt - nauki jest dużo, jak nie bardzo dużo, ale staram sobie radzić ze wszystkimi przeciwnościami losu i je przezwyciężać. I jak na razie plan ten wykonuję w 100%, co mnie ogromnie cieszy. IV miejsce w Wojewódzkim (Małopolskim) Dyktandzie Niepodległościowym organizowanym przez Radio Kraków, a także dobre oceny są tego przykładem.
Oprócz tego należy wspomnieć o tym, że trafiłem do klasy C o profilu
biologiczno-chemicznym. Poznałem 33 duszyczki, z którymi mam dobry kontakt i bardzo się cieszę, że prawdopodobnie z tymi właśnie osobami za niecałe 3 lata będę świętował udaną, mam nadzieję, maturę oraz poznawał z nimi coraz to nowsze zagadnienia licealnej podstawy programowej.
Z tego miejsca bardzo serdecznie chciałbym ich wszystkich pozdrowić. 🖐🖐🖐

Tak więc moja nowodworska przygoda zaczęła się na dobre. Co przyniosą kolejne dni, miesiące, lata? Zobaczymy. Ale wierzę, że będą to najwspanialsze 3 lata, bo jak to mówią: "Liceum, to najpiękniejszy okres w życiu każdego człowieka".

Ale to wszystko nie kończy się za murami liceum. Nie! Nowodworek spełnił jeszcze w całej tej układance jedną funkcję, a mianowicie taką, że spojrzałem na Kraków z zupełnie innej perspektywy.
Teraz to miasto, to nie tylko Rynek, galerie, muzea i obwarzanki. Dziś kocham je i zachwycam się nim jeszcze bardziej - za przepiękne wschody Słońca na nadwiślańskich bulwarach, za magiczny krakowski hejnał, w tle jesiennej słoty, za złote i lśniące od Słońca ściany Sukiennic, za przytulne i urokliwe uliczki: Wiślną, Bracką, Floriańską, za krótkie, ale wyjątkowe przechadzki po krakowskich Plantach, za kubek ciepłej, aksamitnej kawy przed szkołą, a nawet za świetne kanapki z szynką i sadzonym jajkiem z piekarni pod Jubilatem.
Odkryłem zupełnie nowe oblicze tej polskiej perełki, jaką Kraków niewątpliwie jest.
Często idąc, czy wracając ze szkoły, zatrzymuję się w jednym z tych wyjątkowych miejsc na mojej drodze i chwytam te magiczne chwile na aparacie mojego telefonu.
Niektóre zdjęcia są naprawdę dla mnie wyjątkowe i darzę je ogromnym sentymentem.

Wschód Słońca ujęty z nadwiślańskiego bulwaru

Kościół Mariacki i krakowskie konie

Zewnętrzny korytarz Sukiennic





ulica Bracka


Choinka na Rynku Krakowskim 16/17

Te 2 pierwsze zdjęcia uwielbiam najbardziej i są niejako moimi perełkami fotograficznymi. Potrafię się na nie patrzeć wiele minut, a i tak mi się nie nudzą.

I tak o to to wszystko trwa. Moja przygoda w Krakowie - w Nowodworku i poza jego murami.

Co do blogowania, to zobaczymy jak to będzie wyglądać. Wierzę, że blog będzie nieustannie funkcjonować, ale jak często będę pisał? To na pewno, będzie zależeć od tego, ile będzie wolnego czasu. Teraz zapowiada się niby nieco luźniejszy okres - święta, klasyfikacja semestralna i te sprawy, więc powinienem nieco częściej się tu pojawiać.
Ale wszystko pokaże los i przyszłość - to one tu rozdają karty, ale wierzę, że "zobaczymy" się znów niebawem.

Na dzisiaj to tyle. Życzę Wam wszystkim ciepłego, spokojnego wieczoru. Do zobaczenia! ツ ツ