poniedziałek, 28 kwietnia 2014

Niestety...

Cześć! Niedawno pisałem historię o jeżu, który ranny trafił pod naszą opiekę. Był już w bardzo dobrym stanie, jednak dzisiaj po południu nastąpiła nagła śmierć pacjenta. Był to dla mnie duży szok, bo myślałem, że już za niedługo wypuścimy go na wolność. Ale tak bywa... :(

niedziela, 27 kwietnia 2014

Rehabilitacja jeża

Wczoraj około godziny 20:00, na dróżce prowadzącej do mojego domu, znaleźliśmy Jeża zachodniego, który był w bardzo ciężkim stanie. Gdyby mój brat nie jechał autem, do teraz jeż pewnie by tam leżał, ale zapewne martwy. Wraz z bratem wziąłem jeżyka na szufelkę i zaprowadziłem pod dom. Był bardzo poraniony i nie mogliśmy go tak po prostu zostawić. Taka czynność skazałaby go na śmierć. Wzięliśmy więc duże pudło, włożyliśmy tam jeża wraz z materiałem, który go ogrzał. Daliśmy mu też oczywiście pokarm, ale był tak ranny, iż nie mógł nic jeść.
Rano, gdy poszedłem sprawdzić co się dzieje, okazało się, że jeż ma się dobrze. Teraz śpi i myślę, że wyzdrowieje. Jutro przewidzieliśmy wizytę u weterynarza, który stwierdzi jego stan zdrowia. Oczywiście rany zostały odkażone specjalnym preparatem.

A na sam koniec apel do wszystkich:
Jeże, to małe zwierzęta, których jedyną bronią są kolce. Może zwierzęta się ich boją, ale dla człowieka są żadną obroną. Wiele jeży ginie na drogach wskutek potrącenia. Takie kolce nawet nie spowodują zepsucia opony. Uważajcie więc na te zwierzątka, ponieważ są bardzo dla nas pożyteczne (m.in. zwalczają szkodniki) i chrońmy je!