środa, 23 września 2015

Pierwszy dzień jesieni - dyniowo mi!

Witam Was!
Lato skończyło swoje "panowanie" ok. 8 godzin temu. Mamy teraz jesień! A jeśli mówimy o jesieni, to skojarzeń jest wiele. Jednym z nich są DYNIE, którym chciałbym poświęcić 1. jesienny post.

W tym roku po raz wyhodowałem dynię - dokładnie 4 sztuki. Ale jak wiadomo, dużo rzeczy bierze się z przypadku - tak było i tym razem.

Swoją opowieść rozpocznę od ubiegłorocznego Halloween. To wtedy dynia "macierzysta" spoczęła na 1 ze skalniaków i tam widniała jako ozdoba ogrodu. Ta dynia była jednak jadalna, więc tył został wycięty i wykorzystany w kuchni.
Po paru dniach dynia zaczęła gnić i wypuściła parę nasion, których nie zauważyłem - gdyby było inaczej, dzisiaj raczej tej historii by nie było. I tak nasionka spoczęły w glebie.

Minęła zima, którą nasionka jakoś przeżyły. W okolicach kwietnia na skalniak przybyły nowe rośliny, a wraz z nimi dużo nawozu, więc gleba była w tamtym miejscu bardzo żyzna. "Małe" czerpały więc korzyści, rozwijając się w wielkich wygodach i luksusach.

W maju zauważyliśmy małe roślinki wśród innych kwiatów. Było ich 6. Myśleliśmy, że to zwykłe chwasty, więc zaczęliśmy to wyrywać. Zauważyliśmy jednak, że na każdym korzeniu jest pestka dyni. Skojarzyliśmy fakty i uświadomiliśmy sobie, że mamy 6 małych sadzonek dyni. Od razu przesadziliśmy je w inne miejsce - lepsze dla nich.

A tak wyglądały dynie w lipcu:




Już wtedy pojawiały się 1. kwiaty, ale nic z nich nie wyrastało. Dopiero sierpień był przełomem - gdy sadzonki osiągnęły długość ok. 70 cm pojawiła się 1. dynia, która po paru dniach zgniła. I tak było z kolejnymi dyniami, które w momencie gnicia były nieco większe od poprzednika. I w taki sposób "zginęło" około 10 dyni.

Na początku września, gdy rośliny miało grubo ponad 2 metry, pojawiły się 4 kolejne dynie. Myślałem, że one też zgniją jak pozostałe, ale nie! Rosły i nabierały koloru.

Same rośliny miały długość ponad 5 metrów i zajmowały bardzo duży areał. 2 z nich przeskoczyły na pole sąsiada.





21 września odbyły się pierwsze zbiory dyń z mojego ogródka - jeszcze nigdy wcześniej nie wyhodowałem żadnej dyni.

Tak prezentowały się po zbiorze:






Oczywiście po zbiorach nastąpiło ważenie. Wszystkie 4 razem ważą 14,1 kg! Największa waży 5 kg, druga waży 3,3 kg, a 2 ostatnie po 2,9 kg.

Wieczorem pierwsza dynia trafiła do kuchni - wybrałem tą najbardziej pomarańczową (1. zdjęcie - na samym przodzie, 2. zdjęcie - 1. z lewej).
Gdy przekroiłem ją byłem dumny z siebie - znacząco różniła się od tych sklepowych: soczysta, żółciutka, aż miło było na taką dynię patrzeć! Sami zobaczcie.



Jak na razie króluje krem z dyni - oto przepis.

1. Składniki:

- 0,5 kg dyni (bez skóry i pestek);
- 2 marchewki;
- korzeń pietruszki;
- pół małego selera (opcjonalnie);
- czosnek;
- cebula;
- 1 noga z kurczaka;
- zioła (majeranek, koper, tymianek);
- sól, pieprz;
- 1 łyżeczka curry.

2. Sposób przygotowania:

Dynię i warzywa kroję w kostkę i wraz z nogą wrzucam do 1 litra wody - robię wywar. Doprawiam ziołami i curry (dynia jest w smaku dosyć mdła). Gdy warzywa zmiękną, oddzielam je od wywaru. Warzywa wkładam do blendera i miksuję na gładki krem, jeśli jest za gęsty dodaję wywar. Ja podaję z grzankami z serem.

A tak się to prezentuje:



I tak historia się zakończyła. Przypadek sprawił, że pokochałem uprawę dyń i już 1. nasiona wsadziłem w miejscu na skalniaku - tradycyjnie. :)

A wy: uprawiacie dynie, czy jakieś inne jesienne dary? Koniecznie się pochwalcie! :)

Do zobaczenia! :)

13 komentarzy:

  1. Ładne okazy Tobie wyszły :)
    Za dyniami nie przepadam, ale lubię na nie patrzeć. Kiedyś nawet upiekłam chleb dyniowy, był bardzo dobry.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dynie fantastyczne... Co do kremu z dyni... Uwielbiam go! Jest delikatny ale oddaje w pełni smak tego nie docenianego na co dzień giganta ogrodowego :) Czasami dodaję do kremu prażone pestki dyni. No i oczywiście grzanki i ser :) Kromkę pieczywa tostowego (3 ziarna) kroję na 16 kawałków i podsmażam z obu stron na maśle. Posypuję nimi krem, a wierzch sypię świeżo starty ser :0 Oj chyba zrobiłem się głodny :) Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
  3. Fantastyczne okazy, ja jakoś nie mam szczęścia do dyni.

    OdpowiedzUsuń
  4. Super dynie.Lubię je hodować bo nie wymagaja dużo pracy.Miłego dnia.

    OdpowiedzUsuń
  5. Z przypadku, ale wyrosły pięknie. U mnie niestety w tym roku ocalały tylko 2 szt, susza je wykończyła....Marzą mi się białe, jak wszystkim pewnie, bo są śliczne i w dekoracjach super. Niestety, nasiona u mnie były nie do zdobycia. Może w przyszłym roku.
    Gratuluję pięknych okazów. :) Pozdrawiam serdecznie. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Piękne masz dynie, nigdy ich nie uprawiałam. W tym roku postawiłam na pomidory.
    A zupka wspaniała- gratuluję!

    OdpowiedzUsuń
  7. Fajna przygoda. Ja tak wyhodowałam pomidorki. Podsypywałam kwiatki ziemią z kompostu i wykiełkowały pomidory, Małe , zebrane w grona. Przypomniałam sobie, że zimą stale kupowałam takie w Lidlu. Jak przyroda jest silna!
    Ja też hoduję dynie i mam spore zbiory, przetrzymuję je przez zimę. Wszyscy bardzo lubimy zupę krem. Robię podobnie jak Ty, z taką różnicą, że piekę dynie przez 15 min w piekarniku i zdejnuję skórkę. Zupa ma wspaniały, pestkowy zapach i smak:) Pozdrawiam hodowcę dyń, hodowcę przez przypadek:)))

    OdpowiedzUsuń
  8. Wspaniałe okazy.
    Uwielbiam zupę krem z dyni i kompot.
    Pozdrowionka.

    OdpowiedzUsuń
  9. Piękne zbiory.
    Też uwielbiam zupę z dyni.
    Pozdrawiam serdecznie:)*

    OdpowiedzUsuń
  10. Piękne dynie :) Mnie w tym roku udało się wyhodować z pestek zielone pomidorki. Jak na dwa krzaczki w doniczkach na balkonie, to sporo już ich zebrałam- a jeszcze na pewno parę zerwę, ale są już coraz mniejsze. Nieważna jednak, są pyszne :))) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  11. Uprawa na medal :) Właśnie pokazałam Ciebie poprzez blog moim chłopcom jak wzór do naśladowania. I tak właśnie uważam :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Może dynia już nie jest na czasie, ale świetnie smakują jaka nadziewane pastą z żółtek, czosnku i orzechów.

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz będzie dla mnie wskazówką, co mam robić, aby blog był jeszcze lepszy.
Bardzo Ci dziękuję za każdy pozostawiony komentarz! :)